1 lipca
piątek
Haliny, Mariana, Marcina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sens cierpienia

Ocena: 5
786

Cierpienie ma sens, kiedy patrzymy na życie człowieka całościowo.

fot. pexels.com

Podczas Wielkiego Postu śpiewa się w jednej z pieśni: „każde cierpienie ma sens, prowadzi do pełni życia”. Ze względu na chorobę dziecka jestem częstym gościem oddziałów dziecięcych w szpitalach. Nie umiem zrozumieć, że każde cierpienie ma sens.

Cierpienie ma sens, kiedy patrzymy na życie człowieka całościowo. Nie chodzi o analizę poszczególnych przypadków czy błogosławieństw. Czynienie filozoficznych wartości z ubóstwa, z prześladowania, ze złorzeczenia, z chorób – nie ma sensu. Wyczuwamy, że dopiero w perspektywie całego życia cierpienie zyskuje sens. Natomiast szczegółowe cierpienie trudno nam zaakceptować, zrozumieć i trudno obronić jako wartość. Ja na oddziałach dziecięcych w szpitalach po prostu wierzę, że każde z dzieci i rodziców ma od Boga stosowną łaskę na dźwiganie choroby. Po prostu ufam Bogu. Po latach słyszałem wiele razy, że choroba dziecka okazała się czymś pozytywnym dla całej rodziny. Ale idąc z rodzicem namaścić małe dziecko, nie tłumaczę, że ta choroba ma sens.

Trudno nam przyjąć poszczególne bolesne wydarzenia. Ile razy ja wyłem przed Bogiem z niezgody, że to za ciężkie i bez sensu? Jednak wierzę, że łaską, darem Boga, może być i zapewne jest każde cierpienie na ziemi w życiu doczesnym i w perspektywie wieczności. Dlaczego? Bo jest szansą, bo jest możliwością podniesienia naszej godności grzesznika do godności królewskiej. Nie bylibyśmy do końca szczęśliwi, gdybyśmy otrzymali szczęście wieczne na inny sposób. Mógł Bóg, który jest Wszechmocny, dać nam niebo za darmo. Ale wybrał inaczej. Wybrał, abyśmy mieli współudział w dziele zbawienia. Wyczuwamy różnicę między osobą, która otrzymała coś w spadku, i która na coś zapracowała. Bóg w swojej mądrości, wiedząc wszystko, nie wprowadza nas na drogę łatwą.

Mimo dokuczliwości i bolesności cierpienia stanowi ono jedyną bramę, która prowadzi do szczęścia wiecznego. Gdyby była inna, skuteczniejsza, bardziej przyjazna, Bóg by ją nam objawił, pokazał. To jest jakaś niepojęta tajemnica, ale Pan Jezus jako pierwszy przyjął cierpienie, ocean bólu i poniżenia. I nakazał brać krzyż i zaprzeć się siebie.

Kiedyś św. Ojciec Pio odwrócił się do osób, które go, wracającego z konfesjonału, prosiły, aby się modlił o ustanie ich kłopotów. Powiedział cicho: „Gdybyście wiedzieli, jaką wartość ma Wasze cierpienie, nigdy byście nie prosili o zabranie go”. Nawet niewierzący, który w cierpieniu wezwie Boga, doświadcza tej łaski, że cierpienie go ratuje.

Idziemy nr 20 (863), 15 maja 2022 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest proboszczem parafi i św. Patryka w Warszawie

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 1 lipca

Piątek, XIII Tydzień zwykły - Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Ottona, biskupa
Słowami Boga żyjemy jak chlebem
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 9, 9-13
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter