9 lipca
czwartek
Lukrecji, Weroniki, Zenona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kleszcz... i co dalej

Ocena: 0
566

O kleszczach, boreliozie i zapaleniu opon mózgowych, czyli chorobach, które mogą te pajęczaki wywołać, pisałam już nieraz.

fot.pixabay.com/CC0

W tym roku podobno kleszczy jest bardzo dużo, dlatego wracam do tematu, bo warto wiedzieć, jak się przed nimi chronić i co robić w razie kontaktu.

Obecnie kleszcze można spotkać nie tylko w lesie – są w parkach, a nawet na osiedlowych terenach zielonych. Najwięcej jest ich jednak w lasach i na łąkach. Jeśli wybieramy się poza miasto, to dobrze założyć ubranie z długimi rękawami i długie spodnie. Skarpety założone na nogawki utrudnią kleszczom dostęp do naszego ciała. Trzeba także pamiętać o nakryciu głowy. Dobrze spryskać ubranie preparatem odstraszającym kleszcze, niektóre środki można stosować także na odkryte części ciała, poza twarzą. Po powrocie do domu trzeba dokładnie obejrzeć skórę. Ulubione miejsca kleszczy to pachwiny, fałdy skórne, pachy.

Jeśli zobaczymy kleszcza, trzeba go usunąć. Nie każdy kleszcz przenosi boreliozę! Jeśli jest zakażony, to ryzyko zachorowania wynosi tylko do 5 proc., przy czym im dłużej pozostanie przyczepiony do skóry, im więcej jego ślina zawiera bakterii, tym ryzyko jest większe. Ślina kleszcza zawiera także substancje znieczulające, dlatego ukąszenie jest zupełnie nieodczuwalne.

Przy usuwaniu kleszcza ważne jest, żeby usunąć go w całości, tak aby ilość śliny, która dostanie się do organizmu, była jak najmniejsza. Dlatego wykręcanie, smarowanie, wyciskanie kleszcza jest nieprawidłowe. Najlepiej chwycić kleszcza pęsetą jak najbliżej skóry i pociągnąć do góry.

Miejsce po usunięciu kleszcza trzeba zdezynfekować. I obserwować – bo pierwsza zmiana to tzw. rumień pełzający. Na ogół pojawia się po około tygodniu ale może wystąpić już po trzech dniach albo nawet do 30 dni od ukąszenia. W miejscu ukąszenia widać powiększającą się plamkę o średnicy powyżej 5 cm, nawet do 20 cm, z przejaśnieniem w środku. Obraz jest bardzo charakterystyczny, wystarczy do rozpoznania boreliozy i wdrożenia leczenia. U takich pacjentów nie potrzeba innych badań. Pełna kuracja antybiotykiem powinna zakończyć sprawę.

W ostrej fazie mogą pojawić się objawy podobne do grypy, zmiana na skórze jest zupełnie niebolesna, nieswędząca. Nieleczony rumień ustępuje samoistnie po kilku tygodniach, ale choroba zostaje. W ciągu kilku tygodni, a czasem nawet miesięcy, mogą pojawić się rozsiane zmiany. Może to być zapalenie stawu, zwykle jednego, czasem dwóch, z obrzękiem i zaczerwieniem. U części osób (ok. 5 proc.) dochodzi do uszkodzenia serca pod postacią zaburzeń rytmu i przewodzenia, zwykle z towarzyszącymi objawami stawowymi i neurologicznymi. U innych pacjentów może dojść do uszkodzenia układu nerwowego o różnym nasileniu, od bólu głowy do porażeń. Najczęściej obserwowane jest porażenie nerwu twarzowego.

Chociaż rumień pełzający jest typowy dla boreliozy, nie zawsze występuje. Jeśli pojawią się inne objawy sugerujące zakażenie, należy wykonać dalsze badania – ale o tym za tydzień.

Idziemy nr 22 (762), 31 maja 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

Autorka jest lekarzem

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 9 lipca

Czwartek, XIV Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie świętych męczenników Augustyna Zhao Rong, prezbitera, i Towarzyszy
Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie.
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Oz 11,1-4.8c-9; Ps 80,2ac.3b.15-16; Mt 10,7-15
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter