29 października
czwartek
Euzebii, Wioletty, Felicjana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Głosy

Ocena: 0
872

Do słuchania człowiek przygotowuje się bardzo wcześnie. Mierzy zaledwie jakieś cztery milimetry, kiedy pojawiają się mu zawiązki uszu.

Zanim ukończy dziesięć tygodni, jego narząd słuchu jest wykształcony, a w czwartym miesiącu życia zaczynają funkcjonować receptory słuchowe. Miesiąc później dziecko reaguje już wzmożoną ruchliwością i żywszym biciem serca na dochodzące gdzieś z zewnątrz mocne dźwięki, jak na przykład bicie w bęben, wycie syreny czy rytm głośnego hip-hopu. Z czasem staje się wrażliwe na subtelniejsze odgłosy; lubi zwłaszcza spokojną muzykę graną na flecie, fagocie czy wiolonczeli. Po przyjściu na świat pamięta melodie, które słyszało w życiu płodowym, i te go uspokajają. Nie tylko zresztą melodie. Równie dobrze może to być na przykład brzmienie języka obcego, na którego kurs mama chodziła będąc w ciąży. Kojąco działają na nie również monotonne dźwięki o niskiej częstotliwości: szum fal, stukot kół pociągu, tykanie zegara, szum odkurzacza. Przypominają przecież odgłosy wypełniające przestrzeń, w której spędziło czas przed swoimi narodzinami: bicie matczynego serca i odgłosy pracy innych jej narządów.

Wśród głosów docierających do uszu nienarodzonego jeden jest zupełnie wyjątkowy. Słyszalny częściej niż inne. Czy cichszy, czy głośniejszy, czy brzmi mową, czy śpiewem, płaczem czy śmiechem, czy też nawet kaszlem albo chrząkaniem –  jest wyrazistszy, bo dochodzi jednocześnie z wewnątrz i z zewnątrz. I chociaż dziecko w ogóle woli słuchać głosu ludzkiego niż jakiegokolwiek innego, a spośród ludzkich bardziej kobiecego niż męskiego, to brzmienie tego jednego głosu – głosu matki – lubi najbardziej. Dobrze go zapamiętuje i bezbłędnie rozpoznaje zaraz po urodzeniu. On pomaga mu spokojniej przejść z jednego świata, znanego i bezpiecznego, do drugiego, nieznanego i niepokojącego, w którym jednak właśnie ten głos pozostaje czymś stałym. Jest przecież od dawna znakiem, że istnieje ktoś taki jak mama, a więc także istnieje miłość.

Na ten moment czeka się długo. Mama bierze w objęcia swoje nowo narodzone: „Witaj, moje ty kochanie!”. Odpowiada jej uważne, wnikliwe spojrzenie szaroniebieskich oczu, które jakby mówiły: „A więc to ty? Znam cię, nieraz przecież słyszałem twój głos. Wiedziałem, że jesteś i że kiedyś wreszcie się spotkamy”.

***
Felietony publikowane w cyklu "Obrazki na Boże Narodzenie" znajdziesz pod hashtagiem "Obrazki na Boże Narodzenie" i na stronie głównej w sekcji "Rodzina i życie".

Obrazki rodzinne na Boże Narodzenie

Dziecięce święta

Święte wieczory

Od Mikołaja

Czas dziecka

O narodzeniu

Czas na Dobrą Nowinę

Pożytki z dzidziusia

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktorka i felietonistka "Idziemy". Autorka książek "Cudownie być mamą" i "Pierwsza Biblia mojego dziecka". Wraz z mężem wieloletnia animatorka Spotkań Małżeńskich. Mama dwóch córek i czterech synów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 29 października

Czwartek, XXX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Bądźcie mocni w Panu – siłą Jego potęgi. Przyobleczcie pełną zbroję Bożą.
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 6,10-20; Ps 144,1b-2.9-10; Łk 13,31-35
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter