11 grudnia
środa
Damazego, Waldemara, Daniela
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kto rano wstaje

Ocena: 5
374

Podczas rozproszeń trzeba wracać do Boga spokojnie. Nie należy się szarpać.

fot. pixabay.com/CC0

Słyszałam taką tezę, że rano należy się modlić zaraz po wstaniu. Ja zaś rano nie modlę się, bo jestem jak nieprzytomna. Raczej wpierw robię ćwiczenia poranne i wypijam kawę, a wtedy mogę się modlić.

Skupienie modlitewne nie polega na żywym myśleniu o Bogu. Wielu z nas już od obudzenia się gorączkowo myśli, ale ma mocne roztargnienia. Kierownicy duchowi dają penitentom takie ćwiczenie, aby odmówili jedno „Ojcze nasz” w całkowitym skupieniu. Dla wielu ludzi jest to morderczo trudne. Uświadamiają sobie, jak cała ich istota jest roztargniona. Oczywiście, człowiek rozproszony ponosi za to częściową winę. Przeszkadzają też inni. Szatan, niestety, kusi czasem od rana pewne osoby, aby nas wyprowadziły ze skupienia. Niejeden telefon czy SMS bywa owocem kuszenia do niepokoju.

Skupienie zakłada pokorę, a więc poczucie zależności od Boga. Kiedy człowiek czuje się zależny od Boga, poddaje mu w posłuszeństwie swoją wolę i swoje myśli. I odwrotnie – brak skupienia oznacza w istocie bunt woli. Człowiek wybiera swoją wolę, a w rezultacie rozproszenie się na wielość lęków, obowiązków i potrzeb. Skupienie można wyćwiczyć. Polega to na ciepłym myśleniu o obecności Bożej w ciągu całego dnia. Niektórym przypominają o Bogu dzwony kościelne bijące na Mszę czy Anioł Pański. Godzina 15 na zegarze przyciąga ich do godziny świętej. W życiu osób konsekrowanych owo zadanie trwania w zależności od Boga umacnia brewiarz. Zaczyna się on często słowami: „Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu”. Rzeczą podstawową dla uzyskania wewnętrznego skupienia jest milczenie przez część dnia. W zakonach, w seminariach od wieczora do rana nie wolno się odzywać, włączać telewizora, komputerów, uczyć się i czytać rozpraszających lektur. Nazywa się to sacrum silentium, czyli święte milczenie. Im prostszy i bardziej modlitewny jest sposób spędzanie wieczoru, tym lepiej. Im ktoś więcej spraw chce załatwić wieczorem, tym gorzej.

Podczas rozproszeń trzeba wracać do Boga spokojnie. Nie należy się szarpać. Można powtarzać akt ufności, zawierzenia albo wyrzeczenia się przywiązania do rozpraszających myśli. Trzeba też uważać, aby nie wtrącać roztargnień do modlitwy. Bywają osoby, które klęcząc na modlitwie myślą o problemach, o osobie ukochanej czy o swojej pasji, o swoich planach. Od strony formalnej modlą się przez godzinę, a więc sporo. Lecz w praktyce modlitwy jest tam może kilka minut. Zgadzając się na roztargnienia, ryzykujemy wejście w uzależnienie od niewierności wewnętrznej. Lepiej jest przerzucać wszystkie troski na Pana (Por. 1P 5,7).

 

Idziemy nr 31 (720), 4 sierpnia 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest proboszczem parafi i św. Patryka w Warszawie

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 10 grudnia

Głoście Jego chwałę wśród wszystkich narodów, rozgłaszajcie Jego cuda pośród wszystkich ludów.
Dziś w Kościele:
+ wtorek, II tydzień Adwentu,
wspomnienie NMP Loretańskiej
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 40, 1-11; Ps 96; Mt 18, 12-14
+ Komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -