20 kwietnia
sobota
Czeslawa, Agnieszki, Mariana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

I po świętach?

Ocena: 2.4
1528

Nie zgadzam się na formułę: „Święta, święta i po świętach”.

fot. Pixabay, CC0

Nie byliście na Miodowej? Jak to możliwe? W ślad za teatralnym niemal zdziwieniem kuzyna kryje się przekonanie, że tylko w pierwszym, no, najdalej drugim, dniu świąt Bożego Narodzenia można zabrać dzieci na spacer i iść do kościoła Kapucynów, aby tam oddać się radościom oglądania sławnej ruchomej szopki. Tej samej, którą odwiedzał jeszcze tatuś i nawet dziadek, kiedy byli mali. To kiedy się wybieracie, przecież już koniec świąt? Otóż nie!

Nie zgadzam się na formułę: „Święta, święta i po świętach” – i od lat, prywatnie i zawodowo, spieram się z tymi, którzy się jej poddają czy ją lansują. Ta formuła i wynikająca z niej postawa jest nie tylko nieprawdziwa, ale i szkodliwa. Szkodzi mianowicie relacjom rodzinnym, tłamsi inicjatywy, ogranicza wyobraźnię i przede wszystkim sprzyja konsumpcyjnemu traktowaniu świąt, a może nawet prowadzi do przedmiotowego ich traktowania. I na tym skończę, żeby nie popadać w sprzeczne z atmosferą świąt malkontenctwo.

Święta Bożego Narodzenia są wspaniałe ze swej istoty, po prostu dlatego, że są. Dorosłym pozwalają świętować i kontemplować wielka tajemnicę Wcielenia Słowa Bożego, a dzieciom i maluchom – urodziny Pana Jezusa. Ale są wspaniałe również dlatego, że tak długo trwają – bo przecież w Polsce tradycja świętowania spowodowanego Bożym Narodzeniem rozciąga się aż do 2 lutego, a nie tylko do Trzech Króli, choć i z tego kazali nam kiedyś rezygnować.

Nie chciałabym, jak już zaznaczyłam, narzekać na bliźnich i ubolewać nad upadkiem obyczajów: że niektórzy wyrzucają choinki niemal natychmiast, że nie śpiewają kolęd, że w Nowy Rok co najwyżej leczą bóle głowy i odsypiają sylwestrowe balety. Nie biadam więc, wolę pochwalić. Może ktoś się zainspiruje?

– Dziadku, kiedy pójdziemy do szopki? – pytają nasze wnuki, mając na myśli wyprawę na wskazaną już Miodową i – w ostatnich latach coraz częściej – na Floriańską czy do Sanktuarium bł. Jerzego Popiełuszki, gdzie są żywe szopki, z żywymi zwierzętami, co dla miejskich dzieci jest zawsze wielką atrakcją. Ale zwłaszcza owa kapucyńska szopka na Miodowej w Warszawie – a w wielu miastach w Polsce też nie brakuje takich tradycji – stwarza okazję do opowieści biblijnych oraz historyczno-patriotycznych. U kapucynów co roku pojawiają się nowe a to figurki, a to sceny. Jest co przeżywać! Do szopy, hej, pasterze – czyli my właśnie!

Rodzinne kolędowanie, w naszym przypadku u przyjaciół w kampinoskich ostępach, to następny punkt. Będzie bigos i pączki, ale będą też śpiewniki dla wszystkich gości – których zresztą z roku na rok przybywa, bo kolejne pokolenie przyprowadza koleżanki i kolegów – i instrumenty, jakie kto ma. Ale najważniejsze będą dobre chęci. Z narodzenia Pana dzień dziś wesoły! I o to właśnie chodzi!

Będą wielkie koncerty „betlejemskie” i spektakle, jak choćby śliczna „Pastorałka”, wciąż wystawiana w licznych teatrach. W czas Bożego Narodzenia radość wszelkiego stworzenia! Otóż to, wcale nie jest „po świętach”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -