23 maja
czwartek
Iwony, Dezyderego, Kryspina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kosztem Polaków

Ocena: 0
779

Niemieckie firmy, zarabiające dziś dziesiątki miliardów euro, fortuny zbiły na niewolniczej pracy Polaków. Czy informują o tym klientów?

fot. Wikipedia

– Z pracy nędznie, ale jednak opłacanych robotników przymusowych oraz niewolników (wyzyskiwanych więźniów obozów) korzystało w czasie II wojny światowej 90 proc. niemieckich firm. W ten sposób, wykorzystując możliwości stwarzane przez państwo niemieckie, firmy minimalizowały koszty produkcji i maksymalizowały zyski – mówi prof. Tomasz Panfil.

 


PRZEDSIĘWZIĘCIE EKONOMICZNE

Firma Continental opracowywane przez siebie mieszanki gum testowała na więźniach, którzy na gumowych podeszwach maszerowali po kilkadziesiąt kilometrów w mrozie lub w spiekocie. Z wycieńczenia umierali. Z wyników tych „badań” korzystały m.in. Salamander i UHU. Założyciele Adidasa i Pumy – bracia Adolf i Rudolf Dassler – byli członkami NSDAP. W fabrykach Hugo Bossa 140 polskich robotników przymusowych szyło mundury dla NSDAP, SA, SS, Hitler Jugend i Wehrmachtu. Dr. Oetker jeszcze przed wojną kupował żydowskie fabryki za bezcen, a po 1939 r. zarabiał na dostawach dla wojska żywności, amunicji i chemii, wyprodukowanych przez przymusowych robotników.

W fabrykach firm: BMW, Audi, Daimler-Benz i Man robotnicy przymusowi wytwarzali dla Luftwaffe i Wehrmachtu części do samolotów, motocykli, u-bootów, rakiet, m.in. na komponentach Boscha i Siemensa. Siemens dostarczał też komponenty elektryczne do ogrodzeń pod napięciem oraz sterowania piecami krematoryjnymi w obozach koncentracyjnych, a od nieszczęśliwych wypadków tamtejszych strażników ubezpieczał Allianz.

Deutsche Reichsbahn przejął polskie koleje, którymi Niemcy wozili swoich żołnierzy, zaopatrzenie i zrabowane mienie, ale także więźniów do obozów koncentracyjnych czy porwane polskie dzieci do Niemiec. Deutsche Bank przejmował polskie banki i zakłady przemysłowe, finansował rozbudowę KL Auschwitz. Commerzbank na obrocie wywłaszczonym mieniem żydowskim potroił zyski.

IG Farben – syndykat firm chemicznych, m.in. Bayer, BASF, AGFA – finansował NSDAP, za co otrzymywał lukratywne zlecenia, które wykonywało blisko milion wyzyskiwanych osób. Miał spore udziały w firmie Degesch, dostarczającej obozom cyklon-B. Lekarz Bayera na więźniach KL Dachau testował leki na gruźlicę i błonicę, którymi ich najpierw zakażał.

Prof. Panfil nie ma wątpliwości, że dla Hitlera, który chciał władać imperium od Uralu po Portugalię, wojna była przedsięwzięciem ekonomicznym – środkiem do osiągnięcia „przestrzeni życiowej” dla Niemców. Zakładano, że gospodarka wojenna opierać się będzie na pracy przymusowej i niewolniczej ludności okupowanych krajów. W 1940 r. Hans Frank dostał rozkaz eksploatowania polskich ziem, aż obrócą się w kupę gruzów.

Przez pierwsze dwa lata koszty działań wojennych były niższe niż dochody z grabieży i eksploatacji podbitych krajów. Wśród 14 mln pracujących pod przymusem na rzecz III Rzeszy najliczniejszą grupę stanowili Polacy, w tym dzieci. – To dane szacunkowe, bo nie wiemy do końca, czy polskich robotników przymusowych było 1,2 mln czy 3 mln – przyznaje prof. Panfil. – Bo czy zaliczać do nich np. rzesze Wołyniaków, którzy zaciągali się na roboty, uciekając przed UPA? W szczytowym okresie wojny niewolnicy i robotnicy przymusowi stanowili 50 proc. pracowników w niemieckim rolnictwie oraz 30 proc. w przemyśle ciężkim, wydobywczym i zbrojeniowym. Po rozpoczęciu alianckich bombardowań wielu robotników zginęło przy drążeniu tuneli podziemnych, do których Niemcy przenosili fabryki. „Dzięki temu” ich infrastruktura ucierpiała ledwie w 20 proc.

 


OPÓŹNIENI NA STARCIE

Przywołując ostrożne szacunki Aly’ego Götza z książki „Państwo Hitlera”, prof. Panfil wylicza zyski Niemiec z pracy przymusowej. – To równowartość dzisiejszych 130 mld euro – mówi. – Do tego należy doliczyć 65 mld euro wpływów z podatku dochodowego, który polskich robotników pozbawiał połowy „pensji”. Państwo niemieckie zyski z wysokiego opodatkowania przeznaczało na świadczenia dla niemieckich kobiet i dzieci, pozbawionych opieki mężów i ojców, którzy w tym czasie mordowali polskie kobiety i dzieci. Lwia część zysków szła też na zbrojenia. Doliczmy wreszcie równowartość 2 bln euro za zagrabione dobra konsumpcyjne – od srebrnych łyżeczek po wyposażenie fabryk i surowce z kopalni. Tylko jesienią 1944 r. z popowstaniowej Warszawy do Rzeszy wyjechało 46 tys. wypełnionych polskim dobrem wagonów. Kwoty blisko 3 bln euro nie możemy jednak potraktować jako ostatecznej. Pieniądze z manipulacji finansowych, dokonywanych przez okupantów na terenach Generalnej Guberni, wciąż znajdują się na kontach w niemieckich bankach!

– Niemcy bez większych oporów przyznają, że konkretne firmy były beneficjentami niewolniczej pracy robotników przymusowych z podbitych narodów – kontynuuje profesor – tymczasem to nie firmy, lecz państwo „rekrutowało” robotników w łapankach i w obozach koncentracyjnych. Dlatego to państwo niemieckie powinno płacić reparacje, bo to ono było i napastnikiem, i grabieżcą, a do dziś jest paserem operującym zrabowanymi dobrami. Tymczasem obecne władze niemieckie wykręcają się tłumaczeniem, że RFN odszkodowania wojenne Polsce już wypłaciła. Owszem, wypłaciła reparacje, ale na rzecz ZSRS, który łaskawie zadeklarował, że zaspokoi polskie roszczenia ze swojej części. Tymczasem otrzymywaliśmy np. własne fabryki zrabowane po 17 września 1939 r. na ziemiach wschodnich czy surowce wydobywane z kopalni na Ziemiach Odzyskanych. Odszkodowania dla byłych robotników przymusowych i więźniów zaczęto wypłacać po 1991 r., 45 lat po zakończeniu działań wojennych, a rząd federalny fundację „Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość” (EVZ) utworzył dopiero w 2000 r. Żył wtedy niewielki procent robotników przymusowych, a prawo do odszkodowania nie mogło być dziedziczone. Niemieckie firmy oraz rząd RFN wpłaciły na fundusz po 5 mld marek. Polskim pracownikom przymusowym fundusze wypłacały niewielkie kwoty.

Po wojnie Niemcy ruszały ze znacznym kapitałem i małymi stratami infrastrukturalnymi, a Polska – spośród wszystkich okupowanych przez nich krajów – była najbardziej zrujnowana. Straty w polskim majątku narodowym spowodowane przez Niemcy polski rząd ostrożnie oszacował na 6 bln 22 mld 609 mln zł. – Niemcy zniszczyli lub rozkradli 80 proc. infrastruktury komunikacyjnej: trakcji kolejowej, dworców, dróg i mostów, czyli urządzeń kluczowych dla rozwoju gospodarki, bo co fabrykom po ich wyrobach, skoro nie mogły ich dystrybuować; zresztą, z fabryk też niewiele przetrwało – mówi prof. Tomasz Panfil. – Na powojennym starcie byliśmy więc podwójnie opóźnieni.

 


BOJKOT ZAMIAST WSTYDU

Do niemieckich firm, które wzbogaciły się na niewolniczej pracy Polaków, fundacja „Łączy nas Polska” rozesłała pytania, czy informują one o tym, w jaki sposób się wzbogaciły i zdobyły pozycję rynkową. – Na pierwsze zapytanie większość firm nie odpowiedziała – mówi prezes fundacji Natalia Nitek-Płażyńska. – Odbieramy to jako lekceważenie polskich konsumentów, na których rodzicach i dziadkach zbiły one fortuny. Po nagłośnieniu przez nas sprawy część firm odpowiedziała wymijająco, a część – jak Mercedes – zaznaczyła, że nie jest kontynuatorem firmy działającej w czasach wojny. Chwalą się społeczną odpowiedzialnością biznesu, którą rozumieją jako umoralnianie głównie w kwestiach ekologii i mniejszości seksualnych. Ani słowa o wojennym wyzysku Polaków i polskiej infrastruktury. Jeśli dalej będą się uchylać od odpowiedzi na nasze pytania, wystąpimy z pozwem na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Natalia Nitek-Płażyńska przytacza dane fundacji EVZ: – 70 proc. współczesnych Niemców jest przekonanych, że ich przodkowie nie należeli do sprawców; prawie 36 proc. – że byli wśród ofiar III Rzeszy, a prawie 29 proc. – że ich przodkowie pomagali ofiarom nazistów. W niemieckich podręcznikach dla szkół ponadgimnazjalnych nie ma informacji o tym, co Niemcy robili w Polsce w czasie II wojny światowej. Mowa jest tylko o krzywdzie Żydów, Sinti, Romów, homoseksualistów i Rosjan. Niemieccy uczniowie są przekonani, że Niemcy zostali najechani przez nazistów, a jeśli służyli w armii, to jako trębacze wojskowej orkiestry. Nie mają świadomości, że obraz w salonie dziadków został zrabowany polskiej rodzinie, złota biżuteria babci została zerwana z ciała zabitej Polki, a gospodarstwo dziadków obrabiał niewolniczo Polak, którego na targu można było kupić jak krowę czy kurę.

Płażyńska widzi w tym część strategii Niemiec, kreujących się na imperium gospodarcze i moralne. – Imperium gospodarczym już są; do osiągnięcia drugiego statusu muszą pozbyć się odium wojennego sprawcy, czyli np. winą za Holocaust „podzielić się” z Polakami – mówi Nitek-Płażyńska. – Od lat także Niemcy kolonizują Polskę gospodarczo. Uwidocznione na mapie poparcie Hitlera przez Niemców pokrywa się z obszarami dzisiejszego poparcia wobec partii AfD – drugiej siły politycznej Niemiec, której członkowie coraz częściej mówią o rewizji granicy polsko-niemieckiej.

Prof. Tomasz Panfil zwraca uwagę, że na skutek niemieckiej napaści straciliśmy wszystko: przeszłość, bo Niemcy zniszczyli bądź rozkradli nasze dziedzictwo kulturowe; teraźniejszość, bo z premedytacją przeprowadzali wyniszczanie naszego narodu; i przyszłość, bo niemieckie zbrodnie oraz zdrada aliantów na dekady przekreśliły szanse Polski na bycie państwem niepodległym, suwerennym, demokratycznym i rozwijającym się gospodarczo.

Fundacja „Łączy nas Polska” zachęca do oddolnych działań. – Edukujmy się, nie tkwijmy w pedagogice wstydu i uświadamiajmy Niemcom ich rolę w czasie wojny – mówi Natalia Nitek-Płażyńska, która od lat procesuje się z niemieckim szefem szkalującym Polskę i Polaków. – Zbieramy fundusze na wykupienie egzemplarzy wydrukowanej po niemiecku i zalegającej w magazynie niemieckiego wydawnictwa książki Piotra Gursztyna „Rzeź Woli”, by następnie rozprowadzić je m.in. wśród niemieckich uczniów. Co jeszcze może każdy z nas? Bojkotować firmy, które swoją pozycję na rynku osiągnęły kosztem zdrowia i życia Polaków.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 24 maja

Piątek, VII Tydzień wielkanocny
Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny, Wspomożycielki Wiernych
Słowo Twoje, Panie, jest prawdą,
uświęć nas w prawdzie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 10, 1-12
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Nowenna do św. Urszuli Ledóchowskiej 20-28 maja



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter