24 listopada
piątek
Flory, Emmy, Chryzogona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Róbmy swoje...

Ocena: 0
259

Po niedawnej śmierci samego Młynarskiego, który po długiej chorobie zmarł 15 marca w wieku niemal 76 lat, aż chce się napisać: Nie ma już takich tekściarzy…

W 2001 roku ukazały się „Piosenki prawie wszystkie” Jeremiego Przybory. Wstęp do tego tomiku napisał Wojciech Młynarski, który swój tekst zakończył słowami Nie ma już takich poetów. Dziś, po niedawnej śmierci samego Młynarskiego, który po długiej chorobie zmarł 15 marca w wieku niemal 76 lat, aż chce się napisać: Nie ma już takich tekściarzy…

Użyłem wyżej słowa tekściarzy, ponieważ sam Wojciech Młynarski tak o sobie mówił. Niewątpliwie był to jednak prawdziwy poeta piosenki. Obok Agnieszki Osieckiej, Jonasza Kofty i Jeremiego Przybory – jeden z największych. Jego czasem liryczne, ale najczęściej satyryczne utwory, niezwykle celnie portretujące polską rzeczywistość, towarzyszą nam od początku lat sześćdziesiątych, ponieważ debiutował on w klubie „Hybrydy” w 1961 roku, jeszcze jako student polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Już w roku 1963 podczas I Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu Młynarski otrzymał wyróżnienie za piosenkę „Pożegnanie szansonistki”, a niedługo później zaczął współpracę z kabaretami, przede wszystkim z bardzo popularnym kabaretem „Dudek”, ale też m.in. ze słynną „Owcą” Jerzego Dobrowolskiego. Często pisał wówczas dla innych wykonawców – znakomitych wokalistów i aktorów, ale też sam śpiewał swoje utwory, zwłaszcza te, które nazwano później śpiewanymi felietonami. Ale Młynarski był przecież nie tylko autorem i wykonawcą piosenek, był też tłumaczem, scenarzystą i reżyserem. Tłumaczył teksty Charles’a Aznavoura, Georges’a Brassensa, Jacques’a Brela, Bułata Okudżawy czy Włodzimierza Wysockiego, stworzył polskie wersje piosenek do kilku musicali (m.in. „Chicago” i „Kabaret”), napisał kilka librett operowych oraz piosenki do wielu filmów, wyreżyserował spektakle przypominające m.in. Hannę Ordonównę, Mariana Hemara czy Jeremiego Przyborę.

Przywołuję te dokonania Wojciecha Młynarskiego, ale to jednak jego piosenki, zwłaszcza wspomniane już śpiewane felietony – często dotyczące ważnych aktualiów, opowiadające o nich przez pryzmat konkretnych mniej lub bardziej realistycznych historii z wyrazistą puentą – pozostają w naszej pamięci. A także w polszczyźnie, bo przecież na trwałe już do języka weszły takie frazy, jak chociażby w Polskę idziemy; w co się bawić; ludzie to lubią, ludzie to kupią; po co babcię denerwować; dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę; och ty w życiu, ty w życiu jedyna; podchodzą mnie wolne numery; mam ochotę na chwileczkę zapomnienia; nie mam jasności w temacie Marioli; z kim ci tak będzie źle jak ze mną; przyjdzie walec i wyrówna; nie ma jak u mamy; bo męska rzecz – być daleko, a kobieca – wiernie czekać czy najsłynniejsza bodaj róbmy swoje.

Teksty Młynarskiego to niezwykłe połączenie inteligentnej, krytycznej obserwacji absurdów, głupoty i zła naszego świata i nas samych z ogromnym poczuciem humoru i ciepłym liryzmem. A wszystko to opowiedziane polszczyzną najwyższej próby: z genialnym wykorzystaniem różnorakich rejestrów stylistycznych (bardzo chętnie języka potocznego, w tym gwary warszawskiej), z licznymi grami językowymi, zwłaszcza intertekstualnymi, ze znakomitym wyczuciem rytmu i nośnymi rymami.

„Robiąc swoje”, pamiętajmy o Młynarskim, przypominajmy sobie wciąż na nowo jego tak wiele mówiące o nas samych piosenki – i te satyryczne, i te liryczne (jak choćby niezwykłą, mniej znaną „Polską miłość”), zanurzajmy się w jego barwną polszczyznę, która jest jednym z dowodów na to, że
 

Dopóki zwykłe, proste słowa
Nie wynaturzą się żałośnie,
Póki natrętna nowomowa
Zakalcem w ustach nam nie rośnie,
Dopóki prawdę nazywamy
Nieustępliwie ćwicząc wargi
W mowie Miłosza, w mowie Skargi,
Przetrwamy…

 

Idziemy nr 13 (599), 26 marca 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły