18 czerwca
poniedziałek
Marka, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rozmowa ze ścianą

Ocena: 0
768

Niedojrzałość emocjonalna, obok niecierpliwości i negatywnego myślenia, należy do głównych cech alkoholika

Mój mąż jest właścicielem dobrze prosperującej firmy. Środowisko, w którym się obraca, i pieniądze, którymi dysponuje, zmanierowały mniej lub bardziej całą rodzinę… Preteksty do spożywania alkoholu są codziennie: mocne drinki przed obiadem i kolacją, wódka do śledzia, wino do kaczki, piwo, bo świetnie gasi pragnienie. Kiedy mówię mężowi, że źródłem naszych kłopotów są jego problemy alkoholowe, zaczynają się awantury i wyzwiska. Czy można jakoś dotrzeć do niego?

Istnieje takie trafne określenie alkoholika: Jaśnie Pan Dzidziuś. Niedojrzałość emocjonalna bowiem, obok niecierpliwości i negatywnego, dołującego myślenia, należy do głównych cech alkoholika. Dzidziuś – powierzchownie słodki – zamiast walczyć z trudnościami życia, chronić swoją rodzinę i w ten sposób dojrzewać, dziecinnieje i ucieka w alkohol. Czy pije koniak, czy denaturat – mechanizm jest ten sam. Paradoksalnie, bogaci pijacy są w gorszej sytuacji od alkoholików z tzw. niskim dnem. Ci ostatni stoczyli się pod każdym względem. Utracili pracę i rodzinę. Znaleźli się na dnie. Ale „z dna” szybciej mogą rozpocząć skuteczne trzeźwienie. Tymczasem zamożny alkoholik stacza się o wiele dłużej, a więc dłużej nie podejmuje leczenia, dłużej krzywdzi siebie i swoich bliskich. Wielu alkoholików utrzymuje się na odpowiedzialnych stanowiskach i dość wolno roztrwania majątek. Niszczy swoją rodzinę, zdradza swoje dzieci, wybierając zamiast nich towarzystwo wódki, ale próbuje „przekupywać” wszystkich upominkami, pieniędzmi itp.

Jak dotrzeć do zamożnego alkoholika, żeby podjął leczenie? Po pierwsze, trzeba pościć w jego intencji i modlić się, aby przejrzał. Alkoholizm jest chorobą wieloletniego kłamania, wypierania, oszukiwania siebie i innych. Zamożny alkoholik łudzi się, że jest daleki od świata ulicznych pijaków, że wysoka stopa materialna i status zawodowy utrzymują go daleko od dna. Jego chory umysł broni się przed leczeniem. Równie dobrze można wytłumaczyć coś betonowej ścianie. Jeśli Pan Bóg z nieba nie walnie jakimś piorunem miłości i prawdy, to lata tłumaczenia przez najmądrzejszych i najżyczliwszych ludzi do niczego nie prowadzą.

Po modlitwie i poście za wieloletniego alkoholika trzeba mu powiedzieć, że swoje dno alkoholowe już osiągnął, w wymiarach innych niż materialne. Kiedy powiedzieć? Jest wiele okazji do takiej rozmowy: poważne problemy z pracą i ze zdrowiem, szpitalne odtruwanie, izba wytrzeźwień, wypadek samochodowy po pijanemu, kłopoty dzieci, rozpacz matki… Generalnie alkoholik słucha dopiero wówczas, gdy uderza o swoje dno alkoholowe, czyli w zagrożeniu życia. Wtedy dopiero prawda do niego dociera.

Wielka grupa tzw. anonimowych alkoholików, AA, mogła podjąć trzeźwienie i co ważniejsze wytrwać. Dlaczego nie miałoby się powieść naszym bliskim?

Idziemy nr 8 (646), 25 lutego 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest proboszczem parafi i św. Patryka w Warszawie



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły