17 stycznia
poniedziałek
Antoniego, Rościsława, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Julek daje radę

Ocena: 4.86667
7888

Julek leżał w inkubatorze ufundowanym przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. – Tym bardziej było mi przykro słuchać Jerzego Owsiaka chylącego czoła przed każdym, kto pojawił się na czarnym proteście, uznanym przez niego za „najpiękniejszy obywatelski poniedziałek w nowej rzeczywistości”– mówi Mateusz. – Dalej będę dawał na WOŚP, ale gdy usłyszałem te słowa, miałem ochotę rozwalić znaczek Orkiestry na oddziale. Do jej lidera apeluję: jeśli rzeczywiście zależy panu na ratowaniu dzieci, proszę się powstrzymywać przed takimi wypowiedziami.


Inkubator znaczy życie

Hasła czarnych marszy i manify bardzo ich raniły. – Jedno brzmiało przewrotnie: „Aborcja jest eko”– wspomina Mateusz. – Według tego klucza Holocaust też był „eko”? Do dziś nie zapytałem żony, jak się czuła, słysząc te potworności. Boję się zapytać.

Julek już zapłacił wysoką cenę za życie. I będzie płacił nadal. Ale rodzice nie zamieniliby go na inne, zdrowe dziecko. – To mój syn! – mówi Mateusz.– Obawiam się tylko, jak kiedyś – gdy dorośnie – będzie odbierał hasła feministek o „płodzie”, „prawie do zabijania chorych dzieci”. Czy dotrze do niego pytanie: „Dlaczego ten człowiek nie został usunięty, kiedy był na to czas?”. „Chcę mieć wybór” – wykrzykują feministki. Czy – zgodnie z takim myśleniem – mieliśmy zostawić Julka na sali porodowej, by umarł?

Mateusz nie neguje dramatu kobiet, które mają urodzić chore dziecko. Choroba dziecka to jest trauma. – Ale czy to znaczy, że dzieci z zespołem Downa mają się nie rodzić? Niech feministka powie to takiemu dziecku. Niech nie wypisuje tego na transparencie, ale niech podejdzie do takiego dziecka, spojrzy mu w oczy i powie: „Nie powinieneś żyć”. Ja chcę, żeby takie dzieci się rodziły nie tylko dlatego, że ich życie jest święte, ale również dlatego, by mój syn miał kolegów takich jak on – podkreśla Mateusz.

Jedno z haseł szczególnie go poraża: „Nie róbcie z nas inkubatora”. – Julek w inkubatorze i dzięki inkubatorowi przeżył pierwsze półtora miesiąca. Urządzenie to znaczyło dla nas tyle, co życie naszego dziecka – mówi. – Ile my się do tego inkubatora przytulaliśmy, ile łez na nim zostawiliśmy. Tak jak na początku ciąży całowałem brzuch żony, tak potem – inkubator. Od początku jego działanie wspierało Boże miłosierdzie, bo do jego ściany przykleiłem obrazek Jezusa Miłosiernego.

Owszem, zdarzają się chwile zwątpienia. Kiedy Julek się urodził, Mateusz spanikował. „Nie dam rady!” – huczało mu w głowie. Myśli tak w zasadzie każdego dnia – gdy Julek krzyczy podczas rehabilitacji, ma ochotę schować się w mysią dziurę.

– Ale schować się nie można – przyznaje. – I nie warto, bo obcowanie z osobami z niepełnosprawnością otwiera przed nami inny wymiar świata, daje pozytywnego kopa, gdyż są to zwykle osoby z sercem na dłoni. Owszem, cierpimy z Karoliną, ale jednocześnie nie wyobrażamy sobie życia bez Julka. Kiedy mam kryzys, myślę: najważniejsze, że Julek żyje i że jesteśmy w tym wszystkim razem.
 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 stycznia

Poniedziałek, II Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Antoniego, opata
Żywe jest słowo Boże i skuteczne,
zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mk 2,18-22
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter