4 lutego
sobota
Andrzeja, Weroniki, Joanny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Codzienność w ciszy

Ocena: 0
505

Cicha noc, święta… Cisza dla tych, którzy w niej wyrośli, ma dużą wartość. Obnaża, ale też pozwala wejrzeć w siebie, usłyszeć bicie własnego serca. Czy w nadchodzące święta uda się znaleźć dla niej trochę czasu?

fot. arch. autorki

Kiedy na warszawskim placu Trzech Krzyży rozbłysły już świąteczne dekoracje, pobliski Instytut Głuchoniemych dołączył do tej radosnej atmosfery. Wysokie choinki rosnące przed fasadą główną przystrojono łańcuchami kolorowych lampek, ale wchodzący właśnie do budynku uczniowie zobaczą wkrótce, że w środku również zapanowała świąteczna atmosfera. W zabytkowym hallu z początków XIX w. nie brakuje zielonego igliwia, które okręcono wokół poręczy schodów, i czerwonych dekoracji kontrastujących z surowym wnętrzem szkoły.

 


BEZ TARYFY ULGOWEJ

Poza szmerem rozmów w sekretariacie panuje tu doskonała cisza. – Proszę zostać do przerwy – śmieje się Bartosz Wilimborek, dyrektor Instytutu. – Czasami bywa u nas naprawę głośno. Trudno jest kontrolować swój głos i wytwarzany hałas, jeśli się go nie słyszy – dodaje.

– Nie można powiedzieć o tych osobach „głuchoniemi”, bo owszem, nie słyszą, ale swój język mają, więc niemi nie są – wyjaśnia Wilimborek. – Mówimy więc g/Głusi. Pisani dużą literą to ci, którzy identyfikują się kulturowo ze społecznością osób Głuchych. Ponieważ każdy czuje to indywidualnie, to piszemy g/Głusi.

Są to ludzie bardzo bezpośredni, w ich języku nie ma mówienia do siebie „pan”; zwracają się do wszystkich bezpośrednio, czasem pokazując palcem wskazującym. – Tu nie ma się o co oburzać, bo nasz język jest formalny, a pokazywanie palcem niekulturalne, ale w języku g/Głuchych palec wskazujący w kierunku drugiej osoby to jest znak „ty” – wyjaśnia dyrektor. – Poza tym uwielbiam w tym języku mimikę i okazywanie emocji, które dopełniają gesty. Warto byłoby się tego nauczyć, bo to nie jest pantomima. Czasem nawet boję się, kiedy nasze dzieci są złe, bo one to naprawdę okazują – mówi dyrektor.

W szkole wiele spraw musiało znaleźć inne rozwiązania. Słowa zastąpiły gesty, a dzwonek oprócz tradycyjnego dźwięku emituje także sygnał świetlny. Dla większego komfortu nauczania klasy są tutaj maksymalnie ośmioosobowe i chociaż nauczyciele nie cierpią tutaj na choroby zawodowe związane z zanikiem głosu, to praca w ciszy wcale nie jest łatwa. Wiedzę trzeba przekazać w inny sposób.

– Dzieci przychodzą do nas już ze znajomością języka migowego, więc od pierwszej klasy zaczynamy naukę pisania, czytania i liczenia – wyjaśnia dyrektor. – Nie ma taryfy ulgowej, bo dzieci słabosłyszące lub niesłyszące mają takie same umiejętności uczenia się, dlatego ja prowadzę lekcje angielskiego. Motywacja do nauki jest bardzo duża, bo gry komputerowe lub platformy z filmami zagranicznymi skutecznie zmuszają do poznania języka – dodaje dyrektor. I zaprasza na korytarz, aby oprowadzić po gmachu Instytutu.

 


CICHA NOC

Dziś w klasie czwartej dzieci będą się uczyły kolęd, informuje Bartosz Wilimborek. To niezwykła klasa, bo większość stanowią tu dzieci niesłyszące z Ukrainy, dla których tegoroczne święta będą z pewnością inne. Idziemy wąskim korytarzem, jednak zza żadnych drzwi nie dochodzą do nas słowa – poza bliżej nieokreślonymi dźwiękami, jakie wydają mimowolnie g/Głusi.

Klasa pani Ewy Nowak mieści się na końcu korytarza. Kiedy wchodzimy, dzieci siedzą w ławkach i migają z nauczycielką stojącą przy tablicy. Dziś na zajęciach obecna jest także pomoc w postaci pani Swietłany Dvornik z Ukrainy, która tłumaczy dzieciom z polskiego na ukraiński. – Chociaż wiele gestów ikonicznych się powtarza, to jednak każdy kraj ma trochę inny system znaków – wyjaśnia Wilimborek i składa dłonie w kształt dachu. – To jest znak domu, który będzie niemal taki sam w każdym kraju, więc bez problemu można zrozumieć niesłyszących z zagranicy. Ale kiedy mamy jakiś trudniejszy temat, pomoc się przydaje.

Swietłana Dvornik sprawnie tłumaczy dzieciom wszystko, o czym rozmawiamy, aby nie czuły się wykluczone. Podobnie jest w czasie lekcji. Ona szczególnie widzi różnicę między szkołą polską a ukraińską. – Najbardziej czuje się tutaj taką domową atmosferę. Ukraińska szkoła jest bardziej… formalna, między nauczycielami a uczniami jest większy dystans – wyjaśnia p. Swietłana.

Niedawno dzieci brały udział w zajęciach logorytmicznych, gdzie uczą się odbierać dźwięki, czuć muzykę, jej rytm, a także tańczyć i śpiewać. Andrzejek z radością pokazuje, jakie dźwięki lubi, i klaszcze przy tym w ręce.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 lutego

Sobota, IV tydzień zwykły
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mk 6, 30-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter