18 grudnia
poniedziałek
Gracjana, Bogusława, Laurencji
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Surrealizm od kuchni

Ocena: 0
144

Zgodnie z dewizą, że „można nie jeść, ale nie można jeść byle czego” w książce kucharskiej „Les Diners de Gala” roi się od ślimaków, raków, węgorzy, krewetek czy żabich udek

Na prawdziwy rarytas trafić mogą miłośnicy gotowania, zwiedzając wystawę „Dali vs. Warhol” w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Oprócz oryginalnych grafik i rzeźb genialnego katalońskiego surrealisty pokazywane jest tam bowiem nowe wydanie książki kucharskiej, przygotowanej przez artystę w latach 70.

To materializacja dziecięcego marzenia malarza. „W wieku sześciu lat chciałem zostać kucharką” – tym zdaniem rozpoczyna Dali swoją autobiografię „Moje sekretne życie”. Kuchnia była dla małego Salvadora miejscem zakazanym i może dlatego tak kuszącym. Dorosły Dali na kulinarne uniwersum spogląda z właściwą sobie artystyczną wrażliwością. „W istocie bowiem przypisuję szpinakowi w szczególności, a wszelkiemu pożywieniu w ogóle zasadnicze wartości estetyczne i moralne” – pisze.

Tę fascynację jedzeniem przenosi również na swoje obrazy. W 1933 roku maluje portret ukochanej Gali z dwoma baranimi kotletami lewitującymi na ramieniu, a kilka lat później tworzy swój „miękki” autoportret z plastrami smażonego boczku. Najbardziej jednak znanym „kulinarnym” obrazem Dalego jest niewątpliwie „Uporczywość pamięci”. Kształt najsłynniejszej fantasmagorii katalońskiego artysty – czyli rozpływających się zegarów – zainspirowany był wszak formą topiącego się sera camembert.

Zgodnie z dewizą, że „można nie jeść, ale nie można jeść byle czego” w książce kucharskiej „Les Diners de Gala” roi się od ślimaków, raków, węgorzy, krewetek czy żabich udek. Niektóre potrawy mają wymyślne nazwy, np. „Puree Afrodyty”, „Koktajl Casanovy” czy „Sałatka skomponowana według Alexandra Dumasa”. W publikacji znajdziemy również wspaniałe surrealistycze ilustracje stworzone przez Dalego i fotografie dań rzeczywiście przygotowanych według jego przepisów.

Nie mogłam się oczywiście oprzeć i postanowiłam wypróbować choć jedną z receptur ekscentrycznego malarza. Padło na małe co nieco z… pomidorami, już w mojej wersji.

 

TARTALETKI POMIDOROWE

Składniki: Ciasto: ¼ kg mąki, 200 g masła, 1 jajko, 1 łyżka wody, szczypta soli. Konfitura: 1 kg pomidorów, 400 g cukru, szklanka białego wina, sok z 1 cytryny

Sposób przygotowania: Masło roztopić w garnku z łyżką wody (najlepiej zrobić to w kąpieli wodnej). Mąkę przesiać przez sito, dodać sól i jajko, wymieszać, a następnie zalać rozpuszczonym masłem. Zagnieść ciasto i odstawić na godzinę. Pomidory sparzyć, obrać ze skórki i wyjąć gniazda nasienne, pokroić w drobną kostkę, a następnie dusić przez 30 minut pod przykryciem razem z cukrem, winem i sokiem z cytryny. Następnie zdjąć pokrywkę i gotować dopóki masa nie zgęstnieje, co jakiś czas mieszając. Ciasto rozwałkować, wyciąć kółka i włożyć do foremek. Nałożyć konfiturę. Piec ok. 15 minut w temperaturze 180-200 st. C. Można przed pieczeniem oprószyć mielonym chilli.

Idziemy nr 23 (609), 4 czerwca 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka dziennikarstwa, etnologii i teologii. Od 2012 roku związana z tygodnikiem „Idziemy”. Należy do Wspólnoty Sant’Egidio.



Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły