25 kwietnia
środa
Marka, Jaroslawa, Wasyla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Duchowa wspólnota

Ocena: 0
433

Co rozumiemy przez słowo „Europa”? Czy chodzi nam o pojęcie geograficzne, o Europę, która – obok Azji i Afryki – była jednym z trzech obszarów znanych starożytnym geografom? Czy o wielki i skomplikowany splot kulturowy?

Jan Matejko: "Zaprowadzenie chrześcijaństwa R.P. 965". Fot. ks. Henryk Zieliński

Niektórzy dodają, że granice Europy istnieją bardziej w umysłach ludzi, niż na mapie. Jeszcze inni sugerują, że Europy nie ma, istnieje tylko europeizacja, rozumiana jako zinstytucjonalizowany proces ciągłej zmiany. Europa to raczej projekt ściśle polityczny, ruchliwy i niespokojny. Nie daje się on zdefiniować precyzyjnie i jednoznacznie, a już z pewnością nie w sposób obowiązujący po wszystkie czasy, toteż z narodowo określonego punktu widzenia musi się wydawać, że Europa w ogóle nie istnieje i istnieć nie może.

 

Propozycje Jana Pawła II

Jan Paweł II nie wikłał się w te intelektualne i chyba trochę próżne dyskusje. Zwracał uwagę na duchowe wymiary Europy, a te na pewno dają się odkryć i zastosować w praktyce osobistej, społecznej, narodowej. Jego zdaniem, chrześcijaństwo musi podjąć na nowo swój udział w kształtowaniu duchowej jedności Europy. Same racje ekonomiczne i polityczne jej nie ukształtują. I co charakterystyczne: 2 grudnia 1989 r., nazajutrz po historycznej wizycie Gorbaczowa w Watykanie, Jan Paweł II wygłosił do kardynałów i współpracowników Stolicy Apostolskiej przemówienie w formie życzeń bożonarodzeniowych. Podkreślił wówczas: „Europa musi stać się domem, w którym każdy naród znajdzie akceptację dla swej tożsamości, pomoc na drodze rozwoju, a przede wszystkim poszanowanie dla swoich słusznych dążeń”.

Można przeto, w papieskim duchu, porównać Europę do wielkiego spichlerza, pełnego różnorodnych ziaren, z których wypieka się bochny chleba. Położenie ziarna w chlebie odpowiada położeniu jednostki w tym całkowicie nowym i mechanicznym połączeniu, które nazywamy wspólnotą europejską. Zdarzają się takie momenty w historii, kiedy nie piecze się już chleba, kiedy spichlerze pełne są ziarna ludzkiej pszenicy, lecz młyn nie miele, młynarz się zestarzał i zmęczył, a szerokie skrzydła wiatraków bezradnie czekają na robotę. W takiej sytuacji obecnie się znajdujemy.

Sprawa jest więc poważna. Kontynent europejski jest dzisiaj przedmiotem nowego islamskiego „najazdu”, i to w momencie, w którym Europa znajduje się w delikatnej fazie redefinicji samej siebie. Choć silna, lecz niejednorodna na płaszczyźnie ekonomiczno-społecznej, nie potrafi jeszcze dokonać jasnych wyborów politycznych i jest niepewna swej tożsamości kulturowej. Europa będzie taka, jaką potrafią stworzyć Europejczycy; ta Europa, w której z dnia na dzień rośnie liczba obywateli i mieszkańców podążających za prawem Proroka.

Dlatego właśnie należy przyjąć – i tak czynił Jan Paweł II – że na europejską całość składają się z jednej strony duch Grecji i spuścizna Rzymu, przejęte przez narody romańskie, celtyckie, germańskie, słowiańskie i ugrofińskie, z drugiej zaś strony – kultura hebrajska i wpływy islamskie. Nikt jednak nie może zaprzeczyć, że wiara chrześcijańska należy trwale do fundamentów Europy, choć naturalnie są dzisiaj ludzie, którzy przekonują, że „najdroższym dziedzictwem współczesnej Europy” jest ateizm. Nie negując wartości tego typu rozpoznania i jego wpływu na kulturową różnorodność Europy, Jan Paweł II rozważał konsekwencje źródłowego wydarzenia, jakim było powstanie kultury greckiej, a zwłaszcza greckiej filozofii.

W encyklice Fides et ratio postawił następującą tezę: gdyby budująca się Europa zatraciła zdobycze greckiej myśli, dzisiejszy świat wyglądałby zgoła inaczej. Być może nawet chrześcijaństwo przybrałoby odmienne językowo-obyczajowe barwy. Bo to właśnie Grecy utworzyli europejski sposób racjonalnego odnoszenia się do rzeczywistości, w tym do sfery religijnej; jako pierwsi rozpoznali podstawową funkcję ducha: że może być on źródłem poznawania, odczuwania i własnego działania. Zbudowali wielki gmach filozofii, będącej odtąd częścią kultury, bez której nie byłby możliwy całościowy ogląd świata oraz radość z faktu samego poznawania. Stąd też można sądzić, że Europa bazuje na najgłębszych podstawach ontologicznych i antropologicznych, które wiążą się z określonymi wzorcami religii chrześcijańskiej, zwłaszcza godnością osoby ludzkiej, potrzebą sensu i zdolnością do poznania prawdy.

 

Nie ma europy bez Boga

I tak już pozostało, aż do momentu, gdy w krajobrazach kultury helleńskiej i rzymskiej pojawi się chrześcijaństwo, ogłaszające wieść o Chrystusie – Bogu i człowieku równocześnie. Europa zatem nie ma przed sobą innej drogi, jak jedynie tę akceptującą wartości ewangeliczne, a dokładniej mówiąc: przyjmującą wizję życia wyrastającego z tajemnicy Wcielenia i społeczeństwa organizującego się na zasadach prawa naturalnego i dążeń pomnażających dobro wspólne. Nie mamy co się łudzić. Szanse wydobycia się z kręgu religijnej obojętności, terroryzmu czy zagrożeń płynących z procesów światowej globalizacji wiązać się powinny z otwarciem na duchowe świadectwo wpisane w dzieła wielkich mistrzów chrześcijaństwa, szerzej: wszelkiego rodzaju kultury duchowej.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły