17 stycznia
środa
Antoniego, Rościsława, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Drzewo Filipa

Ocena: 0
626

Tworzone przez niego drzewo genealogiczne rodziny liczy 1050 przodków, sięga 1696 roku, zajmuje już 7,20 m brystolu i z każdym miesiącem rośnie!

fot. arch. Filipa Tomaszewskiego

Filip Tomaszewski, licealista z parafii Świętych Piotra i Pawła w Starym Mieście w diecezji włocławskiej, od pięciu lat prowadzi wnikliwe badania genealogiczne. Pasja jest niełatwa, ale jakże fascynująca.

– Zabrnąłem 12 pokoleń wstecz. W 1696 r. urodził się w Warszawie przodek z rodziny mojego dziadka ze strony mamy. Myślę, że tamte tereny są jeszcze bardziej obfite w moich przodków – rozpoczyna opowieść Filip, cały czas myśląc o dalszych poszukiwaniach. Najstarszy odnaleziony przodek z regionu konińskiego urodził się w 1721 r. w Ruminie – jest to 10. pokolenie

Co sprawiło, że Filip w wieku 12 lat złapał genealogicznego bakcyla? – Inspiracją był dla mnie program telewizyjny, w którym po raz pierwszy obejrzałem i wysłuchałem opowieści pasjonatów genealogii – wyjaśnia.

Rozpoczął badania od rozmów z najstarszymi członkami rodziny. – Teraz korzystam z Archiwum Państwowego w Poznaniu i jego oddziału w Koninie, natomiast materiały z Warszawy pobieram ze strony internetowej Szukajwarchiwach.pl, gdzie znajduję zeskanowane dokumenty. Planuję też wyprawę do Archiwum Diecezjalnego we Włocławku. Najbogatszymi w informacje nośnikami informacji są księgi parafialne – ocenia Filip. W swojej parafii korzystał z zasobów kościelnego archiwum – czytał księgi i akta. Ważnym źródłem o przodkach była wydana książka o parafii. Czasochłonne jest odkrywanie przodków zza granicy. – Koresponduję m.in. z archiwum w Hiszpanii – dodaje Filip.

Nastolatek musiał przeczytać dziesiątki tysięcy aktów urodzenia, zgonów i małżeństw. Jego pasja wymaga ogromnego wysiłku, ale każdy przeczytany dokument to skarb, fascynujące odkrycie, które nie pozwala mu zatrzymać się ani na chwilę. Wiele dokumentów, zwłaszcza tych najstarszych, powstało w języku niemieckim, rosyjskim lub łacińskim. – Najpierw musiałem nauczyć się trudnej staropolszczyzny. Uczyłem się dawnych liter, które dziś nie są już używane. Odczytuję też dokumenty w języku łacińskim i rosyjskim, znam słowa kluczowe. Z łaciną jest ten kłopot, że często księża pisali skrótami, które potrafią rozszyfrować tylko profesorowie historii. Co więcej, czasem pisali schematycznie, więc muszę znajdować sens pomiędzy słowami – wyjaśnia Filip. Stare dokumenty bywały zniszczone i niełatwo było je odczytać. Przeszkodą jest również ozdobny i gęsty zapis rękopisów.

Filip Tomaszewski odkrył, że ma przodków praktycznie na wszystkich kontynentach. W poszukiwaniach doszedł do dawnej szlachty, ma w rodzinie trzy herby. Jego przodkowie walczyli w powstaniach styczniowym i listopadowym. Jakich jeszcze odkryć dokona?

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły