22 lipca
niedziela
Marii, Magdaleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Co robi Rada Języka Polskiego?

Ocena: 0
781

Istnieją specyficzne przypadki, gdy językoznawcy rzeczywiście mają moc sprawczą

Dość często jako językoznawcy zajmujący się kulturą języka spotykamy się z prośbami, by „wreszcie coś zrobić” z językiem, bo jego stan jest – zdaniem naszych rozmówców – bardzo zły. Czasem nawet musimy wysłuchiwać zarzutów i oskarżeń o to, że nic nie robimy, by Polacy zaczęli lepiej używać języka, by polszczyzna była czysta, zgodna z tradycją, elegancka i komunikatywna. Żąda się od nas stanowczych działań na rzecz ochrony polszczyzny i zmiany zwyczajów językowych rodaków, ale na pytanie o konkrety odpowiedź zwykle nie pada. Nic dziwnego – językoznawcy nie mają narzędzi, by radykalnie zmieniać rzeczywistość językową, a nawet by na nią znacząco wpływać. Oczywiście, możemy uczyć poprawnego i sprawnego posługiwania się polszczyzną na wszystkich poziomach edukacji. Możemy przybliżać różne aspekty wiedzy o języku dzięki różnorodnej działalności popularyzatorskiej (artykuły prasowe i internetowe, audycje radiowe, programy telewizyjne, wykłady w szkołach itp.). Możemy udzielać porad i wykonywać ekspertyzy w tym zakresie. Możemy szkolić pracowników firm i urzędów. Możemy wydawać książki, w tym także propozycje ćwiczeń, z tej tematyki. I wszystko to robimy, ale realny wpływ takich przedsięwzięć na polszczyznę i jej użytkowników jest, przyznajmy, bardzo ograniczony.

Istnieją jednak specyficzne przypadki, gdy językoznawcy rzeczywiście mają moc sprawczą. Pierwszy, bardziej znany, to kompetencje Rady Języka Polskiego, która poza działalnością naukową i popularyzatorską zajmuje się także opiniowaniem oraz ustalaniem zasad językowych, zwłaszcza ortograficznych i interpunkcyjnych. Kiedy Rada podejmie stosowną uchwałę, to taka zasada zaczyna obowiązywać. Innymi słowy: od tego momentu dane zjawisko językowe staje się zgodne z normą.

Czasami rozstrzygnięcia Rady dotyczą innowacji, czasami zaś np. porządkują kwestię od dawna istniejących wariantywnych form językowych. Oto dwa przykłady. Od 19 listopada 2002 r. obowiązuje zasada przyjęta przez Radę mówiąca że „Połączenie cząstki -lecie i cyfr rzymskich można stosować do zapisu złożeń od rzeczownika z liczebnikiem wtedy, gdy liczebnik nie jest większy niż 39, a więc jeśli do zapisu nie trzeba użyć cyfr rzymskich oznaczonych znakami L, C, D, M” . Z kolei 8 grudnia 2008 r. usankcjonowano od dawna obecną w polszczyźnie wariantywną postać form odmiennych wyrazów zakończonych na „-x”. Stosowna uchwała brzmi następująco: „Wyrazy zakończone literą –x (skrótowce, nazwiska, nazwy geograficzne, wyrazy pospolite) możemy zapisywać dwojako:

A. W przypadkach zależnych w miejsce -x kończącego wyraz w mianowniku piszemy połączenie liter -ks-, np. Hortex, Horteksu, (o) Horteksie; Hendrix, Hendriksa, (o) Hendriksie; Halifax, Halifaksu, (o) Halifaksie; cardox, cardoksu, (o) cardoksie; maalox, maaloksu, (o) maaloksie.

B. W przypadkach zależnych pozostawiamy w zapisie tematyczne -x-, np. Hortexu, Hortexowi, (o) Hortexie; Hendrixa, Hendrixowi, (o) Hendrixie; Halifaxu, Halifaxowi, (o) Halifaxie; cardoxu, cardoxowi, (o) cardoxie; maaloxu, maaloxowi, (o) maaloxie”.

W przypadku Rady Języka Polskiego wpływ na rzeczywistość pozajęzykową jest, jak widać, wtórny. Uchwały Rady zmieniają zapisy słownikowe, zwyczaje redaktorskie i korektorskie, a w kolejnym etapie: elementy programów nauczania, podręczników itp. Tymczasem są gremia złożone m.in. przez językoznawców, których działalność bezpośrednio wpływa na rzeczywistość. Ale o tym już za tydzień.

Idziemy nr 47 (633), 19 listopada 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
 

SALON DZIENNIKARSKI