26 stycznia
środa
Tymoteusza, Michała, Tytusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Unijne, czyli nasze

Ocena: 0
1221

 

„Oszczędna czwórka” to kraje, które więcej wpłacają do unijnego budżetu, niż z niego uzyskują: Austria, Dania, Holandia i Szwecja. Przywódcą „czwórki” był na szczycie premier Holandii Mark Rutte. Jej sojusznikiem są w jakimś stopniu Niemcy. Ograniczeniom sprzeciwia się siedemnaście państw, dotąd nazywających się Grupą Przyjaciół Spójności (przy czym spójność należy rozumieć jako wyrównywanie poziomów życia i gospodarek w UE, co oznacza wsparcie dla słabszych), teraz noszących nazwę Grupa Ambitnej Europy. Na szczycie jej racje przedstawiał m.in. premier Portugalii Antonio Costa.

Konieczność ograniczeń wymusza brexit. Brytyjczycy przestaną przecież wpłacać swoją składkę, czyli albo przychody i wydatki będą mniejsze (o 8-9 mld euro rocznie), albo ktoś będzie musiał zapłacić więcej. Ostatnia, kompromisowa propozycja wieloletniego budżetu UE zakładała, że wydatki będą na poziomie 1,07 proc. dochodu narodowego brutto (to wskaźnik zbliżony do PKB, produktu krajowego brutto). A to i tak oznacza cięcie w budżecie wynoszące aż 5 mld euro rocznie. Dla siedemnastki to oszczędności za duże (chcą budżet wysokości 1,3 proc. DNB), dla czwórki – za małe (te kraje nie chcą wpłat wyższych niż dokładnie 1 proc. DNB).

Podczas szczytu rozważano także inne ważne dla Polski kwestie. Część przywódców domagała się zaostrzenia zasady „fundusze za praworządność”. Pierwotnie zakładano, że o zawieszeniu bądź nawet zredukowaniu funduszy w razie systemowych naruszeń praworządności będzie decydować Komisja Europejska. Aby obalić jej decyzję, kraj obłożony takimi sankcjami musiałby pozyskać głosy co najmniej 15 z 27 krajów Unii. Ale przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel utrudnił tę procedurę – to Komisja Europejska musi znaleźć głosy 15 krajów (co najmniej 65 proc. ludności Unii), by zawiesić bądź obciąć wypłaty krajom łamiącym praworządność.

Polska z pewnością dostanie mniej niż w przeszłości – być może nawet o jedną czwartą. Powody są dwa: ograniczenie budżetu UE ze względu na brexit i nowe „programy priorytetowe”, w tym np. „zarządzanie problemem imigrantów” – a nasz kraj akurat tym się nie zajmuje. Unia ma też np. wspierać likwidację elektrowni atomowych, a my nie tylko ich nie zamykamy, ale w ogóle nie mamy. Sporna jest kwestia pieniędzy na ochronę środowiska, skoro Polska nie zgodziła się na bardzo ambitny cel szybkiego osiągnięcia równowagi w emisji i likwidacji CO2. Być może dostaniemy tylko połowę tego, co inni.

 


TRUDNE OTOCZENIE

Zamieszanie usiłuje wykorzystać Rosja. Zresztą, może liczyć jeśli nie na przychylność niektórych polityków krajów UE, to przynajmniej na przekonanie, że z Moskwą da się jakoś dogadać. Jak pisał portal Politico, prezydent Macron, „któremu nigdy nie brakuje wiary w siebie, myśli, że odniesie sukces tam, gdzie zawiodła Angela Merkel, Barack Obama i inni – przekształcając Władimira Putina w partnera w kwestii bezpieczeństwa dla Europy”. Jak konkluduje portal, „dla wielu rządów i rosyjskich ekspertów polityka Macrona jest zarówno naiwna, jak i niebezpieczna, niosąc podwójne ryzyko podziału Zachodu i zachęcania Moskwy do złego zachowania. Wielu obawia się, że urzędujący pierwszą kadencję młody prezydent Francji zostanie po prostu przechytrzony przez swego przebiegłego rosyjskiego odpowiednika, byłego sowieckiego oficera wywiadu, który sprawuje władzę przez dwie dekady”.

Niemcy w odróżnieniu od Macrona naiwni nie są, ale robią z Moskwą własne interesy. Budowany wspólnie przez Niemców i Rosjan kontrowersyjny i niekorzystny dla Polski rurociąg na dnie Bałtyku North Stream 2 ma zostać oddany do użytku najpóźniej w 2021 r. Budowa została wstrzymana pod koniec grudnia 2019 r., bo najważniejsza w całym projekcie firma Allseas wycofała się pod groźbą amerykańskich sankcji. USA nałożyły je na układanie rur na głębokości powyżej 100 stóp, czyli ok. 33 metrów. Być może Rosjanie będą próbowali kończyć prace samodzielnie, wykorzystując specjalistyczny statek „Akademik Czerski”, który płynie na Bałtyk z Dalekiego Wschodu. To zaś może pociągnąć za sobą kolejne sankcje ze strony Waszyngtonu.

W sumie nie wiadomo jednak, czy North Stream 2 nie stanie się ofiarą koronawirusa, jak i cała światowa, a więc i unijna, gospodarka. Co będzie dalej?

Kiedy Polska przystępowała do Unii Europejskiej wydawało się, że odnieśliśmy sukces – i teraz wszystko będzie prostsze i łatwiejsze. Okazuje się, że nie: funkcjonowanie w tak skomplikowanej organizacji, jaką jest UE, a na dokładkę w tak trudnym otoczeniu, wymaga naprawdę dużego wysiłku.

I naprawdę dużej sprawności polskich władz i dyplomacji.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 stycznia

Środa, III Tydzień zwykły
Wspomnienie świętych biskupów
Tymoteusza i Tytusa
Uzdrawiajcie chorych i mówcie im:
«Przybliżyło się do was królestwo Boże»

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 10,1-9
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter