22 września
sobota
Tomasza, Maurycego, Joachima
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zamiast pączków

Ocena: 0
1967

Na ostatnie chwile karnawału polecam churrosy

Jeszcze trochę, a nasza rubryka kulinarna zamieni się w kącik miłośników smażenia na głębokim tłuszczu – pomyślałam, szukając tematu na ten tydzień. Trudno jednak w okolicach Tłustego Czwartku choćby nie wspomnieć o pączkach.

Wygrzebałam więc w jednej z podarowanych mi książek kucharskich przepis na pączki warszawskie. W gawędziarskiej publikacji „W staropolskiej kuchni i przy polskim stole” autorzy – a tak naprawdę autor ukryty pod pseudonimami Maria Lemnis i Henryk Vitry – przekonują, że łakocie wykonane według tego przepisu są tak znakomite, że „dystansują najbardziej nawet »wyborowe« pączki cukiernicze. Ale nie jest on tani i nie dla młodych gospodyń stawiających dopiero pierwsze kroki w szlachetnej sztuce kulinarnej. »Misterium« smażenia pączków zajmuje również dużo czasu”.

Rację autorom przyznała moja mama – spod której rąk wyszły już tysiące pączków – dystansujących te cukiernicze. Swojej pierwszej próby sprzed ponad trzydziestu lat nie wspomina jednak najlepiej. Zbyt słodkie ciężkie ciasto, zamiast ładnie się rumienić, tonęło w podejrzanie pieniącym się roztopionym smalcu. Następnym razem sytuację uratował przepis z prenumerowanej wtedy w moim rodzinnym domu „Przyjaciółki”. Pączki wyszły wspaniale, a wydarta z pisma kartka długo przechowywana była w kuchennej szufladzie, aż w końcu trafiła do jednej z ciotek. Zanim to nastąpiło, mama starannie przepisała jednak proporcje składników. Sfatygowana karteczka leży do dziś w pudełku z tego typu bezcennymi recepturami wydartymi z kartkowego kalendarza, przyniesionymi od koleżanek i sąsiadek czy wyciętymi z gazety.

Przyznam się jednak, że smażenie pączków nadal pozostawiam mamie. A na ostatnie chwile karnawału polecam churrosy – nazywane czasem hiszpańskimi pączkami. Po pierwsze, wymagają mniej czasu i cierpliwości niż tradycyjne pączki. A po drugie, z parzonym ciastem poradzi sobie chyba każdy, nawet stawiający „pierwsze kroki w szlachetnej sztuce kulinarnej”.

CHURROSY

Składniki: Ciasto: 250 ml wody, 50 g masła, 1 łyżeczka cukru wanilinowego, 2 łyżki cukru, 200 g mąki, 4 jajka, ½ l oleju do smażenia. Posypka: ½ szklanki cukru, 1 łyżeczka cynamonu, mała szczypta soli; Sos czekoladowy: 200 ml śmietanki kremówki, 1 opakowanie cukru waniliowego, 1 łyżka masła, 100 g czekolady deserowej (lub pół na pół z mleczną)

Sposób przygotowania: W garnku zagotować wodę z dodatkiem masła, łyżeczki cukru waniliowego i 2 łyżek cukru. Gdy zacznie wrzeć, dorzucić mąkę i mieszać, aż ciasto zbije się w kulę. Gotować je jeszcze przez minutę, ciągle mieszając. Zdjąć z ognia i dalej mieszać, aż ostygnie. Następnie miksować, dodając stopniowo po jednym jajku. Ciasto przełożyć do rękawa cukierniczego z szeroką gwiaździstą końcówką. Można przez kilka minut schłodzić je w lodówce. W tym czasie rozgrzać tłuszcz na głębokiej patelni. Wyciskać ośmio-dziesięciocentymetrowe pasma ciasta bezpośrednio do tłuszczu (można też formować „łezki”). Ciasto odcinać za pomocą noża lub nożyczek. Churrosy smażyć z dwóch stron, aż się zrumienią. Wyjąć łyżką cedzakową i odsączyć z nadmiaru tłuszczu. Jeszcze ciepłe obtoczyć w mieszaninie cukru, cynamonu i soli. W garnku zagotować śmietankę z dodatkiem cukru waniliowego. Zdjąć z ognia, dodać masło i pokruszoną czekoladę. Dokładnie wymieszać. Churrosy jeść najlepiej jeszcze ciepłe, maczając je w czekoladowym sosie.

Idziemy nr 6 (644), 11 lutego 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka dziennikarstwa, etnologii i teologii. Od 2012 roku związana z tygodnikiem „Idziemy”. Należy do Wspólnoty Sant’Egidio.



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI