29 lutego
czwartek
Lecha, Lutoslawa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Gdzie te dzieci?

Ocena: 5
576

W dobie ekonomicznej prosperity i rozwiniętej medycyny na ogół nie ma problemów, by posiadać dzieci. Wyzwanie stanowią blokady mentalne

for. freepik

Ostatnim rokiem z dodatnim przyrostem naturalnym w Polsce był 2010. Dziś umiera o 188 tys. osób więcej, niż się rodzi. Spada też liczba zawieranych małżeństw, a to w nich rodzi się najwięcej dzieci. Do tego społeczeństwo się starzeje. Przez to przypomina kształtem kielich, którego czaszę stanowią osoby powyżej wieku produkcyjnego, a podstawę – osoby pracujące. Bez dobrej polityki prorodzinnej, jaką mają np. Węgry, trzeba będzie ściągać i asymilować migrantów.

– Nie ma szans na powrót do dodatniego przyrostu naturalnego – mówi Barbara Socha, pełnomocnik rządu ds. polityki demograficznej. – Wymierają 800-tysięczne roczniki urodzone w latach 40. i 50. XX w., których dzieci wyżu demograficznego (także 800-tysięcznego) urodziły zaledwie 400 tys. dzieci. Co roku będzie znikać miasto wielkości Radomia.

Spadła liczba kobiet w społeczeństwie, a co trzecia w wieku rozrodczym nie ma dziecka. – O ile na pierwsze nie mamy wpływu, o tyle na dzietność można, a nawet trzeba wpływać – mówi Barbara Socha.

 


CHCĄ I MOGĄ, A NIE MAJĄ

Rodzina to pierwotna i najczęstsza forma życia społecznego, wreszcie – podstawa istnienia narodu i państwa. – Przeczy to aktualnym trendom, hołdującym indywidualizmowi, kierowanemu popędami i konsumpcją – mówi Marek Grabowski, prezes Fundacji Mamy i Taty. – Przemiany modelu rodziny są naturalne, wynikają ze zmian cywilizacyjnych i kulturowych. Od rewolucji przemysłowej, przez marksizm, po neomarksizm obserwujemy rozluźnienie więzów społecznych, spadek zaufania i przejście z formuły wspólnotowej do indywidualistycznej. Mimo to wg IPSOS satysfakcję życiową 90 proc. Polaków wiąże z życiem rodzinnym.

Tu jednak kończy się optymizm. Ze spisu powszechnego GUS z 2021 r. wynika, że spada liczba rodzin (z prawie 11 mln dekadę wcześniej do ponad 10,1 mln), zawieranych małżeństw (z 8,1 mln do 7,3 mln), ubywa też małżeństw z dziećmi (z 5,4 mln do 4,2 mln). Przybywa za to małżeństw bezdzietnych (z 2,7 mln do 3 mln) i związków nieformalnych – zarówno z dziećmi, jak i bez nich. O ile pocieszający jest spadek liczby samotnych rodziców (z 2,5 mln do 2,3 mln), o tyle niepokoi zwyżka rozwodów w rodzinach wielodzietnych, które do niedawna były rzadkością.

Z tegorocznych badań CBOS wynika, że prawie połowa badanych chciałaby mieć dwoje dzieci, tymczasem aż 57 proc. nie ma ich wcale. Dlaczego więc, skoro chcą i mogą, nie mają większych rodzin? – Tym, co najczęściej blokuje prokreację, są przyczyny osobiste, związane ze zdrowiem czy brakiem partnera, ale i te dotyczące zarobków czy mieszkania – mówi Marek Grabowski. – Stąd wniosek, że aby sytuacja demograficzna w Polsce się poprawiła, najpierw musiałaby się poprawić sytuacja ogólna w naszym kraju.

– Na dzietność zawsze wpływa poziom bezrobocia, ale takiego zagrożenia u nas nie ma – dodaje Barbara Socha. – Większy wpływ ma za to stabilność zatrudnienia – a umów o pracę wciąż jest za mało – i jego elastyczność – co in plus zmieniła pandemia. Jednak w pracodawcach wciąż za mało jest zrozumienia dla różnych postaw pracowników wobec pracy.

 


WÓZEK NA ŚMIETNIKU

Jednak już pobieżne obserwacje trendów prokreacyjnych w różnych rejonach świata uświadamiają, że im bardziej zamożne społeczeństwo, tym mniej rodzi dzieci, i na odwrót. Skoro czynniki ekonomiczne nie wyjaśniają wszystkiego, przypatrzmy się barierom kulturowym.

– Dzisiejsze trendy wzmacniają pracocentryzm kosztem rodzinocentryczności – mówi Barbara Socha. – Nie docenia się więc osób, które inwestują w rodziny. Bywa, że te są wręcz szkalowane; mnożą się przypadki wynoszenia przez sąsiadów na śmietnik wózków dziecięcych zostawianych przez rodziców na dole bloku bez windy. Przybywa hoteli i restauracji, do których nie można wejść z dziećmi.

Listę antyrodzinnych postaw poszerza Dorota Bojemska ze Związku Dużych Rodzin, przewodnicząca Rady Rodziny przy Ministrze Rodziny i Polityki Społecznej, a od niedawna szefowa tego resortu. – Kobiety, które pracują w domu, spotykają się z pogardą, przykleja się im etykietkę nieroba – mówi. – Propozycja „babciowego” skierowana jest tylko do tych mam, które po urodzeniu dziecka chcą szybko wrócić do pracy zawodowej. Potrzeba większego prestiżu macierzyństwa.

Nieprzychylną mu postawę dostrzegamy także w mediach. Michał Kot, dyrektor Instytutu Pokolenia, przytacza doniesienia prasowe po opublikowaniu w styczniu przez CBOS badań „Plany prokreacyjne kobiet”. – W prasie dominowały tytuły: „Polki nie chcą mieć dzieci” – mówi. – Najpierw zaznaczano, że 68 proc. kobiet nie planuje dziecka lub waha się z tą decyzją. Potem pisano już, że dwie trzecie Polek nie chce dziecka; przemilczano więc te wahające się. Wreszcie pisano: „Jedynie co trzecia Polka chce mieć dziecko”.

Jak podkreśla Michał Kot, jeśli byłaby to prawda, dyskusje o demografii należałoby sobie odpuścić, bo na poprawę i tak za późno. – Tymczasem szczegóły badania pokazują, że do jednej grupy owych 68 proc. wrzucono odpowiedzi „nie planuję” i „nie wiem”. Dalej: wśród bezdzietnych kobiet do 29. roku życia 67 proc. planuje dzieci, a wśród 33 proc., które odpowiedziały „nie wiem” lub „nie planuję”, są 18–20-latki. Co więcej, wśród kobiet 35–45 lat, z których 97 proc. nie planuje dziecka, przeważają kobiety mające już dwoje lub więcej dzieci. I, co ważne, pytanie dotyczyło planów prokreacyjnych w ciągu najbliższych 3–4 lat lub odleglejszej przyszłości; nie dziwią więc negatywne odpowiedzi najmłodszej grupy badanych. Jako idealną rodzinę dwie trzecie młodych kobiet i połowa młodych mężczyzn widzi małżeństwo z dziećmi. To obala wspomniane doniesienia medialne – kwituje dyrektor Instytutu Pokolenia.

 


KULTURA WETERYNARYJNA

Ciekawie prezentują się wyniki badań dotyczące pokolenia „Z” (urodzonych między 1995 a 2012 r.). Z tegorocznych sondaży IWORIS i IPZ wynika, że największy odsetek wskazujących na chęć stworzenia rodziny wielodzietnej stanowią osoby praktykujące wiarę, mające co najmniej troje rodzeństwa i pozytywny wzorzec rodziny w otoczeniu oraz zakorzenione w środowisku lokalnym.

– Ani jeden badany nie powiedział, że nie chciałby mieć dzieci – podkreśla Michał Kot. – Chcą, ale w dalekiej przyszłości, i traktują to zadaniowo. Najpierw „muszą się ogarnąć”, zdobywając zawód i niezależność finansową, „skupić się na karierze”, czyli popracować 5–10 lat, zanim oddadzą się rodzinie, „skorzystać z życia”, bawiąc się i podróżując, wreszcie „znaleźć odpowiedniego partnera”. Wśród badanych wyłania się grupa młodych, którzy chcą małżeństwa na zasadach partnerstwa, z równym podziałem obowiązków, i dobrych relacji między małżonkami oraz rodziców z dziećmi.

Choć rodzinne aspiracje młodych są mniejsze niż w poprzednich pokoleniach, wciąż dają nadzieje demograficzne. Jak rozwiązać wyłaniający się z badań potencjał „zetek”, które będą decydowały o kształcie przyszłej Polski? – Należy budzić ich świadomość wartości życia w małżeństwie i rodzinie, choćby tego, że razem łatwiej sprostać wyzwaniom ekonomicznym – wylicza Barbara Socha. – Trzeba też postawić na edukację chłopców. Wiele Polek z Polski powiatowej wyjeżdża do dużych miast za nauką i pracą, podczas gdy ich rówieśnicy pozostają tam, gdzie wzrastali. A te Polki potrzebują mężczyzn na swoim poziomie. Wreszcie potrzebne jest wyhamowanie pracoholizmu. Chodzi o wypracowanie modelu work life balance nie na poziomie grafiku dnia, ale na poziomie podejścia do życia i rodziny.

Ostatnio papież Franciszek zwrócił się do Włochów, rezygnujących z dzieci na rzecz psów i kotów, by nie szli w kierunku kultury weterynaryjnej. Nie tylko ta nacja może sobie wziąć to przesłanie do serca. Kto z demograficznego letargu obudzi się pierwszy, będzie wygrany.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 29 lutego

Czwartek, II Tydzień Wielkiego Postu
Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże
i wydają owoc dzięki swojej wytrwałości.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Łk 16, 19-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Nowenna zawierzenia woli Bożej - o. Dolindo

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter