22 marca
piątek
Katarzyny, Boguslawa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Panie Tomku?

Ocena: 5
952

Jeszcze kilkanaście lat temu forma „pani/panie” plus imię była zarezerwowana dla szczególnych typów relacji.

Fot. pexles.com/CC0

Kilka dni temu musiałem dopełnić pewnych formalności w jednym z banków, w którym bywam bardzo rzadko (co ma pewne znaczenie dla tego, o czym dziś piszę). Obsługiwała mnie bardzo miła, życzliwa i niezwykle kompetentna pani, którą widziałem po raz pierwszy w życiu (co także ma znaczenie). Była to osoba w średnim wieku, starsza ode mnie maksymalnie o ok. 10 lat (co również nie jest bez znaczenia). Kiedy na podstawie dowodu osobistego (i to ma pewne znaczenie) poznała ona moje personalia, podczas kilkuminutowej rozmowy kilka razy zwróciła się do mnie słowami „panie Tomku”.

Jeszcze kilkanaście lat temu forma „pani/panie” plus imię była zarezerwowana dla szczególnych typów relacji. Po pierwsze, zwracały się tak do siebie osoby, które znały się już dłuższy czas, ale jeszcze nie zdecydowały się na przejście na „ty”. Był to więc swego rodzaju etap pośredni między oficjalnymi formami adresatywnymi typu „proszę pani/proszę pana”, „pani profesor”, „panie dyrektorze” itp. a bezpośrednim zwrotem typu „Małgorzato” czy „Piotrze”. Po drugie, tego typu sformułowań używały osoby znacznie starsze wobec młodszych – tak np. mógł mówić ktoś do dorosłych dzieci swoich niezbyt bliskich znajomych czy też do dużo młodszych od siebie, dobrze znanych sąsiadów. Po trzecie, za pomocą konstrukcji typu „pani Ewo” czy „panie Pawle” mogły się zwracać do kogoś osoby mające wyższą rangę społeczną bądź też stojące wyżej w jakiejś hierarchii, np. przełożony do podwładnego czy wykładowca do studenta. Nawet jednak w tych trzech wymienionych przypadkach najpierw używano pełnej formy imienia, a dopiero po pewnym czasie można było przejść na wyrażenia typu „pani Aniu” czy „panie Krzysiu”. Ponadto znajomość musiała być osobista, imię poznawało się z bezpośrednich relacji, a nie np. z dokumentów.

Jeremi Przybora w jednym ze swoich tekstów żartobliwie, ale i z pewnym rozrzewnieniem wspominał, że przed wojną, kiedy poznawało się dwóch mężczyzn, to zwracali się do siebie z pełnym szacunkiem oficjalnymi formami „proszę pana”. Po kilku latach znajomości przechodzili na „panie kolego” czy „panie sąsiedzie”. Po kolejnych kilku latach pozwalali sobie na formy typu „panie Sławomirze”. Po jeszcze kilku latach już zażyłej znajomości przechodzili na „panie Sławku”. A formy „ty” czasem nie dożywali…

Przywołana anegdota, choć, rzecz jasna, przejaskrawiająca problem, stanowi doskonały punkt odniesienia dla sytuacji opisanej na początku. Oto pracownik banku, niewiele starszy od zupełnie sobie nieznanego klienta, zwraca się do niego od razu formą „panie Tomku”. Nie tak dawno temu uznano by to za zachowanie bardzo niegrzeczne, wręcz za przejaw arogancji czy lekceważenia. Dziś jest inaczej. Pani, o której wspominam, była bardzo miła, na pewno nie chciała mnie obrazić. Przeciwnie: uznała, że dzięki użytej formie skróci między nami dystans, ułatwi rozmowę, a przy tym wyrazi swoją życzliwość. Być może zresztą była do tego zachęcana przez przełożonych, w wielu firmach uczy się bowiem pracowników, by tak właśnie zwracali się do klientów. Sądzę, że większość czytelników „Idziemy” spotkała się z sytuacja, gdy dzwonił do nich przedstawiciel handlowy oferujący jakiś produkt czy jakąś usługę i swoją rozmowę zaczynał od razu od podobnych formuł. Dość często słyszymy też, że tak zwracają się do swoich rozmówców (zwykle starszych od siebie) dziennikarze. Zjawisko to jest przejawem ogólniejszego procesu demokratyzacji językowej, a zwłaszcza swego rodzaju „egalitaryzacji grzecznościowej”. Wiele osób wciąż jednak ono razi, nie należy więc tej modzie bezkrytycznie ulegać.


Idziemy nr 5 (694), 3 lutego 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -