3 grudnia
piątek
Franciszka, Ksawerego, Kasjana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

500+ a demografia

Ocena: 0
662

 

– Na ubogich terenach nieskomunikowanych z miastami po wypłatach 500+ otworzyły się możliwości zakupu używanych samochodów, które ułatwiły bezrobotnym dojazd do miejsc pracy – zauważa Katarzyna Rudnicka.

Dla niektórych matek świadczenie pieniężne było bodźcem do pozostania z dziećmi w domu. Z pewnością ma to pozytywny wpływ na rozwój więzi z dziećmi, jednak może mieć negatywne konsekwencje dla podjęcia pracy przez matki w przyszłości.

Nie dziwi, że osoby, które otrzymywały świadczenia socjalne, wolały z nich korzystać, niż podjąć słabo opłacaną pracę. Szokujące jest, że niektórzy Polacy nie chcieli podjąć nawet dobrze płatnej posady.

– Rekrutowałem wtedy pracowników do dużej mleczarni w województwie kujawsko-pomorskim – opowiada Andrzej Cichoń. – Proponowaliśmy stawkę 7000 zł netto miesięcznie za opiekę nad zwierzętami w dni powszednie i święta. Zgłaszało się wielu kandydatów i już od progu wszyscy zastrzegali, że chcą pracować na czarno, bo inaczej straciliby 500+ na pierwsze dziecko oraz dodatek mieszkaniowy. Kiedy wyjaśnialiśmy, że nie ma takiej możliwości, woleli nie zarobić nic, byle tylko nie stracić świadczeń socjalnych.

 


SKĄD SPADŁY PIENIĄDZE

Pieniądze nie spadają z nieba. Aby móc je dawać, trzeba komuś zabrać w podatkach. Dotychczas rząd wprowadził: podatek od instytucji finansowych, opłatę emisyjną, opłatę recyklingową, daninę solidarnościową, wyższy VAT na odzież i obuwie dla dzieci i inne podatki, które w ostatecznym rozrachunku spłacają wszyscy podatnicy.

Zdania ekonomistów na temat 500+ są podzielone.

– Niewątpliwą zaletą programu 500+ jest to, że świadczenia socjalne pomagają najuboższym wydobyć się z nędzy oraz przyczyniają się do wzrostu PKB poprzez zwiększenie konsumpcji – twierdzi Marcin Pamuła, specjalista sektora finansowego. – Rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej szybciej wydają pieniądze, przez co wracają one do obiegu i napędzają gospodarkę.

– Polskie rodziny, czego nie rozumieją politycy, utrzymują się z własnej pracy, a nie z zasiłków – zauważa Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha. – 500+ to program typu „cash back”, ponieważ pieniądze wypłacane z tego programu pochodzą z wcześniej zapłaconego przez polskie rodziny podatku VAT za towary i usługi zakupione na rzecz dzieci. Rodziny musiały najpierw dokonać zakupów, wydać środki na utrzymanie dzieci i dostały w części zwrot tego podatku. Alternatywą, znacznie prostszą, a skuteczniejszą, byłoby inne rozwiązanie – proponuje ekonomista. – Dla polskiej rodziny znacznie dotkliwszy jest 23-procentowy podatek od konsumpcji niż 18-procentowy podatek PIT od dochodów osobistych. Przy tak wysokim opodatkowaniu konsumpcji i niewysokim poziomie dochodów koszty utrzymania są dość wysokie i dochód rozporządzany w rękach rodziny jest ograniczony. Jeżeli rząd chce zwiększyć dochód polskich rodzin, powinien zmniejszyć opodatkowanie przede wszystkim pracy, a nie je utrzymywać, a później zwracać część w zasiłkach. I biedna rodzina, i średnio sytuowana skorzysta na obniżeniu opodatkowania. Zamiast zwracać ludziom zapłacone wcześniej podatki, można na starcie te podatki po prostu obniżyć. Nie ma żadnego powodu, by w Polsce stawka VAT była utrzymywana na najwyższym poziomie, gdy w Niemczech podatek od konsumpcji wynosi 19 proc., a na czas pandemii obniżono go do 15 proc. 500+ stał się programem interwencyjnym, który wydobywa niektóre rodziny z nędzy, ale demografii, która była jego celem, nie poprawia. Praca rodzin powinna być celem rządu, a nie zasiłek. Skoro przekonano się, że program 500+ działa pozytywnie jedynie na biedne rodziny, to powinien być ograniczony do nich, a dla wszystkich rodzin – obniżka opodatkowania. Programy wypłat zasiłków na dzieci również w innych krajach nie przyniosły efektu demograficznego. Problem braku chęci posiadania dzieci jest problemem cywilizacyjnym i kulturowym. Jeżeli wartości rodzinne są ośmieszane, to nawet w społeczeństwach o wiele bogatszych od naszego postępuje kryzys demograficzny, i to w znacznie szybszym tempie, a w społeczeństwach biednych dzieci rodzą się na potęgę bez żadnego zasiłku – wyjaśnia Andrzej Sadowski.

Nie tylko inflacja sprawia, że po pięciu latach 500 zł jest mniej warte niż było na początku.

– Już kilka dni po wprowadzeniu 500+ pani dyrektor podwyższyła czesne w przedszkolu – wspomina Wiktoria Socha z Warszawy. – Systematycznie wzrastały też ceny zajęć sportowych dla dzieci, ubranek, zabawek. Oficjalnie inflacja była ujemna, a jednak za pełen koszyk zakupów płaciło się coraz więcej. Przedsiębiorcy podwyższali ceny, bo wiedzieli, że ludzi teraz będzie na to stać.

Rząd zaplanował już nowy program demograficzny. Zachęcić Polki do rodzenia dzieci mają zmiany w kodeksie pracy, ochrona przed zwolnieniem, większa liczba żłobków, dotacje na zatrudnienie niani, ułatwienia w zakupie mieszkania, rozwój opieki zdrowotnej i dopasowanie edukacji do rynku pracy. Rząd dostrzega także, że najważniejsze będzie promowanie rodzin w mediach.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 grudnia

Sobota, I Tydzień Adwentu
Dzień Powszedni/ wsp. św. Jana Damasceńskiego, prezbitera i doktora Kościoła/wsp. św. Barbary, dziewicy i męczennicy
Szczęśliwi wszyscy, co ufają Panu
+ Czytania liturgiczne (rok  C, II): Mt 9,5-10,1.5a.-8
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter