12 grudnia
czwartek
Dagmary, Aleksandra, Ady
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ekologia po katolicku

Ocena: 4.6
1166

Ziemia stała się pewnego rodzaju bóstwem, a troska o nią – religią – mówi o. prof. Zdzisław Kijas OFMConv, autor „Brewiarza ekologa”, w rozmowie z Katarzyną Kasjanowicz.

fot. archiwum prywatne

Dlaczego zwykło się uważać, że troska o Ziemię to temat bliski tylko światopoglądowi lewicowemu?

Wszystko zaczęło się zmieniać po epoce oświecenia, kiedy następowała tzw. rewolucja naukowo-techniczna, która – paradoksalnie – zamiast poszerzać, zawężała coraz bardziej wizję życia i zamykała ją stopniowo w ramach doczesności, materialnego dobrobytu. Następowała przemiana świadomości w myśl nowoczesnej nauki. Zakwestionowano istnienie obiektywnej prawdy, dobra, piękna: całą sferę wartości i tego, co składa się na życie. W poglądzie chrześcijańskim wszystko to, co było życiem – obejmowało i Ziemię, i człowieka, i Boga – stanowiło harmonijną całość. W okresie pooświeceniowym zaczęto odbierać rzeczywistość fragmentarycznie – tak jest i teraz. Z czasem została tylko Ziemia, bez relacji do Stwórcy i bez relacji do człowieka, który ją zamieszkuje. Stąd pojawiła się fascynacja jednym czy drugim elementem – Ziemią czy jakimś stworzeniem na tej Ziemi, np. człowiekiem. Ale wszystko straciło powiązanie ze swoją całością. A chrześcijaństwo od początku troszczyło się o życie jako coś integralnego, jako całość pochodzącą od Boga, w której człowiek także się znajdował. Ziemia nie była Matką Ziemią, lecz darem od Boga.

 

Czy myślenie ekologiczne zastąpiło myślenie teologiczne?

To jest szerszy problem. Ponieważ dla wielu ludzi wiara ma aspekt chorobowy (psychoanaliza mówi, że wiara w Boga wszechmogącego i transcendentnego jest pewnego rodzaju zaburzeniem obsesyjno-kompulsywnym), pozostaje im tylko Ziemia. I raptem Ziemia stała się dla nich jakby pewnego rodzaju bóstwem, a troska o nią – ich religią. W tym kontekście nie mogło być miejsca na myślenie teologiczne, bo teologiczne odnosi się do Boga, a ekologiczne w punkcie odniesienia ma Ziemię. Miejsce Boga zajęła przyroda. Świat duchowy, niewidzialny, przestał istnieć; zastąpił go wyłącznie świat materialny, widzialny. Dlatego też znikła dotychczasowa troska człowieka o Boga, o rozwój duchowości, aby wszystko mogło uwielbiać swojego Stwórcę. Została wyłącznie troska o przyrodę: o czyste powietrze i środowisko, o wodę czy ekologiczne pokarmy.

Oczywiście, to nabiera różnych odcieni. Do osób wierzących należy mówić o ochronie przyrody, czy ochronie stworzenia, a nie o ekologii, bo ekologia nie ma odniesień – jest sama w sobie jak gdyby punktem odniesienia, rzeczywistością zamkniętą. Pojęcie „ochrona stworzenia” ma natomiast szerszy zakres, ponieważ również człowiek jest stworzeniem, zatem i on wchodzi w tę ochronę. Angażuje siebie w ochronę tego, co jest własnością Boga, który dokonał stworzenia. Tak rozumiana ochrona stworzenia wpisuje się w szeroką kategorię życia. Natomiast „czysty ekolog” jest bardzo często człowiekiem zamkniętym na taką wizję, a w wielu przypadkach również człowiekiem bez relacji z Bogiem.

 

Ekologia stała się rodzajem religii?

O ile ochrona stworzenia była rozumiana jako odpowiedzialność ludzi wierzących za przyrodę (w tym także za człowieka), o tyle ekologia staje się nowym wyzwaniem wiary. A teraz stała się ona ponadto jakby wyznacznikiem godności człowieka, jakby samego człowieczeństwa: jesteś (prawdziwie) człowiekiem, jeśli jesteś ekologiczny. Wielu sądzi więc, że jedynie ekolodzy, ludzie zajmujący się ochroną przyrody, są ludźmi o sercu wrażliwym, pełnym troski o przyszłość i dobro ludzkości. Ekologiczny byłby więc lepszy od tego, który za ekologicznego się nie uważa albo nie uważa wystarczająco mocno. Chce się wypromować ekologię jako wartość samą w sobie, pewnego rodzaju wierzenia, które winny regulować moje postawy, mój sposób życia, myślenia, odczuwania, codzienne wybory...

 

Dlaczego współczesny człowiek przestał traktować środowisko naturalne jako dzieło Stwórcy?

Po epoce oświecenia za dobro uznano jakiś zysk. Zatem nasz stosunek do przyrody jest warunkowany zyskiem. Zarówno kiedy ją wykorzystuję, jak też wtedy, kiedy się nią opiekuję. Nasza relacja ze światem zewnętrznym stała się relacją zysku i strat. Kategorie myślenia człowieka współczesnego opierają się na kalkulacji: co i ile będę z tego miał? Albo: co mogę stracić i za jaką cenę?

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 12 grudnia

Kto ma uszy, niechaj słucha!
Dziś w Kościele:
+ czwartek, II tydzień Adwentu, wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 41,13-20; Ps 145,1bc.9-13; Mt 11,11-15
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -