Rozmawiam z osobami homoseksualnymi z szacunkiem, ale z wiernością dla Słowa Bożego.
fot. Brett Sayles | pexels.com
Chciałam wyrazić swoje zaniepokojenie początkiem odpowiedzi ks. Marka zamieszczonej w czasopiśmie „Idziemy” z dnia 12.01.2025. W kontekście nauczania Kościoła katolickiego i tego, co Pismo Święte mówi na temat aktów homoseksualnych, jak mam rozumieć zdanie, cytuję, „warto na homoseksualizm patrzeć jako tylko małą część bogactwa, jakim jest człowieczeństwo”? Czy człowiek wierzący powinien nazywać homoseksualizm „bogactwem”?
Napisałem w oryginale nie „homoseksualizm”, ale „seksualność” – jako bogactwo. Przy końcowej redakcji tekstu komputer coś przekręcił. Piszę „komputer”, ale to moje mimowolne niedopatrzenie i nauczka dla mnie: bacz na odpowiedzialność za słowa.
Pewne zamieszanie powstało po ogłoszeniu deklaracji doktrynalnej „Fiducia supplicans”. Nauczanie Biblii jest jednak niezmienne: „Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!” (Kpł 18, 22) oraz: „Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli” (Kpł 20, 13). Kościół powtarza słowa Boga. Z miłością do ludzi, ale zdecydowanie co do zasad.
Jako mężczyzna heteroseksualny znam świat homoseksualistów jedynie z rozmów i obserwacji. Słyszałem przede wszystkim wiele smutnych historii uwiedzeń i skrzywdzeń. Czułem serdeczne współczucie dla poranionych osób i jednocześnie grozę, widząc, że tym osobom ponadprzeciętnie wartościowym popęd homoseksualny kompulsywnie mącił rozum.
Staram się łączyć prawdę i miłość. Jako ksiądz mam obowiązek czuwać, aby wszystkie miejsca przy kościele były bezpieczne. Jako wykładowca WSD popieram wyraźny zakaz przyjmowania święceń kapłańskich przez osoby homoseksualne. Wykładam to zgodnie ze wskazówkami Stolicy Apostolskiej z 2005 r. Czytam komentarze do tekstów św. Pawła (Rz 1, 26–27, 1 Kor 6, 9–10 oraz 1 Tm 1, 8–10). Niektóre wskazują, że Paweł pisze nie tylko o grzesznych aktach między mężczyznami. Przestrzega także homoseksualistów nierealizujących popędu, „miękkich”. W ich upodobaniach, preferencjach Paweł widzi grzech bałwochwalstwa. Homoseksualizm jest dla Pawła skutkiem tego, że człowiek postawił się w miejsce Boga. Jako kara ogarnęła go żądza prowadząca do niewoli nieuporządkowanych namiętności.
Rozmawiam z osobami homoseksualnymi z szacunkiem, ale z wiernością dla Słowa Bożego. Zachęcam do czystości i staram się zawsze przekazać nadzieję w mocy Krwi Chrystusa i absolutnej Miłości Boga do każdego człowieka.