28 lipca
piątek
Aidy, Marceli, Wiktora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ryzyko dla dwojga

Ocena: 0
138

Miłość oznacza dopuszczenie ukochanej osoby do własnego bogactwa, do własnego zewnętrznego i wewnętrznego świata. Pozwalamy, aby druga osoba weszła daleko w naszą prywatność, w nasze noce i dni.

Moi rodzice pytają, kiedy wyjdę za mąż. Jestem ponoć piękna, dobra i mądra, ale to rodzice tak mówią. Tymczasem ja coraz bardziej obawiam się małżeństwa. Boję się pokochać. Bo za każdym razem, kiedy się zakochiwałam, traciłam siebie. Podporządkowywałam się mężczyźnie, aż moje przyjaciółki, moi przyjaciele byli zdumieni, że ja, taka niezależna, taka wolna, tak mocno się poddaję.

Obawia się Pani, że poddając się miłości do człowieka, utraci Pani niezależność? Myślę, że to po części uzasadniona, a po części nieuzasadniona obawa. Kochanie to także współodczuwanie. Kiedy zacznie Pani z kimś współodczuwać, jego radości i sukcesy staną się Pani radościami i sukcesami, a jego smutki i kłopoty – Pani smutkami i kłopotami. Wchodząc w miłość, podejmuje też Pani ryzyko zawodu. Zawieść może ten, kto kocha i kogo się kocha. Tylko Bóg jest niezawodny. Ludzie są zawodni. Kto kocha, zapewne zostanie zraniony. Niedoskonały człowiek nie może kochać doskonale. Trzeba to uznać. Nie bez przyczyny pierwsza cecha miłości w Pawłowym Hymnie z 1 Kor, 13 to cierpliwość.

Jednocześnie poddanie się miłości nie powinno oznaczać wyrzeczenia się swoich poglądów, wartości, przyjaciół czy własnych przestrzeni. Mam z drugim człowiekiem swój świat dzielić, a nie go przekreślać. Mogę zmieniać swoje przekonania w bliskości drugiej osoby. Nie oznacza to utracić siebie. Zatracają siebie całkowicie ci, którzy rozpaczliwie poszukują miłości. Dlaczego? Mają zazwyczaj kruche poczucie własnej tożsamości. Drugi człowiek ma zapełnić ich pustkę, ich głody, ich braki.

Miłość oznacza dopuszczenie ukochanej osoby do własnego bogactwa, do własnego zewnętrznego i wewnętrznego świata. Pozwalamy, aby druga osoba weszła daleko w naszą prywatność, w nasze noce i dni. Zaczynamy po części zależeć od tej drugiej osoby, a bardziej od naszych uczuć do niej. Nie oznacza to jednak, że się poddajemy bezwarunkowo. Chodzi o współzależność, a nie uzależnienie. Obrączki małżeńskie dla wielu oznaczają złote kajdanki, widziałem nawet taką formułę życzeń ślubnych: „dobrowolnym więźniom złotych kajdan”. Chcę i muszę się liczyć już odtąd z uczuciami, potrzebami i przekonaniami tej drugiej osoby. Nie oznacza to jednak utraty tożsamości. Kochanie jest dla ludzi, którzy mają własną tożsamość. Miłość bazuje na wzajemnym szacunku, na tym, że wiemy, kim jesteśmy i do czego dążymy. Jak Nowy Testament wznosi się na Starym, tak miłość buduje się na szacunku.

Zapewne kiedy spotka Pani właściwego mężczyznę, odważy się Pani zaryzykować jeszcze raz. Oboje zakochani ryzykują tak samo – i to może stanowić pociechę.

 

Idziemy nr 12 (598), 19 marca 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły