6 kwietnia
poniedziałek
Izoldy, Celestyna, Wilhelma
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

I co wtedy?

Ocena: 3.35
1163

– My chyba robimy teraz ze trzy razy więcej tematów niż w szkole – powiedział Staś, lat 15, kiedy wreszcie dodzwoniłam się do niego w dniu urodzin, 13 marca.

fot. pexels.com

– My chyba robimy teraz ze trzy razy więcej tematów niż w szkole – powiedział Staś, lat 15, kiedy wreszcie dodzwoniłam się do niego w dniu urodzin, 13 marca. Szkoła już była zawieszona z powodu epidemii. Nic dziwnego, że nie mogłam się połączyć, skoro telefon służył mu za narzędzie szkolnej pracy.

– Pani od polskiego jest dla nas dostępna na Facebooku, na Messengerze, od 7.30 do 16 – opowiadał. – Możemy pytać i dyskutować, pani sprawdza nasze prace i pokazuje nam, co musimy robić, żeby opracować wszystkie zadania.

– Przed kwarantanną pani dała nam kartki – wyjaśniał – i teraz codziennie musimy robić zadania z kartki, mamy ich sześć, czyli na sześć dni, ale będą następne. Na razie są z „Pana Tadeusza”, ale pewnie będą inne lektury.

Nie tylko polski doczekał się zdalnego nauczania. Pani od biologii napisała na Facebooku, co trzeba wykonać, poleciała zrobić zdjęcie gotowego zadania i odesłać. Klasa Marysi, lat 13, dostała od pana od angielskiego jego filmik TouTube’ie, a w nim zadania. – I nikt nie miał kłopotów technologicznych – podkreśla Marysia.

– Mieliśmy też telekonferencję – zaznaczył Staś – i pani zrobiła nam wykład o zamku Horeszków.

Telekonferencję!!! No, no, no! Zażartowałam, że pewnie nieźle się bawili, ale Staś odparł, że niezupełnie – oni widzieli panią, ale siebie nawzajem już nie! Mówił to wszystko z satysfakcją, że się wreszcie doczekał.

– Nareszcie pracujemy tak jak w amerykańskiej szkole – stwierdził – chociaż tam wszystkie przedmioty miały nowoczesną technologię, wszyscy nauczyciele się nią posługiwali.

Powiedział tak nie po to, by się chwalić, bo przed kim – przecież babcia wie o jego doświadczeniach. Kilka pobytów w amerykańskich szkołach – zresztą w zupełnie zwyczajnych, w małych miasteczkach powiatowych – było doświadczeniem wyjątkowym, nawet dla obserwującej to z daleka babci. Cóż dopiero dla uczestników wydarzeń!

Jesienią byli w Alabamie, podobno jednym z najbiedniejszych stanów. W szkole w Auburn każdy uczeń, także przybyli na jeden semestr Staś i Marysia, był wyposażony w szkolny tablet, na którym na przykład odrabiał lekcje – i to tak, że pani od literatury „weszła” kiedyś Marysi w zadanie i zwróciła uwagę na błędy. A kiedy trzeba było przygotować się do testu z biologii, to szkolny tablet wyświetlał go tyle razy, ile trzeba było, by uzyskać prawidłowe odpowiedzi. Ale miał też – ów tablet – znakomite programy do rysowania, do nauki warsztatu plastycznego. I żadnych możliwości przełączania się na szkodliwe dla ucznia programy pornograficzne czy na reklamy i pustą rozrywkę.

– Przynajmniej na coś się ten koronawirus przydał – powiedział Staś z lekkością nastolatka, który nie widzi ciemnych stron zagadnienia, a za to ma nadzieję, że może jednak coś się w polskiej szkole zmieni. – Fajnie by było, gdyby coś z tego zdalnego nauczania zostało na zawsze – dodał – bo przecież epidemia kiedyś się skończy, i co wtedy?

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"

- Reklama -
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 6 kwietnia

Pan moim światłem i zbawieniem moim,
kogo miałbym się lękać?

Dziś w Kościele: poniedziałek, Wielki Tydzień
Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 42,1-7; Ps 27,1-3.13-14 ; J 12, 1-11
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ "Ziarna Słowa" Jana Pawła II

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter