20 kwietnia
piątek
Czeslawa, Agnieszki, Mariana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pomóż sobie sam

Ocena: 0
335

Mechanizmy obronne stanowią pewną sztuczkę mózgu

Czy mechanizmy obronne są grzechem? Moja pani psycholog, kiedy rozmawiamy, zarzuca mi, że manipuluję sobą, że uciekam w bóle głowy – wręcz „bolę głowę” – albo że śpiąc unikam problemów. Mówi o tym tak, jakbym w ten sposób grzeszył.

 

Mechanizmy obronne stanowią pewną sztuczkę mózgu. Pozwalają zmniejszyć nasilenie przykrych emocji bez zmieniania sytuacji, która je wywołuje. Udaje się to poprzez nieznaczne zniekształcenie odbioru sytuacji, np. kiedy wmówimy sobie pomimo ewidentnej przykrości, że „nic się nie stało”. Psychologiczne mechanizmy obronne funkcjonują w nas nieświadomie. Stad nie traktujemy ich w kategorii grzechu. Grzech zakłada świadomość i dobrowolność czynu. Nie oceniamy więc mechanizmów obronnych jako dobre czy złe. Są nam one widać potrzebne. Pomagają w utrzymaniu równowagi psychicznej. Kłopot pojawia się wtedy, kiedy mechanizmy obronne są stosowane w sposób nadmierny i nieadekwatny do sytuacji. Gołym okiem widać, że ktoś zagłusza się alkoholem, telewizją, słuchawkami z muzyką. Ewidentnie też można się zorientować, jak ludzie wypierają swoje problemy. Mówią: „mam to gdzieś” – a nie mają. Każdy nadmiar czy niedomiar, np. wielka otyłość i straszna chudość, wielka szybkość czy powolność ruchów, ciągły śmiech czy ciągły smutek sygnalizują najczęściej, że ktoś ma problem. Ale do rozwiązania tego problemu jest przeważnie daleko.

Niekiedy czujemy – tak jak sugeruje pani psycholog – że przez mechanizmy obronne „kręcimy”, kombinujemy, oszukujemy samych siebie. Można więc podjąć na rachunku sumienia, czy istotnie kierowaliśmy się nieświadomym mechanizmem obronnym, czy też działamy po części świadomie, z premedytacją. Może nie widzę, bo nie chcę widzieć? Nie słyszę, bo nie chcę słyszeć? Święty Paweł uczy, żeby unikać nawet tego, co ma pozory grzechu. Jeśli psycholog zarzuca pacjentowi automanipulację, warto to przemyśleć. Warto rozważyć, jak traktujemy nasz strach czy lęk, poczucie krzywdy czy winy. Taki wgląd w nasze sposoby unikania i redukowania niechcianych przeżyć bezpośrednio jest bardzo cenny. Na spowiedzi, w kierownictwie duchowym ujawnienie skłonności ucieczkowych będzie wyrazem pogłębienia pracy nad sobą. Redukcja poczucia krzywdy, winy, napięcia przez mechanizmy obronne niekiedy jest na tyle atrakcyjna, że wchodzi w nawyk. Tymczasem lepszym lekarzem od naszej głowy jest Jezus. Do Niego trzeba przyjść z problemami, zamiast np. izolować się od innych. Uciekając w mechanizmy obronne, przestajemy wchodzić w nowe, ciekawe doświadczenia. Przestajemy się uczyć.

Idziemy nr 13 (651), 1 kwietnia 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest proboszczem parafi i św. Patryka w Warszawie



Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły