22 maja
wtorek
Heleny, Wieslawy, Ryty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Więcej radości

Ocena: 4.7
1703

Kościół więcej mówi o radości, a mniej o przyjemności.

Przez pochwałę cierpienia niewiele mówi się w Kościele katolickim o przyjemności. Szukanie przyjemności dla siebie samego w homiliach przestawiana jest jako coś nagannego. Jedyna przyjemność ma płynąć z wiary, miłości do innych i oparcia życia na Bogu. Czy mamy nie lubić siebie?

Kochać siebie samego to klucz moralności. Mamy miłować bliźniego jak siebie samego. Gdybym nie umiał zdrowo kochać siebie, jak bym mógł kochać kogoś innego? Kochać siebie jest więc nie tylko prawem, ale obowiązkiem chrześcijanina. Być może wciąż za mało akcentujemy ów obowiązek.

„Mieć w nienawiści ojca, matkę… siebie” to określenie przesadne, ale inspirujące. Sygnalizuje uporządkowane wyrzekanie się tego, co dobre i potrzebne, aby uzyskać coś jeszcze cenniejszego. Miłość do rodziny jest czymś całkowicie dobrym, ale niekiedy trzeba się jej wyrzec, gdyby chodziło o ratowanie duszy. Przykładem jest w tym dla mnie św. Teresa z Avili, która zreformowała Karmel tak, aby mogła wraz z siostrami ze spokojem służyć Bogu. Zadbała o swoje życie duchowe. Kiedy to już osiągnęła, sama opuszczała uporządkowany klasztor, aby w wielkich kłopotach zakładać nowe fundacje. Pokazała, że umie kochać siebie, a potem z tego rezygnowała… dla miłości Kościoła.

Samo pojęcie ludzkiej przyjemności jest ogromnie szerokie i niełatwo o niej mówić. Niektórym jest przyjemnie, kiedy inni się przewracają, dostają po nosie, boją się czy płaczą. Przyjemność może być zdrowa i niezdrowa. Kohelet w Piśmie Świętym zachęca do korzystania z przyjemności: jedzenia, picia, cieszenia się życiem, żoną młodości. Uprzedza jednak, aby dostrzegać skończoność tych spraw. Wolno nam szukać godziwych przyjemności. Warto dziękować za nie Stwórcy. To, czego się obawiamy w Kościele, to jedynie nieuporządkowanego szukania przyjemności. Przykładem są tu ludzie dla przyjemności wchodzący w uzależnienia.

Kościół więcej mówi o radości, a mniej o przyjemności. I faktycznie, w homiliach akcentujemy, żeby radość nie była tylko dla siebie, żeby była otwarta na innych. Pan Jezus mówił, że większa jest radość w dawaniu, aniżeli w braniu. Bo człowiek ostatecznie mocniej szuka miłości niż przyjemności.

Idziemy nr 52 (638), 24 grudnia 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest proboszczem parafi i św. Patryka w Warszawie



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły