20 lutego
poniedziałek
Leona, Ludomira, Zenobiusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dzieciństwo z nadgodzinami

Ocena: 3.3
543

Prace domowe – znienawidzone przez dzieci i część rodziców, przez niektórych pożądane. Rozwijają czy zabierają czas na rozwój?

fot. Monika Odrobińska

Ja odrabiałam, babcia odrabiała, to i ty będziesz odrabiać – rodzice nie wyobrażają sobie braku prac domowych. Podobnie nauczyciele – co dziesiąty przyznaje, że zadaje je dla podtrzymania tradycji. Dlatego gdy Wioletta Krzyżanowska, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 323 na warszawskim Ursynowie, wiosną zeszłego roku przedstawiła pomysł zniesienia prac domowych, spotkała się ze zdziwieniem i oporem nauczycieli, rodziców i organu prowadzącego.

– Dom nie jest przecież filią szkoły – mówi. – Większość rodziców dała się przekonać, co wynika z ankiet przeprowadzonych po pilotażu w kwietniu i maju. Dla niektórych objawieniem było zyskanie mnóstwa czasu wolnego z dziećmi. Są jednak rodzice, którzy tego czasu się boją, nie wiedzą, jak go zagospodarować.

Uczniowie jej szkoły są zachwyceni. Do sprawy podchodzą jednak dojrzale. Jeden z szóstoklasistów stwierdził: „To, że nie ma prac domowych, nie znaczy, że się nie uczymy”. – Dzieci lubią uczyć się nowych rzeczy, czytać interesujące książki, ale dla przyjemności, nie z przymusu – podkreśla Wioletta Krzyżanowska. – Wtedy się angażują. Uczenie w szkole powinno polegać na uczeniu się uczenia. To ważne w kontekście dzisiejszego rynku pracy, na którym często zmieniamy kwalifikacje czy musimy je poszerzać. Szkoła powinna wykształcać potrzebę wiedzy. Dlatego nasze prace domowe to głównie projekty, od najmłodszych klas. Ostatnio trzecioklasiści mieli projekt „Zamek”: w domu czytali o średniowieczu, wykonywali makiety zamku. To integruje rodzinę bardziej niż wypełnianie luk w książkach. Dzieci muszą robić coś w domu, ale niech to będzie ukierunkowane na eksplorację i twórczość.

Wioletta Krzyżanowska odbiera telefony z całej Polski od rodziców, których dzieci w szkole czują się nieszczęśliwe i boją się nauczycieli, a prace domowe rozwalają im życie rodzinne. Jak przekonać dyrekcję, nauczycieli i niektórych rodziców do zmiany myślenia o pracach domowych? – Sami musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, co chcemy zmienić. Trzeba działać małymi krokami, metodą pilotażu, i sprawdzać efekty i reakcje – mówi pani dyrektor. – W pierwszym miesiącu zmian możemy znieść oceny niedostateczne za brak pracy domowej, przy jednoczesnym wymaganiu jej dostarczenia. Całkowicie prac domowych znieść się nie da, bo trzeba przeczytać lekturę, przyswoić nowe słówka z angielskiego. Ale szkoda czasu na byle jakie prace domowe.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 3 (589), 15 stycznia 2017 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 25 stycznia 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

AUDIO



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły