18 stycznia
poniedziałek
Piotra, Małgorzaty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Koniec czyli początek?

Ocena: 0
1284

Przez ponad dekadę w najlepszej koszykarskiej lidze świata Gortat rozegrał osiemset z okładem spotkań, z czego większość w pierwszym składzie.

Piotr Drabik, CC BY 2.0, Link

Marcin Gortat pożegnał się z koszykówką. Ponad rok czekał i się nie doczekał. Brak satysfakcjonującej oferty to jedno, a decyzja o tym, by się szanować i nie robić czegoś po łebkach – to drugie. Przez ponad dekadę w najlepszej koszykarskiej lidze świata Gortat rozegrał osiemset z okładem spotkań, z czego większość w pierwszym składzie. Za ten bilans należy się Marcinowi wielki szacunek. Bo jego droga do NBA prosta nie była.

Na sport był wprawdzie skazany – tata to były olimpijczyk w boksie, mama siatkarka reprezentacji Polski – ale sam zaczynał od lekkiej atletyki oraz piłki nożnej. Na trening koszykówki trafił dopiero w wieku 17 lat! A mimo to rywalizował potem z zawodnikami, którzy kosza mieli we krwi praktycznie od zawsze. Gortat był tak naprawdę na straconej pozycji, bo pewnych rzeczy nie mógł już nadrobić. Mógł za to gonić rywali ciężką pracą. I to podkreśla każdy, kto spotkał Marcina na sportowej drodze: to był tytan, który nie bał się ciężkiej roboty. Tak, roboty. On nie pracował. On zasuwał. I tylko dzięki temu osiągnął tak wiele.

Gortat jest dziś człowiekiem bardzo majętnym. I kimś, kto ma ochotę robić coś dla innych ludzi. W czasach, gdy był zawodnikiem, przy okazji meczów ze swoim udziałem organizował Polish Heritage Night; w tym roku ta impreza miała nieco inną formułę. O miejsca na balu było bardzo trudno – tak wielu było chętnych. Marcin za oceanem robił i robi dla Polski bardzo wiele. Gdy dodamy do tego działalność fundacji, jego słynne campy i wsparcie dla młodych koszykarzy – mamy obraz człowieka, który lubi dzielić się swoim sukcesem i swoim szczęściem. Dlatego u niego koniec kariery musi oznaczać początek.

Pamiętam wywiad z Marcinem sprzed lat. Nie wykluczał wtedy pójścia w politykę. Oby tak się nie stało. Przynajmniej na razie. Bo Gortat, jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich sportowców, powinien działać na innych polach. Koszykówka w naszym kraju kogoś takiego potrzebuje jak powietrza. Nie wyobrażam sobie, by w przyszłości Marcin nie był kimś, kto spróbuje odbudować jej pozycję. Podobnie jak mam nadzieję, że Mariusz Czerkawski w końcu będzie miał możliwości działania dla dobra polskiego hokeja na lodzie. Tacy ludzie, z ich kontaktami, kompetencjami, przemyśleniami – są w naszym kraju na wagę złota. Korzystajmy więc z ich sukcesów i doświadczeń. Bo są bezcenne.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

Zapowiedź nowego nru tygodnika Idziemy

+ Tygodnik Idziemy na 17 stycznia - dlaczego warto sięgnąć po najnowszy numer?

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 stycznia

Poniedziałek, II Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Żywe jest słowo Boże i skuteczne,
zdolne osądzić pragnienia i myśli serca

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Hbr 5,1-10; Ps 110,b-4; Mk 2,18-22
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter