18 sierpnia
niedziela
Ilony, Bronislawa, Heleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ambulans z serca

Ocena: 0
1322

Codziennie dyżurują pod telefonem. Patrolują warszawskie ulice. Pomagają bezdomnym już od ponad roku.

fot. arch. Ambulansu z serca

Tomasz Głażewski rozmowę z każdym z pacjentów zaczyna od uścisku dłoni. W niedzielne popołudnie w ośrodku dla osób bezdomnych Caritas przy ul. Żytniej dyżuruje z Anną Stępień. Oboje są lekarzami stażystami w Klinice Diabetologii i Chorób Wewnętrznych w szpitalu na Banacha. Tomek leczy osoby bezdomne już czwarty rok, Ania ponad dwa lata.

– Przeziębienia, bóle brzucha, nadciśnienie, cukrzyca... Problemy osób bezdomnych nie różnią się specjalnie od tych, z którymi pacjenci zwracają się na co dzień do lekarza rodzinnego – tłumaczą lekarze wolontariusze Ambulansu z Serca. – Specyfika bierze się raczej z trudnych warunków, w których te osoby przebywają. To powoduje choćby większą zapadalność na gruźlicę, w ostatnim miesiącu mieliśmy cztery przypadki – mówi Tomek. – Ale największą plagą są niegojące się rany, szczególnie nóg – dodaje Ania.

I właśnie wchodzi pacjentka, której podudzie to jedna wielka rana. Lekarze cierpliwie zmieniają opatrunek, tłumaczą, jak pielęgnować chore miejsce i gdzie uzyskać skierowanie na specjalistyczne leczenie. 

 

Medyczny patrol 

– Pomagając w przychodniach dla bezdomnych, zaczęliśmy się zastanawiać, jak jeszcze możemy tym ludziom pomóc, żeby nie tylko „gasić pożary”. Okazało się, że jest bardzo duża potrzeba dojeżdżania z pomocą do pacjentów, których stan nie jest na tyle ciężki, żeby przyjąć ich do szpitala, a jednocześnie na tyle zły, że nie mogą sami dotrzeć do gabinetu. Stąd pomysł na karetkę – wyjaśnia Ania. Znalazł się anonimowy darczyńca i po kilku miesiącach Ambulans z Serca wyjechał na stołeczne ulice. 

W ekipie na stałe jest sześć osób: kierowca, troje lekarzy, ratownik medyczny i pracownik socjalny. Jeśli wiemy o jakiejś osobie bezdomnej potrzebującej pomocy medycznej, możemy ich poinformować, dzwoniąc lub pisząc pod numer 733 112 700. Czasami są dwa zgłoszenia w tygodniu. Czasem dwa dziennie.

– Nie działamy w sytuacji zagrożenia zdrowia czy życia, gdy pomoc jest potrzebna tu i teraz. Od tego jest publiczna służba zdrowia – zaznacza Tomek. Osoba zgłaszająca problem nie musi jechać z lekarzami na miejsce. – Dobrze jednak zostawić do siebie kontakt, żebyśmy w razie czego mogli dopytać, jak tam dojechać. Ważne jest też, żeby porozmawiać z osobą potrzebującą pomocy. Zobaczyć, czy jej stan nie jest na tyle poważny, że trzeba wezwać pogotowie ratunkowe. Zapytać, czy w ogóle chce pomocy, bo zdarzają się ludzie, którzy nie życzą sobie naszej obecności. Dobrze się też umówić, żeby chory wiedział, w jakich godzinach może się nas spodziewać – tłumaczą lekarze.

Niezależnie od zgłoszeń ambulans wyrusza również na patrole po mieście. Trafia do pustostanów czy altanek działkowych, w których chronią się osoby bezdomne. Członkowie załogi ambulansu przyznają też, że już inaczej patrzą na ulice. Nawet wracając z pracy czy idąc na zakupy, odruchowo wypatrują miejsc, w których ktoś może potrzebować pomocy. – To już skrzywienie zawodowe – mówi Tomek.

 

Bandaż i warsztat

– Duża część naszej działalności to uświadamianie osobom bezdomnym, że są miejsca, w których mogą uzyskać pomoc medyczną. Zachęcanie, żeby aktywnie chcieli dbać o swoje zdrowie – mówi Ania.

– Osoby bezdomne mają różne doświadczenia ze służbą zdrowia, często negatywne. Fajnie jest pokazać, że można inaczej, i budować zaufanie – kontynuuje Tomek.

– Kiedy przychodzi do nas pacjent, u którego widać efekty leczenia, to daje ogromną satysfakcję – podkreśla Ania. – Albo jak wraca ktoś, kto na pierwszej wizycie powiedział, że pięćdziesiąt lat nie był u lekarza, a teraz toczy się proces diagnostyki i ten człowiek próbuje walczyć o swoje zdrowie. To na co to przeliczymy? – pyta jej kolega z kliniki.

– Można nam pomóc, przede wszystkim zwracając uwagę na bezdomnych. Będziemy też wdzięczni za podarowanie wszelkich środków medycznych, takich jak opatrunki, akcesoria dla niepełnosprawnych, wózki, kule, materace, koncentratory tlenu. Wszystko, co zostaje na przykład po członkach rodziny, którzy już odeszli – wymienia Tomek.

– Co jakiś czas organizujemy zbiórki pieniędzy na paliwo i naprawy ambulansu. Apelujemy też do warsztatów samochodowych. Może któryś chciałyby gratis obejrzeć od czasu do czasu naszą karetkę. Bardzo by się to przydało – mówią młodzi lekarze. Ekipa ambulansu poszukuje również wolontariuszy: ratowników medycznych, lekarzy, pielęgniarek, psychologów. Mają coraz więcej zgłoszeń. Potrzeba rąk do pracy.

Więcej informacji: https://facebook.com/ambulanszserce

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka dziennikarstwa, etnologii i teologii. Od 2012 roku związana z tygodnikiem „Idziemy”. Należy do Wspólnoty Sant’Egidio.

NIEDZIELNY DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 sierpnia



Najczęściej czytane artykuły



ZAPRASZAMY

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -