19 listopada
niedziela
Seweryny, Maksyma, Salomei
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Łączy nas pamięć

Ocena: 0
2553
Wielkie plakaty i małe plansze z tytułowym hasłem pojawiły się w tych dniach na ulicach Warszawy: uśmiechnięci, ale i zamyśleni ludzie, starsi i młodsi, anonimowi i rozpoznawalni, z papierowym żonkilem w klapie, przypominają o rocznicy powstania w getcie warszawskim.
Ja też o niej przypomniałam, wkładając do tego numeru zaproszenie na doroczny Marsz Modlitwy, który w niedzielę przejdzie szlakiem pomników getta warszawskiego jako – jedyna zresztą – propozycja modlitewna dla ludzi różnych wyznań związana z tą rocznicą. W tym numerze „Idziemy” znajdziemy też informację o odrestaurowanej willi Jana i Antoniny Żabińskich w warszawskim zoo, gdzie ów niezwykły dyrektor wraz z rodziną, zaprzysiężony w Armii Krajowej, ukrywał ściganych ludzi, zgoła nie tylko uciekinierów z getta. Przez lata jednak, z powodu komunistycznej zmowy milczenia, była zacierana świadomość, że państwo Żabińscy ukrywali nie tylko Żydów. Państwo Żabińscy to byli tacy ludzie – a kiedyś w młodości naczytałam się ich książek, bo pisali oboje – którzy w człowieku widzieli człowieka. I nie można dzisiaj w pamięci o ich wielkim dziele ratowania człowieka wyróżniać jednych i nie zauważać innych.

Sama byłam, przed dwudziestu z okładem laty, współinicjatorką wspomnianego wyżej Marszu Modlitwy. Ale zanim zainaugurowaliśmy ten marsz, byłam rok wcześniej w 1992 roku,współorganizatorką unikalnego – i do dziś niepowtórzonego – przedsięwzięcia, które połączyło fizyczną obecnością i duchową linią dwa pomniki i dwa zrywy: Pomnik Powstania Warszawskiego i Pomnik Bohaterów Getta. Twórcą i – można powiedzieć – szaleńcem Bożym, który porwał grupkę ludzi do czynu i zapalił w nas wiarę w jego powodzenie i głęboki sens, był Arie Lerner (1918-2002). Wojnę przeżył w kopalni węgla za Uralem, po powrocie zatrudnił się w ambasadzie Izraela i w rezultacie wylądował w stalinowskim więzieniu. Zwolniony po kilku latach, wyjechał do Izraela, a kiedy tylko nad Wisłą upadł komunizm, wrócił do Polski, bo uważał się także za polskiego patriotę. W zaproponowaną przez niego formę upamiętnienia ofiar wojny i zgotowanej przez Niemców i Sowietów zagłady niewiele osób chciało się zaangażować. Arie powiedział wtedy: „Wszyscy jesteśmy braćmi i ani narodowość, ani religia nie może nas dzielić. Dlaczego dwa narody tak ze sobą związane nie mogą płakać razem nad sobą i cieszyć się wspólnie z wolności?”.

To przesłanie zostawił mi na zawsze. Kiedy w 1999 roku Jan Paweł II połączył swoją obecnością i swoją modlitwą dwa nowe wymowne miejsca pamięci – Pomnik Umschlagplatz i Pomnik Poległym i Pomordowanym na Wschodzie – wydawało się, że droga, jaką w ten sposób wskazał, jest wyraźna. A jednak nie poszliśmy tą drogą, nie podjęliśmy wielkiego wyzwania.

W żadnym razie nie użalam się nad stanem naszego Marszu Modlitwy. Ale nie tracę nadziei, że młodsi, choćby urodzeni wtedy w 1992 roku, poszukają nowych sposobów wspólnej obecności w miejscach pamięci, które tworzą i nasze miasto, i naszą historię.

Barbara Sułek-Kowalska
Idziemy nr 16 (499), 19 kwietnia 2015 r.



PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły