25 września
poniedziałek
Aurelii, Wladyslawa, Kleofasa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dwanaście kroków

Ocena: 0
183

Każdy po uzdrowienie ma przyjść sam, kiedy poczuje taką gotowość

Pochodzę z domu normalnego. I trudno mi się zdecydować na ślub z moją dziewczyną z domu alkoholowego. Nie mieszkamy ze sobą, ale dość długo chodzimy. Jest wspaniała jako człowiek i ogromniście pokaleczona. Czy żony alkoholików, mamy alkoholików, dorosłe dzieci alkoholików nie są w stanie zauważyć, że pewne zachowania są… nienormalne?

Dom rodzinny stanowi potężne uwarunkowanie. Nie tak łatwo dziewczynie z rodziny dysfunkcyjnej zgrać się z chłopakiem z rodziny bez dysfunkcji. Aż 90 proc. córek alkoholików wybiera osoby uzależnione jako życiowych partnerów. Szukają w mężach taty, który pił. Podnoszenie bezwładnego mężczyzny, kierowanie nim, życie w stałych emocjonalnych huśtawkach jest dla nich czymś normalnym. Jestem czasem przejęty jako człowiek, gdy widzę nawet prowokowanie przemocy jako czegoś znanego, jako formy zepsutej, ale dającej poczucie „bliskości”.

Czy dorosłe dzieci alkoholików są w stanie zauważyć, że pewne zachowania są nienormalne? Oczywiście, że tak. Dorosłe dzieci dysfunkcyjne obserwują u siebie zachowania nadmiarowe. Widzą, że wstydzą się więcej, że oddają więcej niż dostają, że wyręczają innych kosztem siebie, że ograniczają swoje sukcesy i potrzeby. Jednak co innego widzieć to, a co innego przepracować. Wymaga to długiej pracy nad sobą z wykorzystaniem pomocy specjalistów. Nie można jednak zmusić nikogo do terapii, chyba że mamy do czynienia ze skrajną sytuacją interwencji kryzysowej. Tak więc może Pan zaprosić swoją dziewczynę na wspólną podróż w świat pracy nad sobą. Panu także nie zaszkodzi lepsze poznanie siebie. Obecnie popularna jest metoda „12 kroków ku wolności” – forma terapii kapitalnie łącząca wątki psychologiczne z duchowością chrześcijańską. Zapraszam na tę drogę, ale… Każdy po uzdrowienie ma przyjść sam, kiedy poczuje taką gotowość. Nieraz musi minąć wiele lat, żeby ktoś trafił na ścianę i doszedł do wniosku: „muszę poprosić o pomoc”.

U współuzależnionego pod zdrową warstwą jest chora warstwa. Przeważnie poprawia on innych członków rodziny, kontrolując, co tamci myślą, czują i robią, oraz to, czego nie mówią, nie czują i nie robią. Traci siły na innych. Nie ma ich dla siebie. Kiedy Pana dziewczyna odejdzie z domu fizycznie, przez wiele lat będzie trwała w nim mentalnie. Z pokładami złości, wstydu i winy. Bez terapii Pana dziewczyny tworzenie wspólnego związku stanowi budowanie domu na piasku.

Polecam obojgu Wam książkę Janet G. Woititz „Lęk przed bliskością”. Zacytuję z niej jedno zdanie: „To, że wiesz, czego nie chcesz, nie oznacza, że wiesz, czego chcesz”.

Idziemy nr 33 (619), 13 sierpnia 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły