3 lipca
piątek
Jacka, Anatola, Tomasza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Igraszki z hazardem

Ocena: 0
13830
Wystarczy siedzieć 5 minut przed komputerem, a już pojawiają się oferty gier, wygranych i nagród. Liczba uzależnionych od hazardu rośnie.
– Widywałem człowieka, który codziennie przychodził do kasyna. Tydzień po tygodniu, przegrywał duże kwoty pieniędzy. Zawsze był ubrany byle jak i nie przeszkadzało mu, że nosi pęknięte okulary – opowiada Rafał Porzeziński, autor audycji „12 krok” w Radiu Warszawa, prowadzący 12 Krokowe Warsztaty Rozwoju Duchowego. – Mam wrażenie, że cała Europa jest hazardzistą – mówi. – Przejeżdżając przez Rondo Dmowskiego, widzę na liczniku Balcerowicza, jak się zadłużamy w każdej sekundzie, przejadamy rzeczy, które do nas nie należą, używamy dóbr, na które nas nie stać. I niestety, społeczeństwo nie zwraca na to uwagi, a rządy i bankierzy jeszcze to wzmagają.

W JASKINI SZATANA

Gabriela na IV i V roku studiów pracowała w recepcji kasyna, w jednym z najbardziej ekskluzywnych warszawskich hoteli.

– Są ludzie, którzy przychodzą tutaj jak do pracy, niezależnie od pory dnia, nawet w święta. Mają postanowienie, że muszą wygrać określoną kwotę i z zarobioną dniówką wracają do domu. Najczęściej grają na automatach. W kasynach gracze tracą kontrolę nad czasem – opowiada. – Pamiętam, jak po męża przyszła kobieta z półrocznym dzieckiem. Poprosiła, by na chwilę ochroniarze zostali z maluchem. Nie było jej prawie godzinę, więc ochroniarze zaczęli jej szukać, a ona zapomniała się i sama zaczęła grać, nie przejmując się dzieckiem. Często kiedy kasyno było zamykane, musieliśmy budzić kogoś, kto zasnął na automacie. I najczęściej te same osoby już o 11 rano czekały, abyśmy otworzyli kasyno i z powrotem zaczynali grę.

Gabriela nie ma najmniejszych wątpliwości, że kasyno jest miejscem ludzkich tragedii.

– Pamiętam, jak żony lub matki przychodziły ze łzami w oczach po mężów czy synów. Pisały podania do dyrektora kasyna, w których prosiły, aby dyrektor nie wpuszczał męża, bo nie pozostawił już żadnych środków do życia. Czasami sami hazardziści robili sobie zakaz na rok czy dwa lata – opowiada i podkreśla, że sama nigdy nie grała. – Patrząc z perspektywy czasu, zaczęłam rozumieć, że pracując w kasynie, brałam udział w szerzeniu się zła. Chrześcijanin nie powinien starać się o pracę w takich miejscach, bo przykłada rękę do nieszczęścia.

Kasyno jest jak diabeł, który pokazuje piękną twarz, a skrywa głowę pełną robactwa. W kasynie widzimy piękną salę, eleganckich ludzi, a w głębi kryją się rozpacz człowieka i jego uzależnienia. – To jest jaskinia szatana, w której człowiek już nie odróżnia pory dnia – stwierdza Gabriela.

– Hazard jest chorobą nałogowego regulowania uczuć. Znaczna część społeczeństwa nie ma kontaktu z własnymi uczuciami, zagłusza je tym, co sprzedaje świat: hazardem, alkoholem, narkotykami, płatnym seksem, pornografią, obżarstwem, kredytami. Wszystkie te ucieczki mają źródło w tęsknocie za tym, aby być kochanym i samemu kochać. Hazard jest chorobą umysłu, ciała i duszy – mówi Rafał Porzeziński.

– Uzależnienie od hazardu jest uznane za jednostkę chorobową, ma swój numer: F63 – podkreśla dr Lubomira Szawdyn, psychiatra i psychoterapeutka uzależnień. – Dzieci grają od małego w zdrapki, pchełki czy chińczyka. Bardzo szybko można rozpoznać zagrożenie, jeżeli dziecko nie umie przegrywać i zaczyna się odgrywać. Kiedy dziecko regularnie zaczyna się irytować, że nie jest w czymś najlepsze, pokazuje, że wymaga szczególnej troski. – Jest duża podaż i reklama hazardu. Mimo różnych zakazów i ustaw na automatach grają dzieci między 9. a 12. rokiem życia – mówi terapeutka. – Ja sama nieraz wyciągam dzieciaki z punktów gry, chociaż jest informacja, że gra dozwolona jest od lat 18. Ogromna jest grupa zagrożonej młodzieży, która jest łasa na szybkie zarobienie pieniędzy. Wielokrotnie miałam u siebie dziewczyny, które nie mogąc spłacić swoich długów, miały propozycje prostytucji. Również zagrożeni są emeryci. Uzależniony może być każdy: młodszy i starszy, kobieta i mężczyzna.


ZACZYNA SIĘ NIEWINNIE

– Na początku chodzi o zwykły dreszczyk emocji, potem o potrzebę udowodnienia, że jestem w stanie rozbić każdą grę, że szybko i łatwo mogę zdobyć pieniądze. Hazardziści mogą stanowić całe klany rodzinne. W latach 70. leczyłam 17 osób z jednej rodziny, które były zadłużone z powodu totolotka. Próbowały opracować cudowny system, żeby wygrać – ostrzega dr Szawdyn.

– Hazard elektryzuje, pociąga i zabija. Jak? Poprzez tsunami emocji, które mogą zatrzymać przepływ krwi i spowodować zawał. Zabija też rękami wierzycieli, gdy przegranych pieniędzy nie sposób zwrócić, a pożyczka nie była od cioci, lecz od bandytów z miasta. Nie brak też samobójstw wśród przegranych hazardzistów. Hazard to ewidentnie choroba śmiertelna – stwierdza Rafał Porzeziński.

Jak można rozpoznać, że ktoś jest już uzależniony od hazardu?

– Zwykle uzależniony zaczyna mieć problem, gdy narastają długi. Ci jednak, którzy nie mają szkód materialnych, w ogóle bagatelizują sprawę. Pierwszy sygnał we wszystkich uzależnieniach przychodzi wtedy, kiedy ktoś zaczyna nam zwracać uwagę, że jesteśmy nieobecni duchowo, zapominamy o spotkaniach czy o oddaniu pożyczonych pieniędzy. Jeśli ktoś obiecuje sobie, że nie będzie już więcej grać, a jednak wciąż gra, oznacza, że wymaga specjalistycznej pomocy, że stracił kontrolę nad sobą – mówi dr Szawdyn.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 3 lipca

Piątek, XIII Tydzień zwykły
+ Święto św. Tomasza, apostoła
Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś;
błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 2,19-22; Ps 117,1-2; J 20,24-29
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter