17 kwietnia
sobota
Rudolfa, Roberta
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zmagania o Sąd Najwyższy

Ocena: 0
506

W USA radykalne skrzydło Partii Demokratycznej ze wszech sił pragnie wcielić w życie neomarksowską ideologię.

fot. PAP/EPA/SHAWN THEW

Antifa i Black Lives Matter od miesięcy prowadzą kampanię zastraszania nie tylko przeciwników politycznych, ale i zwykłych obywateli. W ramach fali protestów po śmierci George’a Floyda rabowano i palono sklepy oraz przedsiębiorstwa. Zdominowane przez Demokratów władze miast Chicago, Portland, Seatlle czy Minneapolis nie zrobiły nic, by się temu przeciwstawić. Wprost przeciwnie: wielu polityków przyłączyło się do nawoływań, aby rozwiązać policję, ponieważ ma być rzekomo przesiąknięta do szpiku kości rasizmem.

Fakt, że wielu policjantów jest czarno- lub brunatnoskórych, nie stanowi tu żadnej przeszkody. W tej chwili prezydent i obie izby Kongresu są w rękach Demokratów i jedynym bastionem „reakcji” jest Sąd Najwyższy (SN), w którym – o zgrozo – troje z dziewięciorga sędziów zostało mianowanych przez „faszystę” Trumpa. Stąd pomysł, aby tę instytucję zreformować i Joe Biden właśnie powołuje do życia specjalną komisję, która ma się zająć tą sprawą.

 


CYWILIZACJA ŚMIERCI W ATAKU

Wiele emocji spowodowało to, że prezydent Trump po śmierci najbardziej lewicowego członka SN, Joan Ruth Bader Ginsburg, w ekspresowym tempie przeprowadził wybór Amy Coney Barrett. Pani Barrett jest wybitnym prawnikiem, z tym zgadzają się nawet jej najbardziej zagorzali ideologiczni przeciwnicy, ale i osobą o zdecydowanych poglądach, zgodnych z zasadami cywilizacji życia. Państwo Barrettowie mają pięcioro własnych dzieci i dwoje adoptowanych z Haiti. Te ostatnie są czarnoskóre i tym sposobem próby zrobienia z sędzi Barrett rasistki spaliły na panewce.

Wybór Barrett wywołał panikę w obozie lewicy. Zwolennicy kultury śmierci już widzieli SN zmieniający decyzję dotyczącą przerywania ciąży. Moim zdaniem te obawy są (niestety!) bezpodstawne, ponieważ do takiej decyzji potrzeba głosów pięciorga członków SN, a nie jednego. Jest mało prawdopodobne, aby większość zdecydowała się na tak radykalne posunięcie. Niemniej lobby proaborcyjne wykorzystuje tę groźbę do podgrzewania nastrojów i chce dokonać zamachu na niezależność SN.

Chodzi o zwiększenie składu SN, co – biorąc pod uwagę, że Biały Dom i Senat są w rękach Demokratów – skutkowałoby „napakowaniem” SN lewicowymi sędziami. Czy lewicy uda się ta próba? Będzie to zależeć od składu właśnie powoływanej komisji. Pierwsze sygnały są pocieszające, mają się w niej znaleźć także osoby reprezentujące środowiska konserwatywne.

 


REALIA POLITYCZNE

Także realia polityczne dają powody do optymizmu. W Senacie mamy do czynienia ze stosunkiem głosów 50:50, co w przypadku sytuacji patowej pozwala pani wiceprezydent oddać decydujący głos. Niemniej prawdopodobieństwo takiej sytuacji nie jest wielkie, ponieważ trudno sobie wyobrazić, żeby wszyscy senatorowie z ramienia Partii Demokratycznej poparli próbę zwiększenia liczby członków SN. Za niecałe dwa lata czternaścioro z nich stanie przed koniecznością ubiegania się o ponowny wybór, a dla niektórych z nich podniesienie ręki na instytucję cieszącą się największym szacunkiem wśród wyborców byłoby równoznaczne z popełnieniem politycznego seppuku.

To wszystko nie oznacza, że jakieś zmiany nie są możliwe, czy też nawet wskazane. W USA sędziowie są praktycznie nieusuwalni z urzędu (w ich przypadku ma zastosowanie procedura „impeachmentu”, tak jak w przypadku prezydenta) i sprawują urząd dożywotnio, chyba że z własnej woli przejdą w stan spoczynku. Z jednej strony daje to teoretyczną gwarancję niezawisłości i obiektywności sądów, ale z drugiej może powodować kłopoty, na przykład w przypadku choroby sędziego. Stąd też ustawowe określenie obowiązkowego wieku emerytalnego niekoniecznie jest złym pomysłem.

 


ZASADY DOBORU SĘDZIÓW

W USA sędziowie sądów federalnych są mianowani przez prezydenta i zatwierdzani przez Senat. W wielu stanach demokratyczna forma wyboru sędziów posunięta jest do tego stopnia, że są oni wybierani w powszechnych wyborach, tak jak posłowie. W USA istnieje samorząd sędziowski, ale nie ma on żadnych uprawnień w zakresie wyboru i awansu sędziów. W USA postulat „nic o nas bez nas” jest nadal żywy i – w przeciwieństwie na przykład do Polski – obywatel nie zdaje się na ekspertów. Pomysł, że jakiś niewybieralny przez obywatela samorząd sędziowski miałby w imieniu obywatela decydować o składzie SN, spotkałby się w USA ze zdecydowanym sprzeciwem.

Jake Sullivan, doradca prezydenta Bidena ds. bezpieczeństwa narodowego, w rozmowie ze swoim polskim odpowiednikiem poruszył sprawę wspierania demokratycznych instytucji, praworządności i praw człowieka. Miejmy nadzieję, że chodziło mu właśnie o dalszą demokratyzację procedur wyboru sędziów w Polsce.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 kwietnia

Sobota, II Tydzień Wielkanocny
Dzień Powszedni
Oczy Pana zwrócone na bogobojnych.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 6, 16-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter