23 września
czwartek
Tekli, Boguslawa, Linusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Co mu powiem?

Ocena: 0
896

Wrażliwość psujemy szybko, a odbudować ją niełatwo.

To jest zwyczajny cotygodniowy felieton, więc nie będę się rozpisywać o przesądach, stereotypach, archetypach i pierwotnych, by nie rzec prymitywnych, związkach wierzeń z magią; daleko bym zresztą nie zajechała, bo nie jestem antropologiem, etnologiem ani innym specjalistą. Piszę, bo mam możliwość pokazywania tego, co uznaję za na tyle ważne, że zabieram czytelnikom z ich życia kilka minut, które przeznaczą na lekturę.

Od dawna borykam się z problemem upiornych obrazków, spotykanych tu i ówdzie, raczej ówdzie, bo na jakichś pełnych kiczu odpustowych straganach lub w dziwnych sklepikach, obrazków przedstawiających starego brodatego człowieka w jarmułce – raczej więc Żyda, zresztą gdyby ktoś miał wątpliwości, obrazki są tytułowane – liczącego pieniądze. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam takie dziełko wśród religijnych konterfektów, byłam nawet zadowolona, bo nie zauważywszy pieniędzy, naiwnie sądziłam, że to pobożny człowiek Starego Testamentu zbiera się do modlitwy. Byłam po prostu ślepa!

Podpytując sprzedawców, rychło dowiedziałam się, że to taki obyczaj: „trzeba” mieć w domu Żyda liczącego pieniądze, żeby przynosił tak zwane szczęście, a w piątki należy obrazek przewiesić do góry nogami, żeby się „szczęście” nie odwróciło. Cóż z tego, że wierzyć mi się nie chciało: fakty były faktami. Indagowany w tej sprawie kolega dziennikarz z Lublina, człowiek Kościoła, z którym zasiadam w Komitecie Episkopatu ds. Dialogu z Judaizmem, wybitny znawca Izraela i judaizmu, powiedział wprost: chyba dawno nie byłaś w pięknym Kazimierzu nad Wisłą, tam dopiero jest zatrzęsienie tego towaru, a turystów – w tym zagranicznych – jeszcze większe. I przyznał uczciwie, że nie wie, co z tym robić, choć groza go nie opuszcza. Koleżanka kulturoznawca powiedziała z kolei, że to wszystko myślenie magiczne i zabobon, a z tym nie ma jak walczyć. Naciskana dodała jednak, że owszem, widzi różnice miedzy zabobonem zbudowanym na czarnym kocie i torebce na ziemi a zabobonem, w którym człowiek jest przedmiotem. I że, rzeczywiście, prymityw niejedno ma imię: sama miała dostać taki obrazek od magistra europeistyki, ale się wymigała.

Młody piarowiec zaznaczył, że nawet jeśli o tym napiszę, to i tak nie przeczytają ci, którzy to produkują i kupują. Rzecz jednak nie jest już zaściankowa: ostatnio wybierałam wazon w znanym warszawskim sklepie z porcelaną i szkłem stołowym przy ul. Pięknej w samym Śródmieściu i na ścianie zobaczyłam taki właśnie portrecik.

I wyobraziłam sobie tego Amerykanina, który będzie u nas mieszkał z okazji Światowych Dni Młodzieży. Powiedzmy, że wejdzie do tego sklepu kupić sobie ładny fajansowy kubek z polskim wzorem. Wróci na nocleg i zapyta mnie o znaczenie tego obrazka. I co mu wtedy powiem? Że to nowa świecka tradycja?

Barbara Sułek-Kowalska
Idziemy nr 28 (562), 10 lipca 2016 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 23 września

Czwartek, XXV Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Pio z Pietrelciny, prezbitera
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 9,7-9
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter