23 listopada
czwartek
Adelii, Klemensa, Felicyty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czego Jaś nie zje...

Ocena: 0
654

Za duże porcje i za mało czasu na posiłek powodują, że rocznie na talerzu uczniowie zostawiają 8 kg niezjedzonego obiadu

Żadna ze szkół skontrolowanych przez krakowski NIK nie spełniała norm dotyczących wydawania obiadów. Aż jedna trzecia uczniów zostawia na talerzu ćwierć posiłku. Jak obliczyła dr Maria Teresa Kowalewska z Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW, wraz z wyrzucanym jedzeniem dzieci nie dostarczają organizmowi 25 proc. dziennego zapotrzebowania na witaminę C, 20 proc. węglowodanów, 22 proc. błonnika pokarmowego i po 21 proc. żelaza i witaminy. E.

Skoro część obiadu trafia na śmietnik, dzieci nadrabiają – równie śmietnikowymi – chipsami, batonami, słodzonymi napojami. Oferuje je wciąż jedna trzecia szkolnych sklepików. W trzech na 10 placówek dzieci nie mają dostępu do wody pitnej. Od 2013 r. odsetek uczniów z zaburzeniami masy ciała wzrósł o pięć punktów procentowych – z 16,8 proc. do 22 proc.

Jakość wydawanych w szkołach posiłków także pozostawia wiele do życzenia. Jak czytamy w raporcie NIK, średnia zawartość białka przekracza w nich średnią normę dla tej grupy wiekowej od 169 do 462 proc., tłuszczów – od 90 do 333 proc, zawyżona też jest wartość węglowodanów – od 136 do 300 proc.! – Tak może być, skoro 88 proc. kucharek nie ma wykształcenia kierunkowego – mówi Grzegorz Łopanowski z Fundacji Szkoła na Widelcu. – Jeśli żywienie dzieci się nie zmieni, pod względem otyłości za 15 lat dogonimy USA i Wielką Brytanię.

Wyrzucania chleba sobie nie wyobrażam, co by na to powiedziała moja babcia – mówi Karol Okrasa

– Problemem są też za krótkie przerwy – mówi Stanisław Dziwisz z krakowskiego oddziału NIK. To często 10 minut, a na jedno krzesło czeka czasem dwoje dzieci, więc jedzą rotacyjnie. Skarży się na to 40 proc. rodziców. Gminy odchodzą od utrzymywania szkolnych kuchni. Obiad od ajenta lub z cateringu kosztuje nawet ponad 2,5 raza drożej. – Tam, gdzie placówka ma własną kuchnię, obiad wykupuje 60 proc. uczniów, tam, gdzie jest ajentura – 40 proc., a tam, gdzie catering – 31 proc. – przytacza dane Stanisław Dziwisz. NIK wnioskuje o ustalenie sposobu finansowania posiłków, by różnica w ich cenach nie wahała się, jak teraz, między 3 a 15 zł.

Ważna jest też pora wydawania obiadów. Bywają serwowane za szybko po drugim śniadaniu, zdarza się, że uczniowie mają je jeść o godz. 9.20 czy 10! I tak jedzenie ląduje w koszu. W ramach różnych programów do szkół dostarczane są też mleko, warzywa i owoce, ale nikt nie pilnuje, by były jak najlepiej spożytkowane. – Mleko jest tylko w formie UHT, nie ma propozycji mleka bez laktozy, dlatego uczniowie na nią uczuleni nie piją mleka, a to, co dostają, oddają rodzicom do kawy – tak jest w 18 proc. przypadków – mówi Stanisław Dziwisz. – Jeszcze gorzej jest z owocami i warzywami: nie zjada ich 18 proc. obdarowanych dzieci.

– Pierwszym ambasadorem prawidłowego postępowania z żywnością poza domem powinien być nauczyciel, który podczas wspólnego drugiego śniadania pokaże kulturę jedzenia, doceni urozmaicenie posiłków, podpowie wzajemną wymianę, by poznawać nowe smaki i dzielić się z tymi, którzy jedzenia nie mają – mówi Marek Borowski, prezes Federacji Polskich Banków Żywności. – Drugim jest dyrektor – to on decyduje o długości przerwy obiadowej, sensownym odstępie między posiłkami i dostępie do wody pitnej oraz wymaga od ajenta wysokiej jakości żywności. Trzecim jest kucharz, który powinien wydawać mniejsze porcje, ale z możliwością dokładki. Wreszcie rodzice: oni powinni interesować się posiłkami w szkole, rozmawiać o nich z dziećmi i ewentualnie interweniować.

– Kluczem jest dobra edukacja konsumencka – podkreśla Grzegorz Łopanowski. – Taniej i łatwiej jest edukować dzieci, które potem dobre nawyki wprowadzą w domu. Podczas zabawy w gotowanie na naszych warsztatach widzę często, że niektóre po raz pierwszy jedzą bakłażana czy cukinię, inne mylą pomidora z ogórkiem, nie wiedzą, skąd się bierze żywność.

– Za niemarnowaniem jedzenia przemawia przede wszystkim etyka, ale i kreatywność – mówi Juliusz Karewicz, szef kuchni Comfort Food Studio na warszawskich Koszykach. – Ostatnio jadłem sos z przemielonego kurczaka, który został z obiadu. Lepszego w życiu nie miałem w ustach!

– Wyrzucania chleba w ogóle sobie nie wyobrażam, wolę nie myśleć, co by na to powiedziała moja babcia, która goniła mnie za zbyt grube obieranie ziemniaków – mówi Karol Okrasa, szef kuchni Lidla. – Musimy z powrotem nauczyć się szacunku do jedzenia. Przez kilka pierwszych lekcji w szkole gastronomicznej kazano nam zrobić jak najwięcej dań z marchewki – bo nasza kulinarna wyobraźnia ogranicza się do marchewki z groszkiem i surówki z marchwi i jabłka. A im więcej możliwości znamy, tym mniej jedzenia marnujemy. 

Federacja Polskich Banków Żywności przygotowała wspólnie z pięcioma partnerami rodzinną grę planszową. Grający dowiadują się, skąd się bierze jedzenie, w jaki sposób robić zakupy żywnościowe oraz jak przechowywać żywność w domu.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły