27 kwietnia
piątek
Zyty, Teofila, Felicji
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czym jest sedacja?

Ocena: 0.5
11881
– Twierdzenie, że pacjent jest pozbawiony świadomości, jest równie niemądre jak twierdzenie, że nie ma duszy. Dla katolika byłaby to herezja – mówi dr. hab. n. med. Tomasz Dangel
Z dr. hab. n. med. Tomaszem Danglem, anestezjologiem i specjalistą medycyny paliatywnej, rozmawia Martyna Tomczyk


Zacznijmy od definicji – czym jest „sedacja terminalna”?


Sedacja to farmakologiczne ograniczenie reakcji na bodźce i możliwości komunikowania się z otoczeniem lub uśpienie. Terminalna sedacja to wprowadzenie nieuleczalnie chorego i nieznośnie cierpiącego pacjenta w stan farmakologicznego uśpienia, w którym pozostaje on aż do naturalnej śmierci. Intencją lekarza stosującego terminalną sedację nie jest uśmiercenie pacjenta, ale zmniejszenie jego cierpienia.

Sedację możemy określać jako terminalną, jeżeli jesteśmy pewni, że stosujemy ją w ostatnich godzinach lub dobach życia dziecka, czyli w fazie terminalnej. Definicja fazy terminalnej opiera się na przewidywaniu przez lekarza długości życia pacjenta, co w praktyce pediatrycznej może być zawodne lub niewykonalne. Z tego właśnie powodu nie zalecamy w pediatrii używania określenia „faza terminalna”, zupełnie wystarczające jest używanie terminu „sedacja” bez przymiotnika „terminalna”.


Jakie są wskazania do jej zastosowania u dzieci?


Dzieci umierające też mają prawo do sedacji, jak wszystkie inne, które doznają silnego stresu w czasie leczenia. Wskazania do sedacji u nieuleczalnie chorych dzieci są następujące: lęk, halucynacje, pobudzenie, płacz (po wykluczeniu bólu jako przyczyny), nieprzyjemny, bolesny lub budzący lęk zabieg (np. cewnikowanie pęcherza, zmiana opatrunku), trudności w opanowaniu kaszlu i duszności (np. w terminalnej fazie mukowiscydozy), krzyk mózgowy (po wykluczeniu bólu jako przyczyny), drgawki (nieustępujące po podaniu leków przeciwpadaczkowych w konwencjonalnych dawkach drogą doustną i doodbytniczą), trudności w opanowaniu bólu (po wykorzystaniu wszystkich dostępnych metod) i wreszcie prośba świadomego, umierającego pacjenta, motywowana cierpieniem nie do zniesienia, zaakceptowana przez rodzinę, zespół leczący i inne ważne dla pacjenta osoby (np. osobę duchowną, przyjaciela, partnera) oraz odłączenie respiratora i ekstubacja (np. noworodka z wadą letalną po ustaleniu diagnozy genetycznej).


Wskazania są więc ściśle medyczne – łagodzenie cierpienia jest przecież jednym z podstawowych założeń nie tylko opieki paliatywnej, ale i całej medycyny. Skąd więc niepokój i liczne debaty, prowadzące często do sprzecznych konkluzji?

Wynikają one prawdopodobnie z braku wiedzy, doświadczenia i umiejętności osób, które się w tej sprawie wypowiadają, oraz powszechnego w Polsce zjawiska, które określam „fobią eutanatyczną”. Dla lekarza anestezjologa stosowanie sedacji u dzieci jest kwestią zrozumiałą i niebudzącą wątpliwości. Gdybyśmy nie umieli tego robić bezpiecznie, nasi pacjenci umieraliby podczas narkozy.


W stanie sedacji dziecko pozostaje aż do naturalnej śmierci?

Czasem tak, jeżeli są to już ostatnie dni życia. Najczęściej jednak stosujemy sedację doraźnie, wtedy gdy obserwujemy duży niepokój dziecka i mamy pewność, że przyczyną nie jest ból. U starszych dzieci, które mają dostęp do żyły, istnieje możliwość zastosowania tzw. sedacji kontrolowanej przez pacjenta. Polega ona na podłączeniu pompy z propofolem (środek anestetyczny), którą pacjent uruchamia sam, naciskając przycisk. Pompa podaje wówczas określoną dawkę propofolu, która działa od kilku do kilkunastu minut. Następną dawkę może podać wyłącznie sam pacjent, gdy jest na tyle przytomny i cierpiący, że decyduje o ponownym naciśnięciu przycisku.


Istnieje pogląd, że lepiej nie stosować „sedacji ciągłej” – wówczas lekarz nie zostanie posądzony o eutanazję.


Mylenie sedacji z eutanazją jest nieporozumieniem. To tak, jakby twierdzić, że znieczulenie ogólne zostało zastosowane w celu uśmiercenia pacjenta, który miał to nieszczęście i zmarł podczas operacji. To nonsens. Podkreślam, motywem naszego działania jest uśmierzenie cierpienia, a nie zabicie dziecka. Przyczyną śmierci jest nieuleczalna choroba, a nie leki powodujące sedację.


Wdrożenie sedacji oznacza jednoczesne zaprzestanie sztucznego odżywiania i nawadniania?

Nie, a co ma jedno z drugim wspólnego? To tylko przed narkozą pacjent powinien być na czczo. Pacjenci w naszym hospicjum są żywieni tak długo, jak długo ich przewód pokarmowy przyswaja pożywienie i wodę. Ponieważ żywieni są bezpośrednio do żołądka, sedacja nie stanowi przeszkody w podawaniu i przyswajaniu pokarmu.


Czy jest jakaś różnica między „umieraniem świadomym” a „umieraniem w farmakologicznym śnie”?


Lekarz może wypowiadać się wyłącznie na temat przytomności pacjenta. Jeżeli mówi o jego świadomości (np. w kontekście sedacji), nie rozumie pojęcia świadomości. Jest wiele dowodów na to, że świadomość nie umiera (np. w stanie śmierci klinicznej), nie można więc twierdzić, że sedacja lub narkoza pozbawiają człowieka świadomości. Sedacja wpływa na przytomność (mózg), a nie na świadomość (duszę). Twierdzenie, że pacjent jest pozbawiony świadomości, jest równie niemądre jak twierdzenie, że nie ma duszy. Dla katolika byłaby to herezja.


PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły