12 lipca
niedziela
Jana, Brunona, Bonifacego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

PRL od kuchni

Ocena: 0
5108
Trzydziesta rocznica wprowadzenia stanu wojennego przypomina, że dla polskiej kuchni oznaczał on liczne ograniczenia podczas gotowania, sięgnięcie do starych przepisów typu „marcepan z fasoli” i większej fantazji w tworzeniu przepisów „coś z niczego”.
Sztandarowe danie PRL-u (fot. Marta Kawalec)

W wielu recepturach przy co bardziej wyszukanych składnikach pojawiała się adnotacja: „jeżeli jest”. – W tamtych czasach gusta nam się spłaszczyły, ujednoliciły i zubożały – mówi Marian Durbacz, historyk, a prywatnie amator kuchni polskiej. – Wszyscy kochamy schabowego i pomidorową, a nienawidzimy szpinaku w zasmażce. Rzadko zdajemy sobie jednak sprawę, skąd to się wzięło. Z tamtych czasów.

W warzywniakach królowała kapusta, włoszczyzna, ziemniaki, buraki i cebula. Pomarańcze stanowiły nie lada rarytas, który, jak informowała telewizja, „zdąży dotrzeć do sklepów przed świętami”. Jak Polska długa i szeroka rodziny żywiły się rosołem gotowanym na „wołcielu”, czyli, jak stało napisane na kartkach na mięso – porcji mięsa wołowo- cielęcego z kością. Ten specyficzny rys ówczesnej kuchni utrwaliła Małgorzata Musierowicz w kultowej powieści „Opium w rosole”.

– O wędliny było ciężko, ale ich jakość, kiedy już się je udało kupić, nie była taka zła w porównaniu do niektórych dzisiejszych wynalazków – wspomina Marianna Durbacz, żona historyka. U cioci na imieninach królowały na stole zalany lnianym olejem z cebulką śledzik z beczki, macerowany wcześniej kilka godzin w maślance lub mleku, sałatka wielowarzywna, pasztet domowej roboty, zimne nóżki, flaki, kaszanka zwana „polskim kawiorem” – z karmelizowaną cebulą i jabłkami, kiszone ogórki i grzybki marynowane w occie. I oczywiście bigos.

Wiele osób z rozrzewnieniem wspomina smak oranżady z krachli, mleka ze szklanej butelki ze srebrnym wieczkiem, różowopomarańczowego „sera wujka Reagana” z rozdzielanych po parafiach darów, czekolady i bloku domowej roboty, schabowych z mortadeli, stołówkowej potrawki z kurczaka… – Niektóre historie przypominają dowcipy rodem z filmów Barei: kotletów nie było, ale żeby wzbudzić zazdrość sąsiadów, uderzało się tłuczkiem o podłogę, żeby myśleli, że u nas dziś na bogato – śmieje się Marian Durbacz.


SCHABOWY Z MORTADELI


4 jajka • 600 g mortadeli • 400 g tartej bułki • 500 ml oleju

Mortadelę pokroić na grubsze plastry, panierować w jajku i w bułce. Smażyć na rozgrzanym oleju na złoty kolor. Przed podaniem skropić sokiem z cytryny (jeżeli jest).


Marta Kawalec
Idziemy nr 50 (327), 11 grudnia 2011 r.
fot. Marta Kawalec
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 12 lipca

Niedziela, XV Tydzień zwykły
Kto ma uszy, niechaj słucha!
+ czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 55,10-11; Ps 65,10-14; Rz 8,18-23; Mt 13,1-23
+ komentarz Bractwa Słowa Bożego
+ komentarz tygodnika Idziemy

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter