17 października
środa
Wiktora, Marity, Ignacego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zupa z piernika?

Ocena: 0
2992

Na wigilijny deser w śląskich domach podaje się koniecznie makówki lub moczkę

– Na wigilijną zupę rybną czekam zawsze cały rok – mówi Katarzyna Migdoł-Rogóż, dziennikarka z Katowic, czytelnikom „Idziemy” znana choćby z niedawnego reportażu „Górnik jest jak Ewangelia” o kawalerze Orderu Orła Białego ks. prałacie Bernardzie Czerneckim.

– Zupę z głów karpi kiedyś robiła babcia, teraz robi ją mama. Moje dzieci też już ją lubią. Tylko mąż nie do końca się przekonał – opowiada Kasia. – Wychowałam się w starej katowickiej dzielnicy górniczej Murcki. W domach rodzinnych kolegów z podstawówki na Wigilii również królowała zupa rybna. Dopiero w szkole średniej odkryłam, że inni mają barszcz, grzybową, owocową a niektórzy nawet grochówkę. Kiedyś próbowałam też siemieniotki (czyli zupy z nasion konopi z kaszą gryczaną), ale nie za bardzo mi smakowała.

Po zupie na stole pojawiają się takie dania jak karp – smażony i w galarecie – czy kapusta z grzybami. Często podaje się je również następnego dnia. – Mój świętej pamięci tata mógł jeść karpia przez cały czas. W domu rodziców na święta kupowało się 20 kg ryb – wspomina Kasia.

Na wigilijny deser w śląskich domach podaje się koniecznie makówki lub moczkę.

Makówki to popisowe danie Kasi. Przygotowuje je dla całej rodziny. – Bakalie kupuję już w listopadzie, zwłaszcza jeśli trafię na jakąś promocję – zdradza. – Potrzebny jest oczywiście mak i chałka, choć niektórzy wykorzystują też sucharki albo zwykłą bułkę. Podgrzewa się mleko z odrobiną masła, wsypuje się zmielony mak, a po zagotowaniu dosładza miodem i dodaje pokrojone wcześniej bakalie: orzechy, migdały, suszone śliwki, morele, figi, daktyle i rodzynki. Później moczy się chałkę w ciepłym mleku z miodem, układa na dnie salaterki, na to daje partiami masę makową, znowu chałkę i znowu mak. I tak aż naczynie się zapełni. Na sam koniec, jak już wszystko wystygnie, sypie się wiórki kokosowe. Niebo w gębie!

– Na naszym stole pojawia się też moczka, którą przygotowuje ciocia. To bardzo słodki deser z piernika z bakaliami – wyjaśnia Kasia. Niektórzy moczkę przygotowują w postaci zupy. – Przyjaciółka mojej babci przygotowywała moczkę na wywarze z głów karpi. Jako dziecko za tym nie przepadałam. Wersję na słodko robi się na ciemnym piwie albo na kompocie.

– Po kolacji w wielu śląskich rodzinach odbywa się obowiązkowe śpiewanie kolęd – opowiada Kasia. – Dopiero po nim rozpakowujemy prezenty, które Ślązakom przynosi nie Święty Mikołaj, tylko Dzieciątko.

 

MOCZKA ŚLĄSKA

Składniki: ½ kg piernika, 30 dag suszonych śliwek, 30 dag łuskanych orzechów włoskich,10-20 dag migdałów (najlepiej słupki), 20-30 dag rodzynek, figi, morele, daktyle – według uznania, 1 litr kompotu z suszu (sam wywar lub z owocami), sok z cytryny, po dużym słoiku kompotu z agrestu (może być z owocami) i kompotu z truskawek, 1 czekolada, 2 łyżki masła, 2 łyżki mąki, miód do smaku

Sposób przygotowania: Piernik pokroić, rozmoczyć w kompocie z suszu i rozgotować na gęstą papkę. Śliwki i orzechy pokroić na średnie kawałki i gotować z migdałami, rodzynkami, figami, daktylami i morelami w masie piernikowej. Następnie dodać sok z cytryny, kompot z agrestu i truskawek oraz czekoladę i miód. Z masła i mąki zrobić zasmażkę. Dodać do wywaru. Uzupełnić kompotami owocowymi, bakaliami i przyprawami korzennymi według uznania. Podawać schłodzone.

Idziemy nr 51 (637), 17 grudnia 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka dziennikarstwa, etnologii i teologii. Od 2012 roku związana z tygodnikiem „Idziemy”. Należy do Wspólnoty Sant’Egidio.



Najczęściej czytane komentarze

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI