23 marca
czwartek
Pelagii, Oktawiana, Feliksa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kariera narzekacza

Ocena: 0
25

Wszyscy starsi czytelnicy „Idziemy” na pewno pamiętają popularną zwłaszcza w latach 80. „instytucję” stacza, a więc osoby, która za odpowiednim wynagrodzeniem zastępowała w kolejkach tych, którzy chcieli kupić jakiś towar, a sami nie mieli czasu lub możliwości, by w kolejkach stać.

Z kolei miłośnicy twórczości Jeremiego Przybory być może niekiedy wspominają trzy interesujące postaci. Chlacza, który wprawdzie przede wszystkim „opija” za kogoś różne umowy i transakcje, ale też „łatwo się upija szczęściem, powodzeniem, miłością”. Dosmucacza, który delikatnie zasmuca nazbyt wesołych spacerowiczów w parku – „szczęśliwemu obywatelowi w jego bezbarwny roztwór dobrobytu i pomyślności wpuszcza parę kropel kolorowego smutku”. I wreszcie Pogłębiacza, który pogłębia innych duchowo i intelektualnie (kiedyś m.in. „pogłębił pewne uczucie, które było tak płytkie, że do czego się sprowadzało – wstyd powiedzieć”).

Niewątpliwie warto byłoby bliżej przyjrzeć się przywołanym nazwom pod kątem ich znaczenia i niesionego przez nie wartościowania, ale dziś chciałbym je tylko uczynić punktem wyjścia do innego wątku, związanego z tym, że wszystkie te wyrazy zostały utworzone tak samo: za pomocą przyrostka „-acz”.

Z badań wynika, że już w staropolszczyźnie wśród odczasownikowych nazw wykonawców czynności najczęstsze były właśnie te, które tworzono przez dodanie przyrostka „-acz”. Poza nimi często występowały także formy zakończone na „-ciel”, „-ca” i „-nik”. Bardzo zaskakujące i interesujące jest przy tym to, że aż połowa wyrazów z przyrostkiem „-acz” występuje jedynie w słownikach jako odpowiedniki haseł łacińskich i nie ma potwierdzenia w znanych nam dziś tekstach dawnych. Jak więc widać, były to w dużej mierze formacje efemeryczne, doraźnie tworzone przez leksykografów, które nie weszły do żywej polszczyzny i w konsekwencji w dużej mierze nie przetrwały próby czasu.

Jednakże nie tylko dawne słowniki dostarczają neologizmów, które realnie nie funkcjonowały w polszczyźnie. W jednym z mniej znanych tłumaczeń Biblii, wydanym w roku 1572 przez Szymona Budnego, znajdują się bardzo liczne formacje zakończone na „-acz”. Są wśród nich takie, które notowane są także w wielu innych źródłach XVI-wiecznych i przetrwały do dziś, jak choćby opowiedacz (dziś: opowiadacz), oracz, pożeracz, słuchacz, tkacz, tłumacz czy zaklinacz. Niemało jest też takich, które wprawdzie znajdują się (częściej lub rzadziej) w tekstach z epoki, ale dziś są już nieużywane, jak np. jednacz (czyli ktoś, kto próbuje doprowadzić do pojednania zwaśnionych, ‘rozjemca’), mieszkacz (czyli ‘mieszkaniec’), szukacz (czyli ten, który czegoś intensywnie szuka), wykładacz (czyli ktoś, kto tłumaczy, interpretuje sny) czy wykrętacz (czyli ‘krętacz, matacz’).

Dość dużą grupę występujących w przywołanej Biblii rzeczowników osobowych zakończonych na „-acz” stanowią takie wyrazy, których nie notują żadne inne źródła. Stosunkowo liczne neologizmy w tej grupie wiążą się z tym, że Budny tłumaczył Pismo Święte z języków oryginalnych, a w swojej translacji dążył do dosłowności, dlatego też szukał jak najwierniejszych, a przy tym nieobciążonych innymi znaczeniami odpowiedników dla terminów hebrajskich czy greckich. Na koniec kilka przykładów utworzonych przez niego wyrazów: deptacz, narzekacz, przeklinacz, przemieszkiwacz, rozpościeracz, wyglądacz, zaprzęgacz czy zawieracz. Jak widać, z tej grupy do żywej polszczyzny wszedł i do dziś zachował się jedynie narzekacz.

 

Idziemy nr 4 (590), 22 stycznia 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI

- Reklama -

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły