13 grudnia
czwartek
Lucji, Otylii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Gdybym była katechetką

Ocena: 5
2215

Więcej ciszy i powściągliwości, akurat wzywa do tego Wielki Post

Jak rozmawiać w szkole o tym, co się dzieje w przestrzeni publicznej w związku z najgorętszym obecnie tematem? Widoczna we wszystkich mediach eskalacja napięcia w stosunkach polsko-izraelskich powoduje zapewne – choć nie musi – napięcie w relacjach polsko-żydowskich i być może także – choć tym bardziej nie musi – w relacjach chrześcijańsko-żydowskich w Polsce. Kończą się ferie szkolne i młodzież wraca do szkół, gotowa do podejmowania tych właśnie bieżących tematów, których nauczyciele i katecheci podejmować wcale nie muszą, bo w programie ich nie ma. Ale czy mogą sobie na to pozwolić? Za dużo było w naszej najnowszej historii takich momentów, o których w szkole nie mówiono, bo nie było wolno – albo mówiono w sposób zakłamany, a wtedy rezultaty były jeszcze bardziej dramatyczne. Zresztą, skutki odczuwamy chyba wszyscy. Niedouczenie, wręcz ignorancja w wielu sprawach zasadniczych dla polskiej – i katolickiej – tożsamości na pewno nie są dobrym wyposażeniem na życie. Od ignorancji jest prosta droga do arogancji – i nie ja to wymyśliłam.

Gdybym była teraz katechetką, pewnie zaczęłabym od wartości słów: czy rzeczywiście każdy musi je wygłaszać? Czy rzeczywiście wszyscy wszystkim muszą przedstawiać swoje opinie i pomysły? Czy to, co masz do powiedzenia – zaprosiłabym do dyskusji o wpisach własnych i cudzych – rzeczywiście warte jest tych pięciu minut z życia innego człowieka, któremu dajemy do czytania nasze tweety, nasze „odkrycia” na Facebooku i inne skrótowe myśli? Więcej ciszy i powściągliwości, akurat wzywa do tego Wielki Post.

Zaproponowałabym poszukiwanie prawdy o człowieku: stworzonym na wzór i podobieństwo Boże. Nie można tej prawdy zrozumieć bez Chrystusa – jak uczył nas w niezliczonych wystąpieniach Jan Paweł II, bez wątpienia pierwsza z wielkich, wciąż jeszcze jakoś współczesnych postaci, które można natychmiast przywołać, korzystając z bogactwa dokumentów i świadków. Wciąż przecież można do młodzieży przyprowadzić ludzi, którzy bezpośrednio tego świętego słuchali. Byli wtedy, w 1979 roku, na Mszy Świętej w Muzeum KL Auschwitz.

Pojechałabym tam z młodzieżą ze szczególnym uwzględnieniem wystawy Mariana Kołodzieja w Harmężach, do Muzeum Niemiecki Obóz Zagłady w Treblince lub w Bełżcu czy Chełmnie nad Nerem, bo takich miejsc jest kilka. I do Muzeum Sprawiedliwych w Markowej, nazywanym w skrócie Muzeum Ulmów. Pokazałabym niesłychaną dzielność pięknej licznej rodziny Wiktorii i Józefa Ulmów, zbudowanej na fundamencie wyrazistych wartości, z poszanowaniem człowieka na pierwszym miejscu. Ale też świat żydowskiej Polski, który niemiecka machina zagłady zmiotła z powierzchni ziemi, a komunizm dopełnił dzieła. Próbowałabym tak pracować z młodzieżą, aby zrozumiała, że licytowanie ofiar, czynów bohaterskich i podłych jest drogą donikąd.

Świat powojenny nie dał sobie rady z tym problemem. Ale pokój – jak mówił Jan Paweł II – jest to warsztat pracy otwarty dla wszystkich. I codziennie trzeba zaczynać od nowa.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -