23 stycznia
niedziela
Ildefonsa, Rajmunda
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czego chce Europa?

Ocena: 0
4958

– Problem nie leży w tym, że w Europie pojawia się nowa religia, ale że pojawia się nowa cywilizacja – mówi francuski filozof prof. Rémi Brague w rozmowie z Radkiem Molendą

Fot. Radek Molenda/idziemy.pl

Wydawałoby się, że z biegiem dziejów świat będzie coraz lepszy, tymczasem dzieje się wręcz odwrotnie. Jak dziś definiować cywilizację i postęp?

W postęp zaczęliśmy wierzyć w 1750 roku, kiedy Anne-Robert Jacques Turgot przedstawił słynną Rozprawę o postępach ducha ludzkiego. Zarówno doskonalenie ludzkiej wiedzy, jak i usprawnianie technik, jakimi ludzie się posługują, miały ten postęp uzasadniać. Sądziliśmy, że dzięki niemu będziemy zdolni do lepszego oddziaływania na przyrodę, co doprowadzi do poprawy również warunków politycznych, jakimi rządzi się polis. To z kolei pociągnie za sobą większy stopień zorganizowania wewnętrznego społeczeństwa oraz doprowadzi do udoskonalania moralności. To były założenia, oczywiście odnoszące się do tzw. cywilizacji Zachodu. Jak to dziś wygląda? Z pewnością możemy mówić o postępie technicznym. Dzięki temu np. w medycynie mamy niezaprzeczalnie coraz nowocześniejsze metody i narzędzia leczenia. Jednak w kwestiach sprawiedliwości czy pokoju na świecie jak było źle, tak jest źle. Człowiek współczesny żyje zatem w pewnej schizofrenii: chciałby w postęp wierzyć i widzi, że w ostatecznym rozrachunku pozostaje on wyłącznie aktem wiary.

A wolność? Żonglując tymi samymi pojęciami cywilizacji i postępu, liberałowie i tradycjonaliści zarzucają sobie nawzajem obskurantyzm, np. w kwestii aborcji.

Samo pojęcie ‘liberalny’ wydaje się dość kuriozalne. Kiedy pytamy o wolność, trzeba od razu zadać pytanie: czyja wolność? W przypadku aborcji ci, którzy się już urodzili, decydują o tych, których na świecie jeszcze nie ma. Tymczasem wolność ucywilizowana to wolność respektowania wolności innych, a nie dominowanie nad innymi. W trzecim rozdziale Umowy społecznej J.J. Rousseau mamy interesującą refleksję na temat absurdalności tzw. prawa silniejszego. Rousseau tłumaczy, że ktoś najsilniejszy nie potrzebuje niczego oprócz swojej siły, którą ma i która mu wystarcza. A zatem będzie potrzebował pomocy ze strony prawa tylko wtedy, gdy znajdzie się silniejszy od niego. Tak więc prawo ze swojej definicji jest zawsze prawem słabszego.

Człowiek współczesny żyje w pewnej schizofrenii: chciałby w postęp wierzyć i widzi, że w ostatecznym rozrachunku pozostaje on wyłącznie aktem wiary

W przypadku aborcji mamy do czynienia z aberracją domagania się przez silniejszego prawa, które będzie stosował wobec słabszego, pozbawionego ochrony prawnej. Pytam więc: czy nasze zachodnie społeczeństwa są jeszcze społeczeństwami prawa? Czy to tylko zachowanie dekorum, pozorów prawa?

W książce Europa. Droga rzymska wraca Pan do korzeni europejskości. Czy dzisiejsza Europa nadal jest chrześcijańska?

Trudno wyobrazić sobie Europę inaczej niż jako część chrześcijaństwa. Pytanie tylko, czy Europa nadal chce pozostawać sobą. Interesująca w tym kontekście jest historia preambuły do Konstytucji UE. To, niestety, Francuzi i Belgowie sprzeciwili się odwołaniu w niej do Boga, a zaproponowali wspomnienie o religijnych i humanistycznych początkach Europy. A przecież rola chrześcijaństwa w całej historii Europy jest faktem niezależnym od naszych upodobań. Widzę w tej odmowie ideologizowanie w czystej formie. A ideologia to nic innego, jak tylko zaprzeczanie rzeczywistości. Gdybyśmy wobec tego kierowali się w stronę pogaństwa, byłoby jeszcze nie najgorzej. Ono miało swoje dobre i złe strony, zasadzało się na istnieniu pogańskiego, ale prawa. Nie ma jednak powrotu do czczenia drzew. Za dużo mamy naukowej wiedzy, by do tego wrócić. Bardziej trzeba się pilnować, czy nie zmierzamy do nihilizmu. Dopóki pozostaje on jedynie zabawą, sposobem przyprawiania się o dreszczyk intelektualnej emocji, nie jest groźny. Jeśli jednak stanie się ruchem masowym, a nihilizm ex definitione jest dążeniem ku nicości, może stać się groźny. Hołdowanie nicości prowadzi do zaniku ludzkości.

Chesterton powiedział o cywilizacji europejskiej: barbarzyńcy nie są już u naszych wrót – oni nami rządzą. Co z tym fantem zrobić?

Kiedy piszę o rzymskiej drodze Europy, to mam na myśli wielkość Rzymian. A ta przejawiała się w ich świadomości, że są barbarzyńcami i powinni się z tego leczyć. Każdy z nas w głębi duszy jest po trosze barbarzyńcą. Jeśli jednak ma się przekonanie, że barbarzyńca to nie ja, ale ten drugi, to jest bardzo duża pokusa, by się nie leczyć, a innych traktować jak barbarzyńców.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent UW, dziennikarz i publicysta związany z "Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Były członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A. VII kadencji 2017-2021, były redaktor naczelny portalu idziemy.pl. Członek Domowego Kościoła.
radoslaw.molenda@idziemy.com.pl

 

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 23 stycznia

Niedziela, III Tydzień zwykły
Niedziela Słowa Bożego
Pan posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność.
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 1,1-4;4,14-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Słowo Boże w naszym życiu (komentarz "Idziemy")



Najczęściej czytane komentarze

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter