16 listopada
piątek
Gertrudy, Edmunda, Marii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pan czy pani?

Ocena: 0
1961

Kościół nakazuje największą serdeczność i wyrozumiałość wobec każdego człowieka, także transseksualisty.

fot. Pixabay, CC0

Mam pytanie dotyczące osób zmieniających płeć. Jak traktować takie pomysły? Czy należy mówić „proszę pani” do kogoś, kto się czuje panią, a jest ewidentnie rosłym mężczyzną przebranym za kobietę?

Kościół nakazuje największą serdeczność i wyrozumiałość wobec każdego człowieka, także transseksualisty. Jako teolog moralista nie spotkałem problemu, który by traktowano w tradycji Kościoła z większą delikatnością. Skąd takie uprzywilejowanie? Z doświadczenia i obserwacji. Najczęściej zaburzenia tożsamości płciowej okazywały się niezawinione. Jeśli ktoś rodzi się z jajnikami, a od najmłodszych lat czuje się chłopcem, trudno podejrzewać tu fanaberię. Jest to dla niego ciężkie przeżycie.

Postacie kobiet ubierających się w męskie szaty czy zachowujących się jak mężczyźni funkcjonowały we wszystkich epokach. Ludzi cierpieli z powodu niezgody na własne ciało. W Kościele więc z delikatnością podchodzono do tej nieakceptacji. Natomiast nigdy nie zgadzano się na formalną zmianę płci. Kościół twierdzi bowiem, że płeć jest czymś dobrym i zadanym przez Boga. Nie zgadza się na przeszczep tylko dwóch ludzkich narządów: mózgowia oraz jąder i jajników. Zamiana ich oznaczałaby zmianę tożsamości. Czyli wielką ingerencję.

Mężczyzna mówi: „Proszę mówić do mnie »pani«”? Ma Pani prawo zarówno spełnić jego prośbę, jak i odmówić. Można uszanować pragnienie tej osoby i powiedzieć „pani”. Wolno też uszanować swoje poczucie prawdy i odpowiedzieć: „Nie, proszę pana”. Z delikatności można też szukać form językowych, które by nie akcentowały naszej niezgody na nazywanie mężczyzny „panią”. Trzeba sobie jednak dać prawo do tego, żeby nie być niewolnikiem ludzkich oczekiwań.

Co by się zaczęło dziać, gdyby ludzie zaczęli sobie samowolnie zmieniać płeć? Komu konsekwencje zmiany płci – psychologiczne, prawne, społeczne – przyniosłyby szczęście, a komu nieszczęście? Jeśli ojciec może przestać być ojcem, a matka matką, mąż zwalnia się z bycia mężczyzną, córka zostaje synem, siostra okazuje się bratem – czy będzie to lepszy świat?

Przyjmuje się, że procent samobójstw u osób transseksualnych po modyfikacjach chirurgicznych waha się w okolicach 40 proc. Satysfakcja związana ze zmianą płci wydaje się więc nieoczywista. Chirurdzy plastyczni twierdzą, że główna ich praca, to praca nie ze skalpelem, ale z psychiką pacjenta. Muszą kogoś przekonać, że to, co jest, jest zadawalające, dobre, piękne. Inaczej nie ma końca ingerencjom chirurgicznym. Myślę, że podobnie jak ci chirurdzy, i my mamy się odnosić do ludzi nieakceptujących swojego ciała.

Idziemy nr 28 (666), 15 lipca 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest proboszczem parafi i św. Patryka w Warszawie

 
- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -