2 grudnia
środa
Balbiny, Bibianny, Pauliny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Katecheta to powołanie

Ocena: 0
1132

Szkolne lekcje religii nie zrobią tego, czego zabrakło w domu - mówi dr Aneta Rayzacher-Majewska, teolog, konsulator Komisji Wychowania Katolickiego KEP, w rozmowie z  Dorotą Glicą

fot. ks. Andrzej Rybicki

Aneta Rayzacher-Majewska – doktor teologii, wykładowca i pracownik Katedry Katechetyki Fundamentalnej i Materialnej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Jest nauczycielem religii w Miejskim Przedszkolu nr 2 w Piastowie, konsultorem Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski i rzeczoznawcą ds. podręczników do religii.


 

Nie od dziś trwa pokusa sprowadzenia zadania katechety do roli nauczyciela religii” – powiedział abp Stanisław Gądecki. Czym różni się jedno od drugiego?

„Katecheta” to pojęcie szerokie – odnosi się do tego, kto realizuje posługę katechetyczną, wychowuje w wierze. Na takiej podstawie Jan Paweł II nadał rodzicom miano „pierwszych katechetów”. Trzeba jednak wyróżnić osoby, które sformalizowały swą posługę i podejmują ją, posłane przez Kościół, na podstawie skierowania, np. do prowadzenia katechezy parafialnej przygotowującej do sakramentów świętych. Z kolei „nauczyciel religii” to katecheta, który swoją posługę realizuje w szkole – otrzymał misję kanoniczną i jest zatrudniony w danej placówce w charakterze nauczyciela religii. Ma w większości takie same prawa i obowiązki jak nauczyciele przedmiotów (poza np. możliwością pełnienia funkcji wychowawcy klasy). Powinien pamiętać, że nauczając religii w szkole, realizuje swoją posługę z mandatu Kościoła, więc jego zatrudnienie nie byłoby możliwe bez stosownej zgody biskupa – która może zostać wycofana. Krótko mówiąc: katecheta to powołanie, a nauczyciel religii – wykonywany zawód.

„To nie jest łatwy kawałek chleba, ale mam prośbę, trwajcie – mimo wszystko – na tym ważnym ewangelizacyjnym posterunku Kościoła” – mówił do katechetów kard. Kazimierz Nycz. Co oznaczają dla Pani te słowa?

„Posterunek” to bardzo dobre słowo na określenie naszej funkcji – wszak jesteśmy stróżami Bożego prawa i mamy występować w obronie życia (wiecznego). Do tego jest to posterunek ewangelizacyjny, co czyni naszą pracę jeszcze większym wyzwaniem. Przychodzą do nas bardzo różne osoby – zarówno wierzące, poszukujące, jak i te zupełnie dalekie od Kościoła. Idealnie by było znaleźć takie argumenty i sposób przekazu, by każdy wyszedł z zajęć bogatszy – o wiedzę, świadomość religijną czy umiejętność zastosowania Bożych prawd w życiu. O ile jednak do takich działań – do pracy z uczniami – przygotowujemy się w ramach studiów, o tyle większe trudności napotykamy czasem od innej strony – rodziców, innych nauczycieli, nie wspominając o stereotypach powtarzanych w mediach.

 

Czy nie jest Pani przykro, że niektórzy podchodzą do lekcji religii lekceważąco?

Tak, zwłaszcza, że np. młodzież ma na to często przyzwolenie ze strony dorosłych – rodziców, osób publicznych, a czasem nawet… katechetów. Zdarza się, że przychodzi do pracy świeżo upieczony katecheta, pełen zapału i pomysłów, wymaga od siebie oraz od uczniów i słyszy, że za poprzednika nie było podręczników, nie było prac domowych – nic, czego można spodziewać się na lekcji. Zresztą niektórzy zwolennicy „luźnych” lekcji religii usprawiedliwiają się, że to „inne” lekcje. Owszem, inne pod względem treści i ich życiowego zastosowania, ale absolutnie nie powinny różnić się w kwestiach organizacyjnych, a już na pewno nie być „gorsze”. W mojej ocenie, jedną z przyczyn takiego podejścia jest trwające blisko 30 lat utożsamianie lekcji religii z katechezą. Tymczasem to pewien skrót myślowy – lekcje religii są formą katechezy, ale nie są tym samym. To trochę jak lekcje WF i trening piłki nożnej. Chcemy, by wszyscy byli sprawni fizycznie, stąd w szkołach cztery godziny wychowania fizycznego tygodniowo, ale treningi są już tylko dla niektórych, wykazujących określone umiejętności, zdolności, gotowych do wysiłku. Analogicznie lekcje religii powinny wyposażyć w podstawowe treści religijne, niezależnie od poziomu wiary uczniów, a ci wierzący winni móc pogłębiać tę wiedzę (i wiarę) w ramach katechezy parafialnej.

 

W zeszłym roku to właśnie katecheta ks. Damian Wyżkiewicz został wyróżniony w konkursie na Nauczyciela Roku. Może podejście do katechetów zaczyna się zmieniać?

Jest wiele sytuacji, w których katecheci są doceniani, dowartościowani, otrzymują od uczniów, rodziców lub grona pedagogicznego wyrazy sympatii i uznania – zwykle jednak te informacje nie przedzierają się np. do mediów. Każdego roku ponad setka młodych ludzi uczestniczy w finale Olimpiady Teologii Katolickiej. Za większością finalistów stoją katecheci, którzy nierzadko w swoim czasie wolnym, bez dodatkowego wynagrodzenia przygotowują młodzież do zawodów. Podejście do katechetów może zmieniać się też w pewnym stopniu za sprawą mediów społecznościowych – to właśnie tam wyrażają swe piękno wewnętrzne i zewnętrzne, a jednocześnie świadczą o Tym, który ich posyła.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 2 grudnia

Środa, I Tydzień Adwentu
+ Dzień Powszedni
Oto Pan przyjdzie, aby lud swój zbawić.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Iz 25,6-10a; Ps 23,1b-6; Mt 15,29-37
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter