23 listopada
czwartek
Adelii, Klemensa, Felicyty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Co robią rezydenci?

Ocena: 4.83333
1214

Rezydenci wykonują dużą część pracy szpitalnej, oddziałowej, stanowią pokaźną grupę, jeśli chodzi o wykonywaną pracę. Jednocześnie cały czas się uczą. A pracują u nas zdecydowanie więcej, niż lekarze etatowi – mówi dr Mieczysław Szatanek

fot. arch. miesięcznika "Puls"

Z dr. Mieczysławem Szatankiem, b. przewodniczącym Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, rozmawia Irena Świerdzewska

 

Kim jest rezydent w służbie zdrowia?

Rezydent to lekarz, który po ukończeniu 13-miesięcznego obowiązkowego stażu podyplomowego zdaje egzamin końcowy, na podstawie którego kwalifikowany jest do odbywania specjalizacji. Aby dostać się na specjalizację, musi uzyskać określoną liczbę punktów. Możliwość robienia specjalizacji mają tylko najlepsi, którzy dostali najwyższą liczbę punktów. Dostają oni przydział na oddział, który ma tzw. miejsca rezydenckie. Wynagrodzenie rezydenta wypłacane jest nie z pieniędzy szpitala, ale z puli ministerstwa zdrowia.

 

Co dzieje się ze stażystami, którzy nie dostali się na rezydenturę?

Mogą robić specjalizację z tzw. etatu szpitalnego, czyli starać się o zatrudnienie bezpośrednio w szpitalu. Wtedy wynagrodzenie ich zależy od dyrekcji szpitala. Mogą też być na tzw. wolontariacie, czyli chodzić do pracy i nie otrzymywać za to wynagrodzenia. Nawet wtedy muszą jednak uzyskać zgodę ministerstwa na robienie specjalizacji. Są to wówczas tzw. specjalizacje pozarezydenckie. Ci lekarze czasem odbywają specjalizację w innych miastach, niż mieszkają. Niektórzy, choć mieszkają np. w Warszawie, znajdują możliwość robienia specjalizacji w Płocku, Radomiu czy innym mieście, co wiąże się z dodatkowymi dla nich kosztami. Szpital może oczywiście zaproponować wolontariuszowi zatrudnienie.

 

Czy jednak proponuje, mając darmowego pracownika?

Na pewno szpital woli mieć wyznaczone przez ministerstwo miejsca do specjalizacji. Po pewnym czasie wolontariusze dostają np. pół etatu. To skandaliczna sytuacja, uwłaczająca godności człowieka: żeby uczyć się służyć innym, bywa, że trzeba pracować za darmo. Nieraz tacy lekarze nadrabiają finansowo dobowymi dyżurami, biorąc ich po 5-6 w ciągu miesiąca. Wówczas mają płacone z puli pieniędzy szpitalnych według stawki godzinowej.

 

Kto decyduje o zakresie obowiązków rezydenta w szpitalu?

Pracą zawiaduje kierownik oddziału. Opieką trzeba otoczyć wszystkich przyjętych pacjentów. Rezydenci zajmują się ich badaniem, przygotowywaniem historii choroby czy wypisów, asystowaniem przy operacjach – zależnie od programu specjalizacji. Mogą też prowadzić leczenie, wszystko pod nadzorem kierownika specjalizacji. Bywa, że rezydenci pracują tak, jak zatrudnieni na etatach lekarze ze specjalizacją. Jednocześnie muszą odbywać staże, szkolenia. Np. robiąc specjalizację z ginekologii rezydent musi mieć kilka miesięcy stażu na onkologii, chirurgii, urologii, histopatologii, anestezjologii. Ci ludzie często z oddziału macierzystego jadą na trzymiesięczny staż do innego miasta. Lata specjalizacji podzielone są na różne moduły, obwarowane wykonaniem określonej liczby procedur. Rezydent musi we właściwym czasie je wykonać.

 

Czy dużo ma Pan rezydentów na swoim oddziale?

Mam czterech rezydentów i dwa wolne miejsca, na które przyjdą zapewne niedługo nowe osoby. Specjalizacja trwa sześć lat i co roku przychodzą nowe roczniki rezydentów. Oddział jest duży, mamy 15 lekarzy razem z rezydentami. Rezydenci wykonują dużą część pracy szpitalnej, oddziałowej, stanowią pokaźną grupę, jeśli chodzi o wykonywaną pracę. Jednocześnie cały czas się uczą. A pracują u nas zdecydowanie więcej, niż lekarze etatowi. Starsi wiekiem lekarze nie mają już tyle sił, prowadzą własne gabinety czy pracują w prywatnych przychodniach. Nie chcą pracować za 15 czy nawet 40 zł za godzinę stawki dyżurowej. Biorą mniej dyżurów, więcej czasu chcą poświęcić dzieciom, wnukom.

 

Ile wynosi wynagrodzenie, które ministerstwo płaci rezydentom?

Podstawowe wynagrodzenie za 37-godzinny tydzień pracy, bez dodatkowych dyżurów, to 2,2-2,5 tys. zł netto (ok 3,5 tys. brutto). Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że kształcąc się, rezydenci sami muszą ponosić koszty płatnych kursów, konferencji; ceny książek medycznych są kilkakrotnie wyższe niż innych wydawnictw, choćby 150-170 zł kosztują „Leki współczesnej terapii”. Wiedza ciągle się zmienia, podobnie jak standardy postępowania. Lekarz stale musi się dokształcać.

 

Gdzie potem znajdują zatrudnienie ci lekarze? Czy wyjeżdżają do pracy za granicę?

Rezydentura kończy się ze zdaniem egzaminu ze specjalizacji, co nie daje gwarancji zatrudnienia. Kończy się finansowanie z ministerstwa. Lekarz musi znaleźć sobie pracę. Myślę, że każdy wolałby pracować w swoim kraju, gdzie zna realia. Uważam, że minister Konstanty Radziwiłł jest najlepszym ministrem z dotychczasowych w resorcie zdrowia, praktykiem, dobrze zna problemy służby zdrowia. Problem w tym, że służba zdrowia potrzebuje większych nakładów finansowych niż obecnie.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły