20 września
czwartek
Filipiny, Eustachego, Euzebii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Golkiper, walczak i krótki słupek

Ocena: 4.4
1385

Język komentatorów sportowych, kibiców, a może przede wszystkim samych sportowców, to bardzo ciekawy przykład socjolektu.

fot. Pixabay, CC0

Choć zważywszy na trwające mistrzostwa świata jest to może nieco ryzykowne, przyznam się czytelnikom „Idziemy”, że nie jestem zagorzałym kibicem piłki nożnej. Prawdę powiedziawszy, w ogóle nie jestem kibicem. Jednakże od czasu do czasu, jak chyba każdy, oglądam mecze. Zwłaszcza te, w których gra reprezentacja Polski. Oglądałem więc także, rzecz jasna, trzy występy naszej reprezentacji w Rosji. Śledzeniu tych rozgrywek (bo nie sposób ich nazwać „widowiskami”) z oczywistych względów towarzyszyło słuchanie komentatorów. I na tym chciałbym się dziś skupić.

Język komentatorów sportowych, kibiców, a może przede wszystkim samych sportowców, to bardzo ciekawy przykład środowiskowej odmiany polszczyzny, czyli socjolektu, a w przypadku sportowców zawodowych: może nawet profesjolektu. Język ten, jak zresztą wszystkie odmiany funkcjonalne, nie ma wykształconej specyficznej, własnej składni, od innych różni się zatem przede wszystkim w warstwie leksykalnej. W wypowiedziach osób z tego środowiska znaleźć można wiele neologizmów, neosemantyzmów, zapożyczeń, swoistych połączeń. Niemało z nich ma przy tym charakter metaforyczny oraz emocjonalny. Nic dziwnego: zwłaszcza komentatorzy próbują nie tylko opisać to, co dzieje się na boisku, lecz także oddać (ale i kreować) towarzyszące temu emocje widzów.

Słuchając wypowiedzi komentatorów czy zawodników, nietrudno zauważyć, że w pojawia się w nich niemało zapożyczeń z języka angielskiego. I o ile np. połączenie hat-trick (czyli ‘zdobycie trzech bramek w meczu przez jednego zawodnika’, zapisywane też oddzielnie jako hat trick, ale i razem jako hattrick) chyba już na trwałe weszło do polszczyzny, ponieważ jest po prostu potrzebne, a przy tym łatwe do zastosowania, o tyle wielu użytkowników wciąż rażą zapożyczenia niepotrzebnie dublujące tradycyjne nazwy. Podręcznikowym przykładem jest golkiper niekiedy stosowany zamiast bramkarza. Co ciekawe, to angielskie określenie było w Polsce używane już w dwudziestoleciu międzywojennym, notuje je np. słynny słownik wyrazów obcych Everta, Trzaski i Michalskiego. Jednakże nadal jest uznawane za gorsze od rodzimego odpowiednika. Inne anglicyzmy odnoszące się do piłki nożnej to m.in. korner (‘rzut rożny’) czy pressing (‘gra ofensywna, opierająca się na ciągłym atakowaniu przeciwnika’).

Skoro mówimy o zapożyczeniach, to warto zwrócić uwagę na pewną ciekawostkę. Otóż wszyscy kibice znają i stosują polski termin spalony, a nie jego angielski odpowiednik offside, ale z drugiej strony wymuszenie takiego błędu nazywa się pułapką offside’ową (częściej w wersji spolszczonej: ofsajdową).

W kontekście wpływu angielszczyzny na język sportowy warto przywołać jeszcze jeden ciekawy leksem. Otóż niektórzy dziennikarze odwzorowują angielski rzeczownik fighter i używają w tym znaczeniu słowa walczak. Nie jest to godne polecenia: semantycznie w takich kontekstach dobrze pasuje zakorzeniony w polszczyźnie wojownik, a poza tym walczak ma swoje specjalistyczne znaczenie (w słowniku Doroszewskiego: ‘naczynie w kształcie walca częściowo wypełnione wodą lub gazem, stanowiące bądź część do podgrzewania wody lub wytwarzania pary wodnej, bądź osobne naczynie ciśnieniowe’).

W wypowiedziach o piłce nożnej uwagę polonisty zwracają jednak nie tylko zapożyczenia. Bardzo ciekawe, choć niekiedy zabawne, są też niektóre metaforyczne połączenia wyrazowe, jak choćby krótki słupek i długi słupek. Jak wiadomo, nie oznaczają one wcale realnych rozmiarów słupków bramki, które przecież są równe…

Idziemy nr 27 (665), 8 lipca 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI