20 października
sobota
Ireny, Kleopatry, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dramat Bliskiego Wschodu

Ocena: 5
2897

– Wojna w Syrii była i jest prowadzona według klucza ideologicznego – mówi ks. Zygmunt Kwiatkowski SJ

fot. Irena Świerdzewska/Idziemy

Z ks. Zygmuntem Kwiatkowskim SJ, misjonarzem przez 30 lat pracującym w Syrii, rozmawia Irena Świerdzewska

 

Czas w Syrii dzieli Ksiądz na dwie epoki: przed wojną i po jej wybuchu w 2011 r. Jaki to był kraj?

Był niesłychanie bezpieczny, a relacje między wyznaniami – pełne kurtuazji, życzliwości, szacunku – budziły mój podziw. Wzajemne odwiedziny z okazji świąt każdej ze stron, kiedy to chrześcijanie muzułmanom, a muzułmanie chrześcijanom składali życzenia, były znakiem wysokiej kultury. Osobą podejrzaną moralnie był ateista, natomiast osoba wierząca budziła u muzułmanów szacunek, zwłaszcza chrześcijanin i wyznawca judaizmu. Relacje były życzliwe zarówno na szczeblu biskupów i przywódców religijnych islamu, jak i na szczeblu władzy państwowej. Patriarchowie i prezydent składali sobie życzenia, w okresie ramadanu chrześcijanie starali się w obecności muzułmanów nie pić nawet kawy czy herbaty ani nie palić papierosów. Nie było to zabronione formalnie, decydowała zwykła ludzka wrażliwość. Pokój społeczny był czymś bardzo cenionym. Zaskakiwała ogromna uczciwość. Pracowałem w Damaszku i Homs, ale też prowadziłem pracę rekolekcyjną i formacyjną, jeżdżąc po całej Syrii wzdłuż i wszerz.
 

Jak chrześcijanie byli postrzegani przez muzułmanów?

Kiedy przyjechałem tam przed prawie czterdziestu laty, świat chrześcijański miał bardzo dobrą opinię, jako świat postępu i wysokiej kultury. Chrześcijanie na terenie Libanu, Syrii i innych państw regionu byli awangardą nauki, kultury i różnych służb społecznych. Zakładali często szpitale, a ich szkoły były przykładem wysokiego poziomu i wysokiego morale. Nasz zakon, a konkretnie polski jezuita o. Maksymilian Ryłło, założył w Bejrucie, w Libanie Uniwersytet św. Józefa. Chrześcijanie w Syrii na ogół mają małe rodziny, z dwojgiem dzieci. Dużą uwagę przywiązują do ich wykształcenia, stąd proporcjonalnie więcej było w społeczności chrześcijańskiej ludzi z wyższym wykształceniem. W sytuacji wojny małym rodzinom jest bardzo trudno funkcjonować bez pracy, bez pieniędzy i w ciągłym zagrożeniu życia. Nawet ci, którzy przez lata wojny nie chcieli wyjeżdżać, teraz decydują się opuścić Syrię.


Co właściwie legło u podłoża konfliktu?

Kiedy wybuchła wojna na Bliskim Wschodzie, światowe media lansowały różne hasła, począwszy od misji zaprowadzenia demokracji w tym regionie, poprzez entuzjastyczne proklamowanie „wiosny arabskiej”, która miała stanowić cywilizacyjny przełom w życiu tamtejszych narodów, aż po wojnę religijną pomiędzy szyitami i sunnitami, oraz jako wyraz fundamentalizmu islamskiego: wrogość przeciwko chrześcijaństwu i innych mniejszości religijnych i etnicznych. Element religijny i etniczny został wykorzystany przez wielką politykę światową i politykę regionalną do realizacji własnych celów. Przeciwko inwazji Iraku, ze strony tzw. koalicji pod wodzą USA, bardzo ostro występował Jan Paweł II, ale jego głos został zignorowany. Potem oficjalnie przyznano, że nie było broni masowej zagłady w tym kraju i że był to tylko pretekst potrzebny, by przekonać opinię światową do rozpoczęcia wojny.

Politycznym graczom, światowym i regionalnym, bardzo odpowiadała radykalizacja islamu, aby móc skutecznie realizować swoje cele, zyskiwali bowiem w ten sposób fanatycznych wojowników, gotowych oddać życie za sprawę islamu i za osobiste szczęście, osiągalne natychmiast i w całym niebiańskim wymiarze, gdy zginą na świętej wojnie. W ramach ich indoktrynacji wykorzystywano tę formułę islamu, która, nawiązując do czasu trwania świętej wojny, zezwalała na różne zbrodnie, legalizując je i uwalniając tych, którzy je popełniają, od odpowiedzialności moralnej. To, co stało się szokiem dla opinii światowej, było również szokiem dla wielu muzułmanów, chociaż nie umieli oni tego wyrazić w skuteczny sposób, w dużej mierze z tego powodu, że ich wychowanie religijne i obywatelskie przeciwne jest krytykowaniu władzy, szczególnie zaś władzy religijnej. Trzeba również pamiętać o tym, że w islamie nie ma rozdziału pomiędzy władzą religijną a władzą państwową, przepisy religijne i polityczne stanowią jedność. Echa sporej liczby nawróceń na chrześcijaństwo, również w krajach tradycyjnie i rygorystycznie muzułmańskich, potwierdzałaby to przekonanie.
 

Wojna powraca z nową siłą. Czy może objąć także Liban?

Liban znajduje się w strefie wojny toczącej się na Bliskim Wschodzie przez cały czas i nawet przed oficjalnym jej wybuchem, to znaczy agresją na Irak, był areną ścierania się wielkich mocarstw i ich regionalnych sojuszników. Liban graniczy przecież z Syrią, a granica ta na dużej przestrzeni była kontrolowana przez siły wrogie państwu syryjskiemu. Jeszcze delikatniejsza politycznie jest sprawa granicy z Izraelem, tym bardziej, że właśnie na południu Libanu znajduje się terytorium zamieszkałe przez szyitow, których ramieniem zbrojnym jest przecież Hizballah. Liban więc nie tylko wchodzi w skład regionu, gdzie toczy się wojna, w której – powtórzmy to jeszcze raz – politycznie, ekonomicznie, religijnie i zbrojnie konfrontują się główne siły światowe.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.



Najczęściej czytane komentarze

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -