29 maja
środa
Magdaleny, Bogumily, Urszuli
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Co z koronawirusem?

Ocena: 0
1267

 


WALKA Z PANDEMIĄ

Główną metodą walki z koronawirusem pozostają szczepienia. Nuvaxovid, szczepionka firmy Novavax, to piąty preparat przeciwko COVID-19 zatwierdzony na terenie Unii Europejskiej. Badania kliniczne wykazały, że dawka przypominająca preparatem firmy Novavax znacznie wzmacnia odporność, także w przypadku wariantu omikron.

WHO ma na swojej oficjalnej liście dziewięć szczepionek: Pfizer, AstraZeneca, Johnson&Johnson, Moderna i wspomniany wyżej Nuvaxovid, ale też te w UE nie stosowane – chińskie Sinopharm i Sinovac, hinduski Bharat oraz inny preparat Novavaxu – Covovax. Tak naprawdę opracowano już 38 szczepionek, które zostały zatwierdzone w co najmniej jednym kraju. Przykład: Turkovac, stosowany jedynie w Turcji, czy Soberana Plus na Kubie. Blisko dwieście kolejnych ma szanse zostać zarejestrowanych w niedalekiej przyszłości.

Patrząc na mapę świata, można dostrzec interesującą prawidłowość. Największy odsetek zaszczepionych jest w Europie Zachodniej oraz Ameryce Północnej i Południowej; w Azji i Oceanii to – obok Chin – także Australia i Nowa Zelandia oraz Korea Południowa i Japonia. Afryka jest niemal w całości białą plamą, poza Marokiem.

Trwają też prace nad lekami, które powinny ułatwiać przechodzenie COVID-19. Istnieją dwie powszechnie stosowane doustne terapie przeciwwirusowe. Paxlovid został opracowany przez firmę Pfizer i był pierwszym lekiem dla pacjentów wysokiego ryzyka z COVID-19 w wieku 12 lat i starszych. Drugi lek, molnupiravir, został opracowany przez firmę Merck, pierwotnie do leczenia grypy. Jest stosowany u osób dorosłych wysokiego ryzyka w wieku 18 lat i starszych. Istnieje też dożylny lek przeciwwirusowy firmy Gilead Sciences, remdesivir, ale on podawany bywa podczas leczenia szpitalnego. Jak pisał „New York Times”, pojawił się też kolejny lek, sabizabulin, który w badaniu klinicznym bardzo istotnie zmniejszył śmiertelność wśród hospitalizowanych pacjentów z COVID-19.

 


PANDEMIA I CHOROBA ENDEMICZNA

Jest jednak nadzieja na zasadniczą zmianę, czyli przekształcenie się pandemii w chorobę występującą endemicznie. Epidemia to nieoczekiwany wzrost liczby zachorowań na określonym obszarze. Najważniejsze jej przykłady to żółta febra, ospa, odra i polio. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłasza pandemię, gdy epidemia znacznie się rozszerza, a tempo wzrostu zachorowań gwałtownie rośnie (każdego dnia liczba przypadków wzrasta bardziej niż dzień wcześniej). W przypadku koronawirusa pandemia objęła cały świat. Natomiast choroba ma charakter endemiczny, gdy jest stale obecna, ale ograniczona do określonego regionu. I tak na przykład malaria jest uważana za endemiczną w niektórych krajach i regionach świata.

Przypomnijmy niektóre poprzednie pandemie. Dżuma Justyniana w latach 541–542 pochłonęła do 50 milionów ludzi w Cesarstwie Bizantyjskim; czarna śmierć, czyli też dżuma, w latach 1347–1351 zabiła do 200 milionów ludzi w Europie i Azji. Podobną liczbę ofiar przyniosła w połowie XIX w. cholera w Indiach, Rosji i Europie. Dżuma pod koniec XIX w. zabiła „tylko” 12 milionów w Chinach i innych krajach, w tym USA. Bardziej zabójcza okazała się grypa hiszpanka pod koniec I wojny światowej i tuż po niej – do 100 milionów. Grypa azjatycka, która w 1956 r. wybuchła w Chinach i przedostała się aż do USA, spowodowała śmierć do 4 milionów osób.

Tak czy inaczej, każda pandemia kiedyś się kończyła, po kilku czy też po kilkunastu latach. W którymś momencie znikała – i nie musiało to wynikać ani ze skutecznego leczenia, ani ze szczepień, bo przez wieki ich po prostu nie było. Nadzieja w przypadku koronawirusa polega na tym, że stanie się podobnie; że kolejne mutacje będą może bardziej zaraźliwe, ale mniej niebezpieczne.

To oznacza konieczność zmian w spojrzeniu na aktualną sytuację. Zamiast skupiać się na odsetku pozytywnych wyników testów i przypadków COVID-19, trzeba będzie przyglądać się liczbie przyjęć do szpitala, odsetkowi łóżek szpitalnych zajmowanych przez pacjentów z koronawirusem oraz liczbie pacjentów w stanie ciężkim.

 


COVID JAK GRYPA?

To wszystko oznacza, że koronawirus najprawdopodobniej pozostanie z nami tak jak grypa. Tyle że nie mamy takiej pewności – i nie wiemy, czy nastąpi to szybko. Wirus mutuje; na razie mamy kolejne warianty omikrona, mniej niebezpiecznego, choć bardziej zakaźnego niż poprzednie. Koniecznie jednak trzeba badać jego rozwój i usilnie pracować nad tworzeniem systemu opieki zdrowotnej zapewniającego nam bezpieczeństwo, gdyby jednak pandemia trwała.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 29 maja

Środa, VIII Tydzień wielkanocny
Syn Człowieczy przyszedł, żeby służyć
i dać swoje życie jako okup za wielu.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 10, 32-45
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter