21 stycznia
sobota
Agnieszki, Jarosława
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czy motyl to zwierzę?

Ocena: 0
342

Tytułowe pytanie na pierwszy rzut oka wydaje się absurdalne. Przecież dla wszystkich oczywiste jest to, że motyl jest zwierzęciem.

Mimo to zadam jeszcze kilka podobnych pytań. Czy ptak to zwierzę? Czy ryba jest zwierzęciem? A np. pająk – czy on też jest zwierzęciem?

Wiedza naukowa jest w tej mierze bezdyskusyjna – motyl, ptak, ryba i pająk niewątpliwie należą do świata zwierząt. Skąd zatem te pytania? Przyjrzyjmy się kilku zdaniom: Spójrz, jakie piękne zwierzę z bajecznie kolorowymi skrzydłami usiadło na tej róży; Od tygodnia obserwuję, jak te zwierzęta wiją gniazdo na sośnie rosnącej przed moim domem; Po wielu godzinach wędkowania wreszcie złowiłem kilka dorodnych zwierząt; Nie lubię, kiedy zwierzęta budują pajęczyny w moim domu. Przyznają Państwo, że zdania te brzmią bardzo dziwnie, zatrzymują uwagę, chyba nikt na serio tak by nie powiedział (pomijam konteksty żartobliwe). Kiedy jednak zamiast zwierzę napiszemy odpowiednio motyl, ptak, ryba i pająk, cytowane zdania staną się jak najbardziej naturalne.

Jak widać, to, co jest oczywiste z naukowego punktu widzenia, wcale nie jest takie oczywiste w języku. Taksonomia naukowa dotycząca świata fauny jest bardzo rozbudowana, znajduje się w niej wiele poziomów mających swoiste nazwy. W języku ogólnym część tych nazw w ogóle nie funkcjonuje – kto poza specjalistami (oraz nauczycielami i uczniami) używa np. określeń typu strunowce czy łożyskowce? Co jednak ważniejsze, niektóre nazwy mają w polszczyźnie ogólnej radykalnie odmienne znaczenie. Widać to chociażby w powyższych przykładach. W codziennej komunikacji nazwa zwierzę nie jest określeniem nadrzędnym np. dla motyla, ptaka, ryby czy pająka. Wydaje się, że jej zakres został znacząco zawężony – zasadniczo wyłącznie do ssaków. Bez żadnych wątpliwości za naturalne uznamy zdania np. Trzeba często głaskać swoje zwierzę (o psie czy kocie, a nawet króliku czy chomiku), Te zwierzęta zniszczyły mój ogródek (o krowach, koniach, ale też np. myszach, nornicach czy kretach), Zimą trzeba dokarmiać zwierzęta (o kotach czy psach, ale też np. o żubrach czy sarnach). Gdybyśmy jednak odnieśli je odpowiednio do hodowanego w terrarium węża, kur i sikorek, to wszystkie trzy zdania znów okazałyby się po prostu dziwne.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że zjawisko to nie jest jakąś osobliwością polszczyzny, przeciwnie – można je zaobserwować w wielu językach. Chociażby w potocznym języku angielskim, w którym słowa animal nie używa się np. w odniesieniu do pojedynczego motyla, ślimaka czy pająka. Z drugiej strony analiza większej liczby nazw zwierząt w różnych językach dowodzi, że te same nazwy często są w nich bardzo różnie rozumiane (oczywiście, w języku potocznym, a nie naukowym), inaczej też wyglądają relacje znaczeniowe między nimi. Na przykład w języku japońskim i tajskim nie ma rozróżnienia na mysz i szczura – oba te zwierzęta noszą jedną nazwę. Z kolei w języku angielskim nie różnicuje się tzw. moli odzieżowych (owadów jedzących tkaniny) i ciem. Jakie są tego przyczyny? Dla użytkowników języka cechy różniące te zwierzęta (chciałoby się powiedzieć: zwierzęta i owady…) były mniej istotne od tych cech, które je łączyły, i dlatego nie stworzono osobnych nazw. Każdy język jest, jak widać, jakąś interpretacją świata swoiście widzianego przez użytkowników danego języka.

 

Idziemy nr 47 (581), 20 listopada 2016 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

AUDIO



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły