24 lutego
niedziela
Macieja, Bogusza, Sergiusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Siła czy miłość

Ocena: 0
454

Ocena wojen religijnych jest trudna. Mieszają się idee, interesy ekonomiczne, powikłania przyczyn, ludzka chęć zemsty. Niektórych wojen religijnych nie warto bronić czy usprawiedliwiać. Jeśli istniały możliwości interwencji pokojowej, to wojna była niesprawiedliwa, i tyle.

Fot. Robert Huffstutter flickr.com CC BY 2.0 Link  

Czuję w sobie powołanie do kapłaństwa, a przynajmniej do pójścia do seminarium. Proboszcz i drugi znajomy ksiądz pozytywnie oceniają moje rozeznanie drogi duchownej. Wszyscy przyjaciele doradzają mi jednakże, abym skończył studia, dojrzał, przemyślał decyzję. Jestem w trakcie „dobrych” studiów. Ciężka jest też dla mnie reakcja mamy, która jest mocno religijna, a tak samo mówi, żebym najpierw skończył studia. A jakie jest Księdza zdanie?

 

Bóg szanuje wolność człowieka, nawet wtedy, kiedy wybiera on potępienie. Diabeł tylko nie szanuje wolności człowieka. Kościołowi więc nie wolno narzucać komukolwiek wiary. Nawet zbyt mocne „naciskanie” religijne sprzeciwia się istocie wiary. Wiara jest łaską i ma być zawsze aktem wolnej woli człowieka. Tę prawdę podkreślali chrześcijanie od początku istnienia Kościoła. Święty Atanazy głosił: „Prawdy nie zwiastuje się za pomocą miecza i strzały lub broni, lecz rozumem i przekonywaniem”. Tertulian pisał: „Baczne miejcie staranie, abyście nie usunęli wolności religijnej. Tym samym bowiem usunęlibyście religię”. Święty Augustyn, kiedy chrześcijaństwo stało się religią państwową, propagował tolerancję dla innych kultów jako wyraz miłości bliźniego. Szerzenie królestwa Jezusa Chrystusa – nauczał – polega na głoszeniu słowa i na świadectwie życia. Ingerencja władzy świeckiej może nastąpić tylko wtedy, kiedy jakiś kult jest dla społeczeństwa niebezpieczny. A i tu Augustyn wskazywał jasno, że władza świecka nie powinna zabijać heretyków: „Zachowajcie życie tych nieszczęśliwych. Raczej dalibyśmy za nich własne życie, aniżeli byśmy mieli im je odbierać surowością waszych wyroków”. Dodajmy też wybitnego polskiego mistrza ks. Pawła Włodkowica, rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego w XV w., który wykazywał, że działanie Krzyżaków – polegające na „nawracaniu” ogniem i mieczem jest niezgodne z misją Kościoła. Takie jest nauczanie Kościoła. Fakt, dochodziło w historii chrześcijaństwa do nawróceń przemocą. Było to wyrazem namiętności ludzi, przekłamań lub polityki. Każdy z tych przypadków nietolerancji to jakiś wstyd dla nas chrześcijan i katolików, bo nie zachowano przykazania miłości.

Ocena wojen religijnych jest trudna. Mieszają się idee, interesy ekonomiczne, powikłania przyczyn, ludzka chęć zemsty. Niektórych wojen religijnych nie warto bronić czy usprawiedliwiać. Jeśli istniały możliwości interwencji pokojowej, to wojna była niesprawiedliwa, i tyle. Wybory ludzkie są jednak bardziej skomplikowane. Są takie sytuacje, jak terror Czerwonych Khmerów w Kambodży pół wieku temu. Tam brak obcej interwencji zbrojnej okazał się podłością, a najazd czołgów z Wietnamu – wybawieniem. W XVI w. cesarz nie zdecydował się na stłumienie buntu Marcina Lutra. Mogłoby wtedy zginąć kilka tysięcy ludzi. Po kilku latach protestantyzm urósł i powstały wojny religijne, które pochłonęły dziesiątki tysięcy ofiar. Co lepsze: tolerancja cesarza czy jego ewentualna nietolerancja? Takich dylematów pełna jest prawdziwa historia, także historia Kościoła.

Nie mam wpływu na historię, ale mam wpływ na siebie. Czy ja nie jestem tym, który używa intelektualnej, emocjonalnej czy słownej przemocy?


Idziemy nr 2 (691), 13 stycznia 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest proboszczem parafi i św. Patryka w Warszawie



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -