13 lipca
sobota
Henryka, Kingi, Andrzeja
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Poddani natchnieniom

Ocena: 4.9
294

Powracające myśli o powołaniu klauzurowym to znak piękna duchowego.


fot. Italo Melo | pexels

Czy mogę wierzyć w swoje natchnienia? Mam już blisko sześćdziesiąt lat, dzieci, wnuki, a do głowy mi przychodzi powołanie do życia jako siostra klauzurowa. Wiem, że to jest nierealne. Taka myśl wraca mi do głowy, ale nikomu o tym nie mówię.

Słowo Boże zachęca, aby badać duchy, czy są z Boga (1 J 4, 1). Szczególnie dotyczy to własnych i cudzych objawień prywatnych. Obiektywnie bada je Kościół. Natomiast najwyższą normą subiektywną jest posłuszeństwo swojemu sumieniu. A sumienie, podobnie jak aniołowie, przemawia do nas przez wewnętrzne pobudzenia i poruszenia, oświecenia i pouczenia, obawy i wyrzuty. Im bardziej człowiek jest związany z Bogiem, tym mocniej odbiera natchnienia. Jest trochę jak ptak, który wyczuwa prądy powietrzne i na nich szybuje. Zazwyczaj musi ciężko pracować skrzydłami, ale niekiedy bywa niesiony przez wiatr Ducha Świętego. Warto poddać się takiemu natchnieniu. Wtedy polecimy dużo szybciej niż przez „machanie skrzydłami”.

Wielu ludzi odbiera natchnienia duchowe, ale nie otwiera drzwi serca Kołaczącemu i nie pielęgnuje relacji z Bogiem. Zazwyczaj po pewnym czasie Pan odchodzi wraz z natchnieniem. „A jeśli nie wysłuchacie mnie, w ukryciu płakać będę, do niewoli poślę was, trzodo ma” (por. Jr 13, 17).

Dużo rzadziej się zdarza, że natchnienie np. do pójścia do zakonu czy zrobienia wielkiego dzieła duchowego trwa w nas przez całe życie. Powraca w myśli, nawet gdy już możliwości realizacji przeminą. Może się ujawnić u innej osoby poza rodziną albo w naszej rodzinie, np. dwa pokolenia później. Powołanie do życia zakonnego jest bowiem jakimś owocem, ukoronowaniem pobożności całej rodziny, ale może też być ekspiacją, ofiarą potrzebną dla duchowego dobra danej rodziny.

Powracające myśli o powołaniu klauzurowym to znak piękna duchowego. Widać, że żyła Pani w przyjaźni z Jezusem. Warto poradzić się kierownika duszy czy spowiednika. Jeśli potwierdzi, że natchnienie jest prawdziwe, warto wejść w jakąś wyraźniejszą, oblubieńczą formę duchowości. Można zrobić sobie klauzurę wewnętrzną. W chwilach, gdy wyjdą z domu goście i rodzina, można od razu zanurzać się w różaniec, medytację słowa Bożego, słuchanie konferencji przy prostych pracach.

Warto przyglądać się Oblubienicy z Pieśni nad Pieśniami (5, 6-8): „Otworzyłam ukochanemu memu, lecz ukochany mój już odszedł i znikł; życie mię odeszło, iż się oddalił. Szukałam go, lecz nie znalazłam, wołałam go, lecz nie odpowiedział… Chora jestem z miłości”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest proboszczem parafi i św. Patryka w Warszawie


xmarekk@o2.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 13 lipca

Sobota, XIII Tydzień zwykły
Wspomnienie świętych pustelników Andrzeja Świerada i Benedykta
Błogosławieni jesteście, jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa,
albowiem Duch Boży na was spoczywa

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 10, 24-33
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)




Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter