10 grudnia
wtorek
Julii, Danieli, Bogdana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

W wirze brexitu

Ocena: 0
701

Wokół brexitu zapanował totalny chaos. Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson zapowiada, że 31 października jego kraj wyjdzie z Unii Europejskiej z umową z UE lub bez niej. Ale rząd utracił większość w Izbie Gmin.

fot. PAP / EPA / JULIEN WARNAND

W poniedziałek 16 września premier Wielkiej Brytani Boris Johnoson spotkał się w Luxemburgu z obecnym szfem Komisji Europejskiej Jeanem Claudem Junckerem. Rozmowa dotyczyła brexitu

Parlament przyjął ustawę, która zabrania wychodzenia z Unii bez umowy, szef rządu zaś został zobowiązany, by w razie potrzeby poprosić Brukselę o odłożenie brexitu do końca stycznia. Johnson tymczasem doprowadził do zawieszenia na pięć tygodni prac parlamentu – ale jego oponenci zaskarżyli to do sądów. Sąd szkocki uznał działania premiera za bezprawne. I teraz nikt już nie wie, co będzie dalej.

 


ZATRZYMAĆ WYJŚCIE

Właściwie wszystkie brytyjskie partie są podzielone – i nie bardzo wiadomo, czy ważniejsze są tradycyjne podziały polityczne, czy też ten nowy: na zwolenników i przeciwników opuszczenia UE. Tylko Partia Brexitu zajmuje jednoznaczną postawę antyunijną, z kolei liberalni demokraci są najbardziej prounijni. Boris Johnson, następca Theresy May na funkcji przywódcy Partii Konserwatywnej, jako premier postanowił do brexitu doprowadzić za wszelką cenę. – Prędzej wyzionę ducha – ostrzegał zwolenników odsunięcia daty wyjścia z Unii. Nie jest właściwie jasne, czemu tak właśnie postanowił, czemu uznał, że brexit koniecznie musi nastąpić – ale tę swoją decyzję usiłuje konsekwentnie wprowadzić w życie.

Doskonale wiadomo, że brak umowy z UE może doprowadzić nie tylko do ogromnych strat dla brytyjskiej gospodarki, ale też, ze względu na przewidywane przywrócenie „twardej” granicy między Irlandią i Irlandią Północną, prowadzić do wznowienia wojny w Belfaście. Przeciwnicy wyjścia z Unii wymyślili sposób na zablokowanie jego działań. Opozycja zaproponowała przyjęcie ustawy, która przewiduje, że brexit 31 października może nastąpić wyłącznie z umową. Jeśli umowy nie będzie – Londyn będzie musiał prosić Brukselę o odsunięcie wyjścia z Unii do końca stycznia 2020 r.

Najpierw konserwatyści stracili większość w Izbie Gmin – jeden z deputowanych przesiadł się do ław opozycji, przechodząc do liberalnych demokratów. Potem przeprowadzone zostało głosowanie nad projektem ustawy – i Johnson je przegrał. Za ustawą głosowali laburzyści, liberalni demokraci i 21 konserwatystów. Johnson natychmiast wydalił z partii 21 „buntowników”. Ale wśród nich znalazły się postaci znaczące dla konserwatystów. Jedną z najważniejszych jest Philip Hammond, były kanclerz skarbu w gabinecie Theresy May, który koordynował wysiłki „rebeliantów”. David Gauke to były minister sprawiedliwości, a Dominic Grieve – były prokurator generalny. Ten ostatni zdecydowanie popiera kolejne referendum w sprawie przyszłości Wielkiej Brytanii w Europie.

 


CO ZROBI JOHNSON?

Z Izby Gmin ustawa powędrowała do Izby Lordów, a ta przyjęła ją bez żadnych poprawek. Potem trafiła na biurko królowej, która ją podpisała. I w efekcie ustawa weszła w życie. Od razu pojawiły się rozmaite teorie spiskowe, co też takiego uczyni Boris Johnson, by nowego prawa nie złamać, ale jednak w jakiś sposób je obejść. Wcześniejszym jego pomysłem na pozbycie się nadzoru ze strony parlamentarzystów było zawieszenie obrad Izby Gmin (prorogation). Zgodnie z prawem brytyjskim, gdy kończy się sesja parlamentu, trwa przerwa – i wówczas deputowani są w pewnym sensie na przymusowym urlopie. Nowa sesja rozpoczyna się zazwyczaj kilka dni później od mowy tronowej monarchy – obecnie królowej Elżbiety II.

W XVII w. królowie brytyjscy stosowali tę procedurę, gdy chcieli uniemożliwić deputowanym podjęcie jakiejś niewygodnej dla nich ustawy. Dziś wniosek o prorogation składa premier – i tak też się stało tym razem. Tyle że, wbrew zwyczajom datującym się od co najmniej stu lat, zawieszenie ma trwać pięć tygodni!

Grupa deputowanych zaskarżyła tę decyzję jednocześnie do kilku sądów. Najwyższy sąd Anglii sprawę oddalił, jako niepodlegającą wymiarowi sprawiedliwości, ale sąd Szkocji uznał, że zawieszenie parlamentu było bezprawne. Gdy ten numer tygodnika „Idziemy” oddawaliśmy do druku, sprawą miał zająć się Sąd Najwyższy Wielkiej Brytanii. Kwestia jest absolutnie bezprecedensowa, bo jeśli sędziowie ponownie uznają obecne prorogation za sprzeczne z prawem, to może się okazać, że szef rządu podstępem lub nawet oszustwem wyłudził podpis królowej pod tą decyzją.

Bezpośrednią reakcją Johnsona na przyjęcie ustawy opóźniającej brexit było zwrócenie się do Izby Gmin o rozwiązanie parlamentu i rozpisanie przedterminowych wyborów. Ale dwukrotne głosowanie w tej sprawie nie przyniosło rozwiązania. Główna opozycyjna Partia Pracy wcześniej chciała wyborów – teraz woli poczekać. Badania opinii publicznej są niejednoznaczne, konserwatyści mimo wszystko mogą wygrać – lepiej więc sprawę odłożyć. A „rebelianci” z Partii Konserwatywnej stoją przed wizją utraty miejsc w parlamencie, nie chcą więc zgodzić się na wybory.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 9 grudnia

Oto przyjdzie Król, Pan ziemi,
i zdejmie z nas jarzmo niewoli.

Dziś w Kościele:
+ poniedziałek, II tydzień Adwentu,
wspomnienie św. Jana Diego Cuauhtlatoatzin
lub wspomnienie św. Leokadii, dziewicy i męczennicy
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 35,1-10; Ps 85,9-14; Łk 5,17-26
+ Komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -